Nowinowy poker

Nowinowy poker – blagier w sieci kontrolowany

  Namówiła mnie żona do udziału w konkursie redakcji Nowin Jeleniogórskich „Nowinowy przedszkolak”. Chodziło o zgłoszenie zdjęcia sympatycznego dzieciaka w wieku przedszkolnym do udziału w głosowaniu internetowym. Namówiła, bo to ja i dzieci mieliśmy ślęczeć przed komputerem, a ona tylko wysłała zdjęcie naszego Pawełka i zawinęła się do Niemiec na szkolenie z zakładu pracy. Główną nagrodą za uzyskanie najwyższej średniej ocen (w skali od 1-6), a w przypadku kilku identycznych not, największej ilości oddanych głosów, miał być bon wycieczkowy o wartości 2000 zł ufundowany przez jedno z lokalnych biur podróży. Warunek, wyklikać zwycięstwo – czytaj: nagłaśniać biuro Amigos BB – do 25 kwietnia br. Wprawdzie był (i jest w Internecie) jakiś regulamin, z którego nijak nie wynikało, co ile i na ilu kandydatów można głosować z jednego łącza internetowego, ale opiekun konkursu po uważaniu dopuszczał głosy nie wcześniej jak po 15 minutach z jednego konta użytkownika jakiegoś komputera. System nie miał żadnej automatyki i tylko admin, co jakiś czas apelował dla picu do niecierpliwych o rozwagę. Postaw na stole czekoladkę i powiedz dziecku, że nie wolno jej ruszyć… Na początku się zastanawiałem czy w ogóle przystąpić do tej zabawy, bo nie odpowiadała mi formuła licytacji, nastawiona na komercję, a nie na demokratyczne reguły. To tak jak z tym „Człowiekiem Roku” – zostaje nim ten, który najwięcej gazet wykupi w kiosku. Pomyślałem jednak, że warto zdobyć kolejne doświadczenie socjologiczne.

Zanim się zorientowałem, że konkurs uruchomiono w sieci na dobre, minął tydzień czasu i niektóre z dzieci miały już po 1000 głosów i średnią ocen powyżej 3, a Pawełek sto kilkadziesiąt głosów ze średnią ledwo przekraczającą 2%. Nic to, ciułałem mozolnie co kwadrans punkty, uruchomiłem znajomych z Naszej Klasy, Gadu-Gadu oraz rodzinę i w szybkim czasie nasz synek wyszedł na prowadzenie. Pewnego razu w nocy, dobiłem głos za 6 pkt, a tu licznik pokazał o 15 głosów więcej i spadek średniej o 0,03%. Zauważyłem czyje zdjęcie mknie w szalonym tempie do góry i stuknąłem Bogu ducha winnemu dzieciakowi kilka jedynek. Kiedy proceder się nasilił i wiedziałem na czym ten wyścig szczurów polega, nie miałem już skrupułów i postanowiłem w pierwszej chwili za wszelką cenę ten wyścig wygrać. Kradzione nie tuczy więc uzgodniliśmy z rodziną, że na pohybel redakcji, która stworzyła korupcjogenny system, zaproponujemy po wygraniu, aby bon zamieniono na gotówkę i zaprosimy wszystkie dzieci z konkursu na bal zwycięzców lub poprosić fundatora, żeby zorganizował jednodniową wycieczkę za 2000 zł dla 53 dzieci. Zobowiązanie takie zanim zabrałem się ostro do roboty „obstawiania na swojego dzieciaka” złożyłem publicznie na forum internetowym i oświadczyłem dziennikarzowi Gazety Powiatowej. Niestety, cwaniacy ze „spółdzielni” się zabezpieczyli, nie przewidują zamiany bonu na gotówkę i zaczęli straszyć falstartem. Znów „kapituła” zadecyduje, które dziecko pojedzie na darmowe wakacje, a przecież są metody prostsze.

