Skok na kase

A co ja z tego bede mial?

Skok na kase

Nie chce mi sie bawic w korekte jezyka polskiego, wiec napisze i pomysle po niemiecku. Nudzi mi sie i dawno nie rozrabialem. Gdzie indziej zrobie korekte.

Od kilku kadencji samorzadu lokalnego prezydenci Jeleniej Gory, mimo bogatego cv i dorobku naukowego nie potrafia sprostac swoim obowiazkom i rozhulac Miasta, a nawet cofaja je w rozwoju spoleczno-gospodarczym. Ano dlaczego? Ano dlatego, ze sa to zwykle prozniaki, oszusci, ktorzy nie mysla o ludziach tylko o tym jak tu wyrwac najwiecej dla siebie przez okres kadencji. I w mysl tej zasady takie podejmuja decyzje, jakie im sie trafia synekurki. A wszystko to skutkuje zapascia Miasta szeroko pojetego. Prosty przyklad. Lokalne media i portale internetowe pieja peany z zachwytu nad tym jak to urzednicy uzyskali dypolm studiow uzupelniajacych uczelni zaleznej od obecnego prezydenta Marka Obrebalskiego. 60 urzedasow zrobilo studia na koszt Unii Europejskiej i budzetu gminy Jelenia Gora. Prezydent nie oglosil konkursu na stanowiska tych urzednikow, ktorzy jego zdaniem byli widac niedouczeni – baloby taniej – tylko wydal lekka reka okolo 25% kosztow tych wydatkow z kasy podatnikow. Srednio semestr na studiach zaocznych kosztuje 1500 zl. Urzedasy cwiczyli 3 x Z (zakuc, zaliczyc, zapomniec) przez siedem miesiecy. Policzcie sobie ile asfaltu zabraklo na drogach miejskich? Albo zrozumcie, ze pieniadze np. na remont stadionu poszly na zabezpieczenie przyszlej klaki wyborczej Slonca Cervi i/lub dbanie o dobra kondycje macierzystego zakladu pracy obecnego prezydenta jakim jest Akademia Ekonomiczna.

Jednym slowem, doktor ekonomii, idzie na latwizne i lyka tylko te pomysly, ktore prawo mu pozwala, ale wazne, zeby korzysc z tego mial on sam. Obecnie lub w przyszlosci… mozna sie domyslec… Mylilby sie jednak ten, kto sadzi, ze jezeli prawo daje furtke na otworzenie kasy miejskiej, to nalezy ja otwierac w najprostszy sposob. Prezydenta, zarzad firmy, obowiazuje bowiem cos takiego jak gospodarnosc, a tu mamy jaskrawy przyklad marnotrawstwa! Gospodarnosc polega nie tylko na tym, zeby dbac o budzet wlasny, ale rowniez o pozyczony czy darowany. Jak czyta to jakis prokurator, a czyta wielu, to robi mu sie z pewnoscia goraco. Bo przeciez to jawne przestepstwo niegospodarnosci naszego guru, czy to sie komus podoba, czy nie. I celowo nie pisze „podejrzenie przestepstwa”, tylko PRZESTEPSTWO, bo to latwo wyliczyc. Koszty sie nie zwroca, a wykorzystanie funkcji publicznej do prywatnych celow jest klarowne. Oczywiscie zaden prokurator nie podchwyci tematu, a jak podchwyci to w kiertunku falszywego oskarzenia, bo przeciez ma wolna reke i wlasna interpretacje przepisow prawa, czy intencji „pomawianego”. Tak naprawde, kazdego prezydenta mozna wsadzic do pierdla, tylko wowczas by sie okazalo, ze prokurator ma kompetencje do bycia prezydentem, a zadnemu sie nie chce robic rozpraw doktorskich z zarzadzania miastem. Ja wiem jedno, Jelenia Gora dawno bylaby 100 tysiecznym miastem dobrze zarabiajacych ludzi, jakby wladze w niej pelnili ludie kochajacy ludi a nie siebie samego. O ile taki posel Janusz Palikot moze bez zadnych konsekwencji nazwac Prezydenta RP Lecha Kaczynskiego chamem, to ja nazywam naszego Prezydenta Miasta Marka Obrebalskiego tylko cynicznym nierobem i cwaniakiem, ktory decyzje podejmuje w mysl hasla – „A co ja z tego bede mial?”. I nie wpada on na te pomysly samemu, tylko ma zlych doradcow. Ale to go wcale nie tlumaczy! Takie mam przekonanie i ocene!

W ustawie o samorzadzie gminnym i statucie miasta Jeleniej Gory sa zapisy normujace postepowania wojta, burmistrza, prezydenta miasta.

O ile te normy, czy ich nieprzestrzeganie skutkuja w najgorszym wypadku utrata mandatu prezydenta miasta, to o tyle kodeks karny przewiduje wieksze sankcje za tego typu jawne wykorzystywanie okazji do zbicia kapitalu… nie tylko politycznego…

socjolog

Hirlak

Hirlak

  Życie często samo pisze nam scenariusz do najlepszej powieści komediowej, albo filmu fantasy. Redakcja Jelonki.com ogłosila niedawno konkurs na imię dla rzeźby, która stanęła w sobotę 28 czerwca na skwerku między ulicami 1 Maja i Piłsudskiego w Jeleniej Górze. Rzeźba, rzekomo podobna jest do herbowego symbolu miasta. Ryszard Dzięciołowski – były radny, przedsiębiorca prężnej firmy motoryzacyjnej oraz jeden z inicjatorów budowy jelonka – podkreślił, jak ważnym symbolem jest jeleniogórski herbowy zwierzak. Zwłaszcza ten, który powstał w pracowni Lewana Mantidze, Gruzina, który związał się z naszym miastem. Rotarianie, którzy ze swoich składek sfinansowali pomnik, członkowie Jeleniogórskiego Forum Samorządowego, władze Jeleniej Góry oraz mieszkańcy wzięli udział w uroczystości odsłonięcia rzeźby. Pomysłodawcy pomnika traktują go jako swoiste votum w 900–lecie Jeleniej Góry i mają nadzieję, że jelonek wpisze się na trwałe w świadomość lokalną jeleniogórzan. Czy aby na pewno dar serca? W skromnej ceremonii, w centrum Jeleniej Góry, wzięli udział ludzie ubrani na czarno niczym „łowcy skór”. Guru wystroił się w łańcuch na szyi jak sędzia sądu najwyższego, a wszyscy „kominiarze” mieli odznaki na piersiach, podobne do zagadkowych symboli masońskich trójkątów i cyrkli ogarniających energią swych ramion cały świat. Faktycznie na zdjęciach, również po minach uczestników, wyglądało to na rytuał przed egzdekucją Saddama Husajna lub zgromadzenie sekty przed ukamienowaniem jakiejś wyklętej istoty zakrytej zielonym suknem.