Redakcja widząc swój błąd i zagrożenie przedwczesnym rozstrzygnięciem igrzysk wprowadziła kosmetyczne zmiany polegające na tym, że na swoje dziecko można formalnie nadal oddawać nieskończoną ilość głosów byle z różnych kont internetowych, ale na obce już tylko jeden głos z jednego adresu IP co 15 minut. Bezczelnie napuściła rodziców na siebie i apeluje jeszcze do nich o moralne zachowanie podczas głosowania. O absurdalności głosowania świadczy fakt, że średnia ocen jest wszędzie (Pawełek miał 4,10% w chwili rezygnacji) poniżej ustawionej automatycznie przez NJ 4%. Wygląda na to, że wszystkie dzieci są brzydkie. Jak można zainstalować system, w którym byle spamer może stukać sobie, co i ile zechce i mieć później pretensje do rodziców, że nie siedzą całą dobę i nie klikają co kwadrans w klawiaturę? Widać wyraźnie, że inicjatorom nie chodziło o podejście humanitarne do dzieci i krzewienie miłości bliźniego, tylko obliczone było na plugawą filozofię zysku. I taki system wyborczy chce nam właśnie zafundować PO w wyborach powszechnych. To, co zepsuła redakcja Nowin restartując konkurs i dając fory nowicjuszom, my staraliśmy się potem poprawić stawiając szóstki wszystkim „weteranom” plebiscytu w celu wyrównania konkurencji. Kiedy jednak to „mordobicie” przeobraziło się w obłęd, zbrzydło mi to dziecięce Pride i kazałem żonie wycofać zdjęcie z konkursu. Wycofaliśmy zdjęcie naszego Pawełka kiedy prowadził zarówno w klasyfikacji średniej ocen jak i ilości oddanych głosów. Zebrał tyle głosów, co jego ojciec w wyborach na prezydenta miasta Jeleniej Góry w 2002 roku. Może mnie teraz PiS lub PO zatrudnić na sztabowca w kampanii wyborczej.

Nie była moją intencją destrukcja tej akcji i nie szukam sobie wrogów w redakcji Nowin, ale skandale same wpadają mi do ręki. Gdybym nie wziął udziału w tym pokerze i nie blefował, nie rozpracowałbym tej afery. Walka o ogień trwa, już bez naszego udziału, lecz to nie wy drodzy rodzice musicie się wstydzić, że pozwalacie się traktować jak walczące koguty. To macherzy – Redakcja Nowin Jeleniogórskich powinna się wstydzić, że wykorzystuje ludzką naiwność do zbicia własnego kapitału. Granie dziećmi powinno być tak ścigane jak pedofilia. Wzięli pieniądze od „przyjaznego” biura podróży i muszą ten cyrk kontynuować. Świadomie uprawiają handel dziećmi za pomocą „MoneyCashBar” i jeszcze jawnie Was – rodziców obrażają. O parodii konkursu wiedzą wszyscy rodzice biednych dzieci, a redaktorzy NJ zrywają boki kosztem ślicznych niewiniątek. Ten konkurs okazał się totalną porażką i jego nikt już uczciwie nie wygra. Stworzyli konkurs dla rodziców, taki MLM, żeby jak najwięcej odsłon było i reklama biura podróży, które w poprzedniej kadencji były radny Ryszard Dzięciołowski ciągał za niewyjaśnione do dzisiaj sprawy lokalowe. Krupierzy dobrze wiedzą, że rodzice w ogień dla swoich pociech skoczą. Po pierwsze uczciwy konkurs byłby tak skonstruowany, aby mogły wziąć w nim dzieci najbiedniejszych rodzin, a rodziny, które mają komputer w domu i sądząc po zdjęciach dzieciaków, do takich nie należą. Po drugie są programy sondy elektronicznej i systemy przyjaźniejsze, aczkolwiek wolniej działające, które bardziej zachęcają do udziału też postronnych obserwatorów i nie dopuszczają jednoczesnego głosowania za, a nawet przeciw. My podziękowaliśmy za taki hazard…

socjolog

Ps.< /p>

Już po wycofaniu zdjęcia Pawełka z Internetu, doszło kilkoro innych dzieci. Dwóm ostatnim dałem po szóstce, wyszli na prowadzenie. Jak myślicie, co się za chwilę stało? Ja wiem, kto ich zdołował… Nowiny Jeleniogórskie pazurami sępów;-)