Po wyczekiwanym w napięciu odsłonięciu, dokonanym przez prezydentów: Bogdana Szumowskiego (Rotary Klub Karkonosze), Marka Obrębalskiego (Jelenia Góra), Grzegorza Rychtera (JFS) oraz artystę Lewana Mantidze, oczom zgromadzonych ukazał się…cherlawy odlew zwierzęcia podobnego trochę do ratlerka, trochę do wygłodzonego źrebaka, a trochę do filmowego E.T. stojącego na ogromnym głazie kamiennym. Żeby nie ten cokół, to przechodzący obok turysci nie zwrociliby w ogóle na niego uwagi, tak mikrej postury jest ten „posąg”. Moja córeczka, z całym szacunkiem do artysty, lepszego Hirscha ulepiła z gliny.

„Jelonek jest wykonany z brązu i może spodobać się nie tylko miłośnikom Jeleniej Góry, lecz także złomiarzom. Przymocowany jest na solidnym kamieniu podarowanym przez Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej, ale… jak wiadomo: Polak potrafi… – Uczulę straż miejską i policję, aby jak najczęściej patrolowała to miejsce – mówi Marek Obrębalski. To nie koniec tegorocznych jubileuszowych jelonków w mieście. Kolejny, tym razem płaskorzeźba rogacza, zostanie odsłonięta już na początku września na przybudówce ratusza” – czytamy na głośnym portalu jeleniogórskim. Internauci proponowali różne nazwy dla tego dziwoląga, począwszy od: Górek, Rogal, OBRĘBAŁEK, Rogaś, Bambi, Kefirek, JELUŚ, BRĄZACZEK lub CHUDZINKA, aż po BOLEK, MONTI, Kapi, Golan (niektórym ułożenie nóg wskazuje na gwiazdę dawida), KASZLAK, czy Żyraf. Ja jednak będę upierał się przy nazwie Hirlak – to taki niemiecki jeleń w ostatnim stadium gruźlicy (przynajmniej będzie na kogo przerzucić uczucie wstydu i zażenowania, jakie towarzyszy oglądającym tego anemika). Już większym uznaniem forumowiczów cieszą się graffity namalowane w przejściu pod Al. Jana Pawła II do dworca PKS. Grupa grafficiarzy, która ma ponoć zgodę na zamalowanie dwóch tuneli, podchodzi do swoich dzieł profesjonalne i nie zależy im nawet na splendorach, medalach i rozgłosie. Tu nasze Słońce Cervi powinno przyklasnąć.Tu radni powinni wykorzystać ogromny potencjał, energię (darmową farbę na odrapane elewacje) prawdziwych, anonimowych społeczników.

Nie wysilili się zbytnio potentaci regionalnej gospodarki i polityki i nie wykosztowali za bardzo „producenci” wszelkiej maści zlomu na hirlawą ceremonię. Wielu z nich rotacyjnie zasiada we władzach. Czy to jest etyczne postępowanie? Zastanaweiam się jaki faktyczny cel przyświecał inicjatorom pomysłu odsłonięcia tej żałosnej kreatury w samym centrum chodliwego traktu. Biorąc pod uwagę rozmiar i wartość artystyczną „pomnika” oraz patrząc na otoczkę spektaklu przypominającego seans spirytystyczny elitarnego bractwa, dochodzę do wniosku, że celem była reklama gości przypominających pracowników zakładu pogrzebowego i/lub noszących insygnia oraz rozgwiazdy symbolizujące mistrzów jakiegoś zakonu. Czy to była uroczystość warta zaprezentowania całego rynsztunku „loży”? Czy tak postępują wolontariusze duiałający na rzecz ubogich, eksponując galowość i przepych? Czy to nie jest farsa i zakłamanie, cynizm i obłuda? Czy to nie jest ukryta autoreklama? Czy to nie jest łatwa droga do kariery? Czy ja lub moja córka też możemy sobie postawić na dowolnym deptaku własną rzeźbę symbolizującą naszym zdaniem Bolesława Krzywoustego? NIE! Jestem przekonany, że wpływy w naszym magistracie mają tylko ludzie wybrani i nie potrzebna do tego jest żadna uchwała rady miejskiej, czy plan zagospodarowania przestrzennego. Tak jak używania herbu miasta formalnie odmowiono jednej organizacji pożytku publicznego walczącej z korupcją, a pozwolono innej firmie stricte biznesowej. Niżej podpisany nie pyta wladz miasta o zgodę na używanie herbu miasta, w którym sie urodził tylko publikuje go z dumą na swoim blogu, bo to on i wszyscy mieszkańcy reprezentują Jelenią Góre, a nie tajne zgromadzenia „szlachetnie urodzonych wolnomularzy”. Grafficiarze do boju! Wolny Rynek! Wolny tunel PKP!

Grzegorz Niedźwiecki herbu Ogończyk

Euro Euro i po Euro…

Euro Euro i po Euro…

  Feleiton ten piszę jak reprezentacja Polski w piłkę nożną ma jeszcze teoretyczne szanse na wyjście z grupy i awans do ćwiercfinałów Mistrzostw Europy 2008. Jakoś mało patriotyczne przeświadczenie mi jednak towarzyszy. A w zasadzie to nawet doskwiera mi uczucie zażenowania. Dlaczego? Bo jak zwykle opiniotworcze media narobiły nam apetytu nie mając ku temu żadnych świerzych składników smakowych. Tak było w przypadku Małysza – „musi, musi…”, tak jest w przypadku Kubicy, bo szcześliwie wygrał pierwsze GP w Kanadzie (oby nie zapeszyć) i takie były oczekiwania wobec naszych (jeden nie nasz) pilkarzy, bo dziadek Loeo Benhakker potrafi bez znajomości języka polskiego nauczyć naszych chłopaków kopać prawidlowo futbolowkę przez rok czasu. Wobec takiej atmosfery, wrzaskliwej kampanii wyborczej, tfu… Euro – ludzie popadli w euforię, oflagowali samochody i co tylko się da, tłumnie wykupili bilety i stworzyli jedną z najbogatszych grup turystycznych w Austrii. Sport zamiast łączyć, dzięki brukowcom i dinozaurom Bońkom zaczął dzielić. Stał się bezkrwawą zadymą. Media wytoczyły najcięższe działa przeciwko naszym rywalom, odezwały się wojenne wspomnienia, sugerowano rzeź, przeprowadono różne dalekosiężne symulacje i optymistyczne sondaże. A tu, kicha, condom pękł…Oszolomy mają pretensje, że Polacy strzelają gole samobójcze, Niemcy się z nas smieją, Anglicy potępiają premiera, a inni kiwają głową z politowania. Od początku nie mialem złudzeń, że nasi pilkarze z pomocą dobrze opłacanego Holendra osiagną wielki sukces. Nie działają na mnie żadne reklamy, tak jak nie daję się nabrać na obietnice wyborcze naszych polityków. Po pierwsze trzeba być realistą, z pustego w próżne nie nalejesz. Z kopciuszka tylko w bajkach można zrobić ksiezniczkę. Żeby mieć dobrą drużynę, to niepotrzebny jest żaden trener. Za te pieniądze, co płacą różnym zagranicznym oldboyom można by kilka stadionów i skoczni narciarskich wybudować. Dobrym piłkarzem zostaje ten kto piłkę kopie z zamiłowania jak tylko stanie na nogi. Do tego trzeba mieć talent i warunki. Spójrzmy na naszą tenisistkę Agnieszkę Radwańską i wspomnianego na poczatku Roberta Kubicę. Oboje mieli warunki i jako trenerów rodziców. Ale to są jednostki, drużynę musi wspomóc państwo, a nasze państwo jest biedne w materii sportu. Owszem przed wyborami jest bogate… w obietnice…

Po co daleko szukać. Weźmy za przykład Jelenią Górę. Właśnie czytam: „Pogrzeb Karkonoszy głównym punktem obchodów 900-lecia miasta?” – pod takim hasłem odbyła się pikieta kibiców jeleniogórskich Karkonoszy, którzy nie chcą biernie się przyglądać jak w przerwie między sezonami rozpada się najstarszy i najbardziej zasłużony dla miasta klub. W ramach protestu fani biało-niebieskich zablokowali na kwadrans ruch na przejściu dla pieszych przy ulicy Wrocławskiej. I mają rację, stadion przy ul. Złotniczej był dobry na Wyścig Pokoju, ale nie na profesjonalne kopanie piłki w blisko stutysiecznym miescie. A nasze „Słońce Cervi” tak w kampanii wyborczej i na początku kadencji deklarowalo dalekosiężną pomoc KSK. I co? I dalej wodę leje, że na Euro 2012 będziemy mieć sztuczną trawę i treningi jednej z drużyn europejskich na nowym stadionie. Panie Obrębalski, malowanie trawy na zielono i spędzanie krów z kowchozow już bylo! Dopóki nie będzie takich boisk jakie mają 10-tysięczne miejscowości w Niemczech, to tylko sprzedawcy szalików bedą mieli żniwo dwa dni przed igrzyskami w Polsce...

*

Zmiana tematu. A w zasadzie temat ten sam tylko z innej beczki. Irlandczycy odrzucili w referendum Traktat Lizboński. Teoretycznie oznacza to odrzucenie Traktatu przez Unię. Co w takim wypadku zrobi Polska? Prezydencki minister Michał Kamiński mówi, że prezydent podpisze Traktat, jeśli premier dotrzyma „politycznej umowy”. Czesi mowią, że traktat juz upadł, ale Polska dalej nie wyciaga wniosków z utrwalonych demokracji. W Polsce niepotrzebne referendum w takich sprawach, władza wie lepiej, jak lepiej wiedziała w sprawie wysłania wojsk do Iraku, a teraz ma problem z jego wycofaniem. W sprawie wprowadzenia euro też pewnie nikt nie będzie się pytał narodu o zdanie, naród ma tylko podreperować deficyt takim zabiegiem antypatriotycznym. Możemy się tylko modlić, żeby Unia Europejska się rozpadła wolą Irlandczyków, to euro nie zdąży wydrenować kieszeni polskich podatników. A jeżeli wejdzie euro w Polsce przed 2012 rokiem i powstanie jedno superpaństwo Europa, to kolejne Eura kopane nie bedą już mialy racji bytu. Tak, czy owak, Euro, Euro i po Euro…

socjolog

Bajka o Słońcu Italii

Bajka o S

łońcu Italii

Prezydent Marek Obrębalski wraz ze świtą i reprezentacją radnych zaliczyli niedawno wycieczkę do Cervi – partnerskiego miasta Jeleniej Góry. Delegacja wzięła udział w corocznym święcie kwiatów „Maggio in Fiore” (Maj w kwiatach), obchodzonym w nadmorskiej włoskiej miejscowości – czytamy na jednym z portali jeleniogórskich. Z prezydentem Obrębalskim do Włoch zabrali się: jego zastępca Jerzy Łużniak i dwoje pracowników urzędu. Pojechała też delegacja radnych: Grażyna Malczuk z SLD, Józef Zabrzański z PiS, Grażyna Rehlis-Pawlukiewicz z PO i Ewa Duziak ze Wspólnego Miasta.

Cała jeleniogórska delegacja zmieściła się w dwóch autach: służbowym prezydenta i prywatnym radnej Malczuk. Mieli do pokonania 1300 kilometrów w jedną stronę. Wyszło podobno taniej niż przelot samolotem. No i nasi delegaci byli bardziej mobilni na miejscu. We Włoszech prezydent wręczył gospodarzom imprezy płaskorzeźbę jelenia oraz okolicznościowe dukaty, przedstawiciele rady miejskiej przekazali zaś ozdobny witraż. Wyjazdy do Cervi, miasta które również ma w swoim herbie jelenia, stały się już tradycją wszystkich prezydentów Jeleniej Góry, zapoczątkowaną jeszcze w czasach PRL za póznego Gierka. I tym razem wszyscy delegaci podróży do Włoch, zgromadzeni z różnych opcji politycznych, zostawili polityczne spory, by przez dwa dni wspólnie pooddychać adriatyckim powietrzem, wąchać kwiaty i promować miasto u boku jego włodarzy. Delegacja Jeleniej Góry zrezygnowała z samolotu, a do słonecznej Italii udała się ścieśniona w dwóch samochodach, w których spędziła ponad 28 godzin. Wszystko to dla oszczędności jak już wspomniałem.

Myliliby się ci, którzy myślą, że włodarze nasi pojechali sobie tylko na wycieczkę za podatników pieniadze. A co przeżyli i co przywieźli, to ja wam tu opowiem w wielkim skrócie. Otóż radny Zabrzański zna dobrze język niemiecki, dlatego prezydent Obrębalski, do niedawna nazywany przez internautów „Szwagierka” lub „Tewje Mleczarz”, wybrał go sobie na dolmetschera. Pomyliła mu się tylko geografia, ale jako ekonomiście można mu to wybaczyć. Radna Grażyna Malczuk nie pija cienkich cinzano więc mogła posłużyć za kierowcę. Radna Grażyna Rehlis-Pawlukiewicz, jako przedstawicielka płci pięknej w PO slużyła za przyzwoitkę, a Ewa Duziak ze Wspólnego Miasta pojechała w ramach rekompensaty za spóźniony awan na radną w miejsce wykluczonej Danuty Wójcik.

Tak więc, po wymianie uprzejmości, proporczyków i koszulek obu drużyn, po zrobieniu sobie galerii zdjęć okolicznościowo-pamiątkowych oraz po wręczeniu dukatów jak za króla Krzywoustego, przyszedł czas na podpatrzenie pracy włoskich radnych od kuchni. Radny Zabrzański przemycił z naszego magistratu zestaw do liczenia głosów, myśląc, że jest tam też automatyczny tłumacz języka włoskiego. Klikał na przyciski i krzyczał do mikrofonu – proncie, proncie.. Na sali obrad rajców italiańskich zrobiło się poruszenie, bo wszyscy myśleli, że przybysz z Polski chce ich nagrywać; wpadli karabinierzy i aresztowali Józefa Zabrzańskiego pod zarzutem szpiegostwa. Szybko się jednak wszystko wyjaśniło, gdyż weteran naszego samorządu wiceprezydent Jerzy Łużniak wytłumaczył tamtejszemu burmistrzowi ze słownikiem włosko-polskim w ręku to cale nieporozumienie. Niestety zestaw do liczenia głosów został skonfiskowany i teraz radny Zabrzański będzie za karę miał do głosowania tylko czerwoną kartkę, a to oznacza, że PO ukarała samą siebie, bo czerwona kartka służyła zawsze jako głos przeciw. Poza tym było zabawnie, radna Ewa Duziak, która nie lubi się fotografować (do dziś nie ma jej zdjęcia na oficjalnej stronie Rady Miasta), chodziła jak Arabka. Rąbkiem chusty przysłaniała dół twarzy i rozpychając się łokciami od czasu do czasu wyskakiwała jak Filip z konopii niczym była posłanka Hojarska z jakimś prego, prego…

Po udanych obradach delegacje obu zaprzyjaźnionych krajów, jak w czasach republik radzieckich, udały się na biesiadę. Było wino białe, było wino czerwone i była włoska kuchnia, a także włoska muzyka, Paganini bodajże. Potem były tańce; tym razem nikt się nie upił< /font> i nie popełnił tego błędu, co były radny Robert Prystrom, który w swoich czasach wojażerki przetańczył ponoć całą noc z piękną kobietą, poczym nad ranem się okazało, że to był transwestyta włoski. Było minęło. Dziś prezydent Marek Obrebalski przywiózł dobrą wiadomość do Jeleniej Góry. Polacy mogą jechać do Włoch i sprzątać miasta z nieczystości, a nie robić w obozach pracy na plantacjach pomidorów. Przywiózł nie tylko dobrą nowinę, ale nauczył się też sztuki ikebany i osobiście rozłożył dywan kwiatowy na ul. Bankowej w Jeleniej Górze z okazji 900 lecia naszego miasta. Niestety polskie psy to nie kultura włoska i kwiaty zwiędły szybko z nadmiaru naturalnego nawozu.

Morał z tej bajki jest taki, że potrzebne są takie wyjazdy slużbowe do zaprzyjaźnionego miasta słonecznej Italii – by żyło się lepiej. Znam ja z autopsji te owocne i pouczające służbowe delegacje. Wprawdze swego czasu jako radny pojechałem tylko na Forum Gospodarcze do Krzyżowej, ale przez dwa dni tak się opiłem i obżarłem, że zamiast trzeciego dnia wrócić potulnie z kolegami i panią Zosią do domu samochodem, to wylądowałem u brata w Świdnicy. Do Jeleniej Góry pojechała tylko teczka. A nawt dwie, moja teczka i „raportówka” Wojciecha Zawlika…

Od dziś prezydent Jeleniej Góry dr Marek Obrebalski ma nową ksywe w Internecie. Teraz nazywają go „Słońce Cervi”. I to napewno nie z racji jego fryzury…

Grzegorz Niedźwiecki herbu Ogończyk

Gdybym był Prezydentem

Gdybym był Prezydentem

Zadaję sobie czasem to pytanie w kontekście niezbyt ciekawej sytuacji społeczno-gosopodarczej mojego miasta. Szukałem, szukam i nie znajduję przyczyn dla tak złego zarządzania Jelenią Górą. Okazuje się, że żaden z byłych i obecnych doktorów nie ma patentu, albo legitymacji moralnej i kwalifikacji do pełnienia najwyższego urzędu w tym mieście. A przecież to takie proste, wystarczy zwykła dobra wola polityczna, wystarczy być człowiekiem. Wystarczy słuchać ludzi.

Po pierwsze, zacząłbym oczywiście od siebie. Obciąłbym sobie pensję o połowę (5 tys. by mi wystarczyło), albo założyłbym fundusz gwarancyjny i drugą połowę wpłacałbym na tenże. Gdybym zrealizował swoje obietnice wyborcze, to po zakończeniu kadencji otrzymałbym pieniądze bez odsetek, ale gdybym ich nie zrealizował to pieniądze zgromadzone na funduszu przeszłyby na jakiś dom dziecka. Miałbym tylko jednego zastępcę i rządziłbym za pomocą dyrektyw i zarządzeń. Zablokowałbym możliwość pracy w spółkach komunalnych aparatczykom partyjnym.

Po drugie, zaproponowałbym obcięcie diet radnym dochodzących do 2000 zł. Byłem radnym i wiem jaka to niesprawiedliwość społeczna brać niezłą „wypłatę” za pierdzenie kilka czy kilkanaście godzin w stołek miesięcznie. Powinno się otrzymywać 100 do 200 zł za sesję (100 zł za komisję maksymalnie raz w tyg.), przy czym dieta miesięczna nie powinna przekroczyć 1000 zł miesięcznie. Wówczas nie pchaliby się do samorządu świnie do koryta tylko ideowcy, którym zależy na mieście.

Po trzecie, zacząłbym od urzędników. Zniósłbym konkursy na wolne stanowiska urzędnicze tam, gdzie nie wymaga tego ustawa, a zatrudniałbym po prostu ludzi ambitnych, chcących pracować. Aż do skutku, aż któryś się sprawdzi. System płac też byłby motywacyjny. Zniósłbym nagrody.

Po czwarte, zniósłbym wszelkie bariery biurokratyczne tam gdzie to możliwe. Załatwianie spraw musiałoby następować natychmiast po spełnieniu wszelkich wymogów ustawowych (dostarczeniu dokumentów). Byłbym swoistym dyktatorem i osobiście przyjmowałbym każdego interesanta i interweniował w odpowiednich wydziałach żądając takiego lub innego rozstrzygnięcia sprawy. Ingerowałbym wszędzie tam, gdzie to możliwe. Postawiłbym na obwodnice i drogi w mieście.

Po piąte, zrezygnowałbym ze wszelkich nagród miasta, bankietów, uroczystości magistrackich, wyjazdów, delegacji do czasu, aż wszyscy mieszkańcy wyrażający taką wolę mieliby pracę.

Po szóste, udostępniłbym wszystkie pustostany bezdomnym i rodzinom przegęszczonym do zasiedlenia z dostępem do wody nawet przy ryzyku całkowitej dewastacji, ale wszyscy byliby zameldowani i skatalogowani. Udostępnienie innych mediów uzależnione byłoby od pracy.

Po siódme, zainstalowałbym w mieście automaty parkingowe; to wstyd, aby w XXI w., w środku Unii Europejskiej stali ludzie różnego autoramentu na ulicy i „łapali” klientów, kasując pieniądze często do łapy. Zliberalizowałbym plany zagospodarowania przestrzennego miasta; na życzenie właścicieli gruntów przekwalifikowałbym jak najszybciej grunty rolne na inwestycyjne.

Po ósme, rozwinąłbym roboty interwencyjne dla powyższych zwolnionych oraz wszystkich innych chętnych. Jest tyle rzek do wyczyszczenia, rowów, poboczy dróg do sprzątania z butelek, puszek i innych śmieci tam gdzie nie wjadą śmieciarki, że roboty w „zieleni” nigdy by nie zabrakło.

Po dziewiąte, natychmiast wydzierżawiłbym pierwszemu lepszemu zainteresowanemu „Grzybek” i inne zabytki, aby mogły powstać parki oraz punkty widokowe i garmażeryjne dla turystów. Uwolniłbym handel uliczny na zasadzie „wolnej amerykanki” – stąd byłaby kasa dla miasta. Rynek szybko zweryfikowałby niechlujstwo i oddzieliłby chwasty od plew. Zniósłbym koncesje.

Po dziesiąte, postulowałbym o zniesienie opłat i zamrożenie na rok czasu czynszu dzierżawnego dla wszystkich tych, którzy zamierzaliby otworzyć w mieście jakiś zakład rzemieślniczy. Ludzie sami wskazywaliby puste lokale do wynajęcia i wylicytowali wysokość czynszu dzierżawnego.

Po jedenaste, przyjąłbym bez żadnych ceregieli wszelkich inwestorów, którzy zamierzaliby stworzyć jakikolwiek zakład produkcyjny na obrzeżach miasta zatrudniający większą ilość osób. Postawiłbym sobie za cel ściągnięcie emigrantów z za granicy i wzrost demograficzny.

Po dwunaste, zmierzałbym do połączenia gminy Jeżów Sudecki wraz z Dziwiszowem z Jelenią Górą nawet za cenę dużych ustępstw; tereny rolne wydzierżawiłbym na pole campingowe i plac do organizacji koncertów rockowych. Postawiłbym też na agroturystykę i imprezy masowe.

socjolog

Żony to najdroższe kurtyzany

Żony to najdroższe kurtyzany

 

Zdaję sobie sprawę, że to kolejny kontrowersyjny i obrazoburczy tytuł, ale zrobiłem na ten temat w okresie całego dorosłego życia swoiste badania socjologiczne metodą obserwacji uczestniczącej. Oczywiście obserwacji dokonałem w rodzinie, wśród znajomych, na ulicy, w prasie, radiu i telewizji. Ta śmiała teza nie dotyczy z pewnością wszystkich pań, nie należy generalizować, ale znakomita większość kobiet to materialistki. Jeśli ktoś nie wierzy to niech zrobi eksperyment. Kupi żonie drogie perfumy, seksowną bieliznę. Do tego jedną różę położy na łóżku. Noc ma z głowy jak w najlepszych latach młodości. Jeżeli kobieta jest niezależna, to marginalizuje męża. Jak wydarzy się coś dramatycznego, to dopiero szuka oparcia.

Spójrzmy na fakty. Jeżeli masz pieniądze, przyniesiesz do domu wypłatę, to kobieta jest uśmiechnięta, uczynna i gotowa na wszystko. Im większa wypłata, tym większa rozkosz cię czeka ze strony twojej damy. Jak nie masz pieniędzy, pracy, to zaczynają się schody, dąsy, awantury i embargo na seks. Jak masz duże pieniądze, kupisz żonie jakiś ładny prezent, drogi ciuch, to od razu ci nogi rozkłada. Jak popadniesz w kłopoty, plajtę finansową, alkoholizm lub inne uzależnienie, to nikt nie patrzy na twoją duszę, tylko często kończy się to rozwodem. I możesz mieć najlepsze serce, to dla większości niewiast nie ma znaczenia, liczy się kasa. Znamienne jest również, że im bardziej sianiasty facet, im wyższą pozycję w hierarchii społecznej posiada, czy to świetny sportowiec, czy znany aktor, to tym lepszą laskę ma przy sobie. Aktorki, modelki nie wychodzą za frajerów, tylko za biznesmenów. W tamtym świecie jest najwięcej rozwodów z powodów łóżkowych. Przy tym, rozwód drogo męża kosztuje. Wiele żon jest stałymi utrzymankami mężów. Od lat nigdzie nie pracują.

Kobiety często mają migrenę, albo są zmęczone, zwłaszcza, gdy pusta lodówka jest w domu, ale gdy zarobisz niezły grosz, lub wygrasz fortunę, to witalnych sił dostaje twoja pani i masz noc gorącą jak na karnawale w Buenos Aires. Żony kosztują niemało, mają duże potrzeby i to nie koniecznie związane z domem. Dom, rodzina, dzieci, to chleb powszedni i stosunki płciowe odbywają się po bożemu, raz na jakiś czas i to tak na odczepnego, ale jak już kupisz coś ekstra dla niej, to ci zrobi dobrze nawet w dni nieczyste. Problem ten nie dotyczy tylko rodzin ubogich, czy tak zwanych patologicznych. Widziałem rodziny publicznie przykładne, z pozoru ułożone, ciche i spokojne. Dyrektorów szkół, polityków, czy po prostu inteligentów. Wierzcie mi, nie ma prawie rodziny, w której by nie dochodziło do zgrzytów. Są tylko ludzie, którzy nie drą się przez okno, nie piorą swoich brudów na ulicy, tylko załatwiają to cichymi dniami w domach. Oczywiście mógłbym napisać tu o winach mężczyzn (może innym razem), ale akurat bawi mnie taka analiza sytuacji. Z innej beczki.

Jak siedzisz w więzieniu, albo jesteś za granicą lub na morzu, to żony często znajdują sobie kochanków. Oczywiście nie byle żuli. Już małolaty w gimnazjum sprzedają się za ładny ciuch lub grosz na używki. Co za czasy, co za normy społeczne, co za trendy się wytworzyły? Znam kobiety, żony policjantów, taksówkarzy, czy lekarzy, które regularnie robią skok w bok. Na portalach randkowych znajdziesz wiele mężatek. Co trzecie małżeństwo w Polsce się rozchodzi i to z inicjatywy kobiet przeważnie. Co drugie z powodów finansowych. Jeśli jakiś żonkoś ma ochotę na prostytutkę z agencji towarzyskiej to wyda raz na jakiś czas sto złotych. Jak weźmie tirówkę, to zapłaci jeszcze mniej. Na żonę musi wydać miesięcznie minimum tysiąc złotych. No tak, ale ktoś powie, że żona to nie dziwka, bo robi to w majestacie prawa i sakramentu. Tylko stawiam dukaty przeciw orzechom, że w większości domów żony szantażują mężów tyłkiem, gdy ci nie przyniosą kasy lub mają problemy natury psychicznej. Wniosek. Drogie „kurtyzany”…

socjolog

 

Z notatnika Jelenia

Z notatnika Jelenia

18 kwietnia 2008 roku w Dworze „Czarne” odbyła się uroczystość przekazania przez Miasto Jelenia Góra Dworu „Czarne” na własność Fundacji Kultury Ekologicznej. Warto dodać, że Przewodniczącym Rady BPDC FKE jest wiceprezydent Jerzy Łużniak, a w MRP fundacji jest radna Zofia Czernow i wielu innych znanych polityków. Przekazali więc sobie i to jest korupcja. A swoją drogą, to ciekawe czy radna Zofia Czernow brała udział w głosowaniu, w końcu dotyczyło to jej interesu prawnego i jak zachowało się Wspólne Miasto…

*

W dniu 22.04.2008 roku Prezydent Miasta Jeleniej Góry, wziął udział w panelu prezydentów i marszałków podczas Festiwalu Promocji i Regionów w Warszawie. Jelenia Góra była jedynym ośrodkiem poniżej stu tysięcy mieszkańców wśród takich miast jak Warszawa, Szczecin, Kraków, Poznań i Gdynia. Panel poprowadził Jacek Żakowski…

*

Jak wiemy trwa jubileusz 900-lecia Jeleniej Góry. Prezydent miasta dr Marek Obrębalski zmarnował swoją szansę zapisania się złotymi zgłoskami w historii naszego grodu. W mieście nie słychać specjalnych fajerwerków, a poza obietnicami rychłego rozwoju Jeleniej Góry nic się nie dzieje. Mieszkańcy nadal emigrują, bądź cierpią na bezrobocie, a prezydent, jak czytamy powyżej, baluje sobie na salonach korzystając z przywilejów PO…

*

Rada Miejska Jeleniej Góry uchwaliła w ubiegły piątek absolutorium dla Prezydenta Miasta Jeleniej Góry. Absolutorium przeszło minimalną ilością głosów, tj. dwunastu rajców było za. Ekipie Platformy Obywatelskiej, jak można się było spodziewać pomogli radni PiS, którzy korzystają z „dobroduszności” prezydenta Marka Obrębalskiego i piastują bardzo intratne stanowiska w spółkach miejskich i w KRUS-ie. Przed ewentualnym referendum uratowała też prezydenta odwieczna unitka, szara eminencja Jeleniej Góry Zofia Czernow…

*

Komenda Miejska Policji w Jeleniej Górze prowadzi pod nadzorem prokuratury śledztwo w sprawie Anatol Bustowski kontra Robert Prystrom. Chodzi o niedawno ujawnione przez portal Jelonka.com nagranie z 2003 roku spotkania dwóch osób w ogródkach restauracji, na którym były radny wyraził zgodę na przyjęcie łapówki za pomoc w załatwieniu sprawy przekwalifikowania gruntów należących do biznesmena Bustowskiego. Mówiąc językiem ludzkim, ktoś wykorzystuje zemstę nieusatysfakcjonowanego biznesmena i próbuje umoczyć lidera Wspólnego Miasta, by zamknąć mu drogę do dalszej kariery politycznej. Dla mnie sprawę należałoby wrzucić do kosza, ale znane są w Polsce bardzie banalne przypadki, które skończyły się wyrokami skazującymi. Problem korupcji (patrz pkt 1) jest w kraju na topie…

*

Zakończył się blagierowy konkurs internetowy redakcji Nowin Jeleniogórskich „Nowinowy Przedszkolak”. Najwięcej głosów (ponad 16000) naskrobano najbardziej pazernej od startu faworytce Darii M. Jedno kliknięcie warte było 0,12 zł. Kapituła konkursu bon wycieczkowy o wartości 2000 zł ufundowany przez Biuro Podróży AMIGOS BB przyznała jednak Julii D., której zdjęcie uzyskało na finiszu średnią ocen 3,03%. Przypominam, że jeden z honorowych uczestników wycofał się z tej żałosnej licytacji mając średnią ocen powyżej 4%…

*

W sobotę 26 kwietnia odbył się V zjazd powiatowy SLD w Jeleniej Górze. Zjazd partii odbywa się w roku sprawozdawczo-wyborczym i zamknął kolejną, czteroletnią kadencję władz powiatowych partii. Przewodniczącą jeleniogórskich struktur SLD została po raz kolejny radna Grażyna Malczuk. Teraz wiemy kogo SLD wystawi na prezydenta w 2010r…

Jeleń

Fantazje erotyczne

Fantazje erotyczne

 

Mimo starczego wieku, swoimi hormonami mógłbym obdzielić kilku żigolaków. Bez jaj. Jestem bardzo jurny erotycznie. Problem w tym, że moje seksualne ekscesy łączą się zawsze z pewnym kręgiem polityków. A ściślej mówiąc z samorządowcami Jeleniej Góry. Istnieje jakiś dziwny związek przyczynowo skutkowy, którego nie potrafię wytłumaczyć. Może to szczytowanie Jeleniej Góry w jubileuszu 900-lecia ma wpływ na moje poliorgazmy. Na przykład, gdy kocham się z żoną to myślę: Obrębalski, Łużniak, Papaj itd., w zależności od dnia tygodnia. I na odwrót. Ilekroć widzę te uśmiechnięte buźki, to od razu laska mi się podnosi. Myślę wówczas: erekcja, ejakulacja, kopulacja….. Najładniejszą buźkę, jak laleczka, i ten głosik, to ma jeden z radnych piss. W życiu nie podejrzewałem, że jestem biseksualistą. A jednak. Gdy spojrzę na te ciała lub słyszę te seksowne głosy, to przechodzi mnie dreszcz rozkoszy. Jak śni mi się sesja Rady Miejskie Jeleniej Góry, to budzę się rano ze zmazami. Co to jest? Już chciałem iść do jakiegoś psychoanalityka, ale się wstydzę. Chociaż, skoro taki gej Fey jest bożyszczem tłumów, to dlaczego ja mam się wstydzić. Dziś jest era tolerancji. Tylko nie wiem jak to żonie wytłumaczyć, że mam ciągotki w kierunku naszych radnych. No i nie spytałem jeszcze drugiej strony, czy mnie ewentualnie zaakceptuje. Patrząc w lustro, niczego mi nie brakuje, a nawet mam trochę więcej niż przeciętniacy. Zastanawiam się, co który lubi? W ogóle wyobrażam sobie, że ci panowie z wysokimi czółkami to muszą być dobrzy w seksie oralnym. Tych panów z lewicy, ciężko byłoby zadowolić myślę. Przy ich tuszy. Wszyscy z bródką, to mnie muszą łaskotać marzę. Ci w okularach, to niech się sami tasują. Ech, widzę Kusiaka jak tańczy na rurze. Najbardziej mnie rozpalają, ci przed czterdziestką. Wziąłbym czterech na raz mam tyle testosteronu. Ale z prawiczkami wolałbym się nie męczyć. Z tymi mikrusami też nie wiem co bym robił przy moich możliwościach. Viagry nie używam i… no nie będę się chwalił, bo mogą to czytać dzieci. Najgorzej, jak spotkam któregoś z radnych na ulicy. To nie wiem gdzie mam się schować wówczas. Chciałbym od niego autograf, ale od razu rozporek mi się otwiera… Na sesje to w ogóle już przestałem chodzić, bo nie umiem ukryć swoich uczuć do naszych rajców, krew mi policzki zalewa i ślinotoku dostaję. Elita, to dla mnie chyba jest niedostępna. Zresztą oni na pewno lubią perwersje, jak w polityce, a ja jeszcze w tym nie mam wystarczającej wprawy. Jednym i drugim oczywiście. Nie powiem, który to Wietnamczyk wygląda na takiego, co lubi ostre sadomaso, bo może mnie podać do sądu. Z łańcuchami, w skórzanej masce i z pejczem by ładnie wyglądał. Ciekawy jest podział w tej mojej wymarzonej grupenseks. Jest grupa piss, jest grupa analna, jest grupa lizaczków i jest grupa masturbantów, ale wszystkim należy się złoty deszczyk. Marzy mi się noc spędzona razem ze wszystkimi 17 + 3 radnymi w jednym pokoju. Ale by orgie odchodziły. Chodziliby wszyscy w kółeczko na czworaka, a ja bym ich lał drutem kolczastym.

socjolog

Sq….le charytatywni

Sq….le charytatywni

 

Najgłośniej i najbardziej zajadle bronią spektakli „charytatywnych” z udziałem wielce szacownych z Ratusza jeleniogórskiego ci, co mają najbardziej szatańskie intencje i brudne sumienie. Wystarczy poczytać epitety, jakimi obdarzają przeciwników politycznych, czy krytyków „wolontariuszy”. Przyklejają im łatki psycholi, debili, alkoholików i martwią się o wstyd ich dzieci. Znajdują im przyczyny bezrobocia i braku kolegów. Tylko, że to właśnie dzięki takim reklamom, dzięki takim etykietkom tych „humanitarnych” dziennikarzy, polityków, działaczy społecznych, ich krytycy nie mają pracy, a ich dzieci i rodziny dowiadują się o ich różnych przypadłościach. Te przypadłości i ich wydumane, czy rzeczywiste uzależnienia są tym sq….lom potrzebne, bo to jest ich chleb, ich pożywka polityczna, to jest ich warunek istnienia. To jest ta marchewka na kiju dla potrzebujących; jedną ręką dają jałmużnę chorym i potrzebującym, a drugą walą w łeb, żeby się za bardzo ktoś nie wychylił i nie ozdrowiało za dużo ludzi, bo z czego oni będą żyć. Normalni ludzie, bezinteresowni nie zabierają głosu w takim temacie lub komentują go bez emocji. Prawdziwa cnota krytyki się nie boi; uczciwy (nonsens, ale niech będzie) polityk nie potrzebuje pozytywnej reklamy i nie reagowałby tak dramatycznie na aluzje w jego kierunku, bo jemu póki co nic nie grozi. Jednakże łatwo ocenić wartość człowieka nie tego głodnego głośno ujadającego, tylko właśnie tego sytego, wdeptującego w ziemię biedaka. Pamiętajcie ludzie i obserwujcie tych „wolontariuszy”, chorzy i uzależnieni są dla nich normalni tylko w dniach wyborów, nawet zaniosą ich na wózkach inwalidzkich do urn, ale jak będziecie chcieli się z nimi zintegrować, to już nie będziecie ludźmi chorymi, biednymi, źle potraktowanymi przez los, tylko będziecie lumpami, wyrzutkami społeczeństwa, degeneratami na własne życzenie. Będziecie ludźmi drugiej kategorii, na zawsze skazanymi na pogardę i polewkę. Taki biedny Patryk i jego rodzice są tylko narzędziami w ich warsztacie pracy. Mam na to dowody.

Ja, niżej podpisany, złożyłem niedawno aplikację na stanowisko kierownika domu i schroniska im. Św. Brata Alberta w Jeleniej Górze. Była w lutym taka oferta w Nowinach Jeleniogórskich i nie wymagano specjalnych kwalifikacji. Po świętach się dowiedziałem, że przepadła moja kandydatura, choć wiem, że byłbym najlepszym człowiekiem na tym miejscu. Przepadła dzięki Wam drodzy niezależni dziennikarze, szacowni samorządowcy, neutralni politycy. Przepadła, bo moim celem nie było czerpanie korzyści i utrzymywanie jak największej liczby pensjonariuszy w tych placówkach, tylko miałem wizję wydostania ich z dna społecznego. Byłbym szczęśliwy, jakbym jedynym pensjonariuszem takiego schroniska był ja sam. Tak, mam doświadczenie i jestem niebezpieczny, bo jak „nie będzie” schroniska dla bezdomnych, to na kim Wy będziecie robić politykę? Nie ujadałem nigdy i nie ujadam we własnym interesie. Nie mam żalu do moich adwersarzy, bo moje dzieci i mój świat jest dla Was niedostępny. Nie boję się o swój los i nie przestanę ujadać, bo zło nigdy nie zniknie z dzisiejszego świata. Nie dostałem tego stanowiska i nie dostanę prędko żadnego, czy będę ujadał czy nie, bo dobrze wiecie, że mnie nikt nie kupi za parę groszy. Dobrze wiecie, że czy będę miał pracę, czy nie, to i tak psy na Was powieszam. Bo tak Wam się za waszą działalność „charytatywną” należy. Pani Kasiu kończ Pani tą szkołę i uciekaj z tego towarzystwa. Oni, ci wielce szacowni, nie są zainteresowani pomocą chorym i przywróceniem ich do normalnego życia. Oni nie wiedzą, co to głód, co to choroba, co to bezrobocie. Oni nie są zainteresowani naprawą tego świata. To tacy strażacy samopodpalacze. To nie są ludzie dobrej woli i nie dlatego, że mam jakąś osobistą awersję do nich. Że kieruję się pruderią. Ja ich po prostu znam. Znam ich z imienia i z nazwiska. Mój przykład jest tylko kolejnym przykładem tautologii w tym logicznym zbiorze. Koledzy mi niepotrzebni. Chroń mnie Panie Boże od takich kolegów i takich przyjaciół, przed wrogami się sam obronię.

socjolog

 

Ps.

Po opublikowaniu mniej więcej takiej treści komunikatu na portalu jg24.pl jakiś anonim próbował mi wmówić, że poprzedni kierownik schroniska miał  uprawnienia klawisza w zakładzie karnym i takie są właśnie adekwatne na tym etacie. Że wszyscy bezdomni sami sobie zgotowali taki los i świetnie się czują w klatce. Że to jest dobry kierunek światowy i bezdomność ma przyrastać w postępie geometrycznym. Że katharsis jest niemożliwy. Cały wątek szybko zeszedł z tematu tygodnia, a próby „synergii” z rozmówcami zostały usuwane przez moderatora lub spłycane przez propagandystów jak wcześniej ironią. Działania te potwierdziły tylko, że nadchodzi era sq….li a nie Kotańskich. Że nasi „działacze społeczni” mają dychotomiczną moralność – inną zewnętrzną, a inną wewnętrzną i tak naprawdę bardzo negatywne zdanie, spekulacyjne podejście do ludzi chorych i bezdomnych. Nie są zainteresowani merytoryczną dyskusją o wykluczeniu społecznym i wyrównywaniem szans rozwoju. Dlaczego? Bo 98% bezdomnych jest w schroniskach dzięki takim sukinsynom, co mają po pięć etatów. Jeleniogórskie Van Pury ulokowały zwoje macki we wszystkich instytucjach charytatywnych, sportowych, kulturalnych i w mediach, żeby dbać o swój image. No cóż, są ludzie i zwierzęta. Tylko niektórym się te pozycje mylą…

Inni podpowiedzieli mi, że to jest właśnie realizacja programu PO… by żyło się lepiej niewielu… to trzeba uprawiać abstrakcję charytatywną. Zdemaskował się radny W. Tomera.

Śnieżny śmigus-dyngus

Śnieżny śmigus-dyngus

 

Wczoraj wieczorem dzieci groziły mi, że mnie rano zleją wodą i zabroniły mi nastawiać budzik. Naładowały zawczasu swoje pistolety wodną amunicją i poszły spać. Ja dobrze pamiętając kilka sekwencji filmowych z Flipa i Flapa oraz Kewina sam w domu – przystąpiłem do fortyfikowania swojego pokoju. Na górnej krawędzi lekko uchylonych drzwi (otwieranych do środka) oparłem o ścianę plastikowe wiadereczko z wodą. Pod kołdrę włożyłem (jak co dzień) ciepły termofor, a do poduszki przytuliłem napełnioną H2O plastikową butelkę po Kubusiu.

Rano obudził mnie krzyk dzieci, które dały się złapać na zastawione sidła w postaci wiaderka z wodą na drzwiach. Zanim złapały drugi oddech zerwałem się jak rewolwerowiec, odbezpieczyłem Kubusia i serią po mokrych małolatach, ku ich zdziwieniu i przerażeniu. Przed amunicją z ich pistoletów osłoniłem się kołdrą, a dobiłem ich miną z termoforu. Długo popamiętają ten dzień, w którym wypowiedziały wojnę staremu wiarusowi. Szkoda tylko paneli, niezbyt odporne na wilgoć pole bitwy wybraliśmy. Bo teściowej to nie żałuję, i tak zawsze wygląda jak zmokła kura. A raczej rozdarta kwoka.

Po wyczerpującym pojedynku i śniadaniu, stwierdziwszy że za oknem biała zima, postanowiliśmy spakować się szybko i jechać na narty. Do klapy kurtki przypiąłem zdjęcie mojego guru Marka Obrębalskiego, nalepione na odznakę z western-city, żeby czuwał nad naszym bezpieczeństwem. Mam to po Lechu Wałęsie, też lubię się modlić publicznie, zwłaszcza w niedziele i święta. Pojechaliśmy do czeskiej Vrchlabii na ulubiony stok i zrobiliśmy sobie śmigus-dyngus śnieżkowy. Na koniec wlałem w siebie jeszcze zimnego budweisera. Mogłem sobie na to pozwolić, jako że żona prowadziła naszą „nową” fiestę.

Po powrocie do domu, włączam komputer, wchodzę w Internet i oczom swoim nie wierzę. Na moim ulubionym portalu Jg24.pl mnóstwo nowych wpisów w wątkach dotyczących niedawnej akcji charytatywnej z udziałem świętego dla mnie doktora. Niestety zabójczych dla zdrowego oka i ucha. Aż roiło się od inwektyw na mojego wodza, typu: „obleśny starzec”, „pierdzący geriatyk”, czy „cieć jakich mało”. Można być może by było część uznać za retoryczne pytania, ale mnie jakby piorun trafił. Dobrze, że nie czytałem tego tuż przed jakimś zjazdem na moich fischerach, bo wykur… bym na 100% w jakieś drzewo.

To wielce czcigodny i szacowny, ba, a nawet Santo Subito dr Marek Obrębalski, którego po każdym szczęśliwym ślizgu całowałem w czółko, za to, że uratował mnie i całą moją rodzinę przed upadkiem, przed złamaniem kończyn dolnych lub górnych, przed lawiną śnieżną w śmigus-dyngus, jest tak poniewierany przez pogan za moimi plecami. To jakby nóż w plecy nam ktoś wbijał. Nie podaruję! Tego stanowczo za dużo! Znam adresy IP bezczelnych adwersarzy Prezydenta Miasta Jeleniej Góry z aureolą na głowie! Zgłaszam do prokuratury zawiadomienie o przestępstwie obrazy moich uczuć religijnych!

 

Grzegorz Niedźwiecki herbu Ogończyk