Delirium tremens

Delirium tremens

Prezydent miasta Jeleniej Góry Marek Obrębalski spotkał się na tajnym spotkaniu w Pałacu Paulinum ze znanym rolnikiem i holenderskimi inwestorami i uzgodnił wstępnie lokalizację wiatraków na gruntach należących do Adolfa Trzcińskiego przy obwodnicy na Wrocław. Tania energia do blisko 40 tysięcznego osiedla Zabobrze ma popłynąć już w marcu przyszłego roku. To dobra wiadomość i słuszna decyzja. W tym kominie powietrznym zaczynającym bieg od Góry Szybowcowej można nakręcić wiele kilowatów.

Miesiąc wcześniej odbył się przetarg na budowę Aquaparku w Cieplicach. Ofertę wygrała austryjacka firma z Salzburga, która część niezwykle bogatych i gorących źródeł wykorzysta jako energię odnawialną do ogrzewania całej dzielnicy uzdrowiskowej, tak bardzo ulubionej niegdyś przez królową Marysieńkę. Castorama też powstanie na Al. JP II, a Anatol Bustowski i Robert Prystrom podali sobie ręce.

To nie wszystkie szczęśliwe wiadomości dla mieszkańców Jeleniej Góry w jubileuszowym roku 900-lecia. Galeria Focuspark, z multikinem i siecią różnorodnych restauracji zamieni w końcu pusty plac po targowisku Kiliński w miasto w pigułce. Kamień węgielny pod to arcydzieło nie mające sobie równych na Dolnym Śląsku wkopał już przewodniczący Rady Miejskiej Jeleniej Góry Hubert Papaj w miniony piątek. Wykonawcą wyłonionym w trybie rokowań został amerykański biznesmen polskiego pochodzenia o tajemniczym nazwisku. Oj, będzie się działo…

Jelenia Góra będzie gościć reprezentację Italii na Euro 2012! Wprawdzie sportowcy zakwaterowani będą w Hotelu Gołębiewski w Karpaczu, ale treningi odbywać się będą na nowym stadionie, który obiecał wicepremier Grzegorz Schetyna na miejscu tego przy ul. Lubańskiej, gdzie obecnie odbywają się tylko konkursy psów rasowych od czasu do czasu. Stadion ten ma pomieścić 45 tys. widzów i ma mieć podgrzewaną murawę oraz zadaszenie nad wszystkimi trybunami. Projekt żywcem skopiowany ze stadionu w Melbourne w Australii autorstwa polskiego architekta. Niestety pobliska giełda będzie musiała zniknąć. Teraz będziemy mogli startować w turnieju „Bank Miast” nie tylko z Włoszczową. Nie będzie nam byle Edgar pluł w twarz.

Jakby tego było mało, japońska Toyota ma budować fabrykę samochodów rodzinnych na terenie byłej Celwiskozy. Jelchem został całkowicie już wykupiony przez ten koncert i w 99% istniejące obiekty, wraz z najwyższym kominem zostaną zrównane z ziemią. Koncernowi bardzo zależało na wykorzystaniu istniejącej bocznicy kolejowej i zapłacił horrendalne pieniądze za te nieruchomości. Zatrudnienie w tej fabryce znajdzie 6 tys. osób. Już dziś możemy powiedzieć, że bezrobocie w naszym mieście spadnie za trzy lata niemal do zera. Wszyscy jeleniogórzanie mieszkający obecnie w Irlandii i dalej pomału mogą pakować walizki. Cud Donalda Tuska się spełnia.

Związek Gmin Karkonoskich przyklepał porozumienie wójta Jeżowa Sudeckiego Edwarda Dudka z prezydentem Jeleniej Góry Markiem Obrębalskim o połączeniu obu miejscowości. Teraz decyzję tą musi zatwierdzić Rada Ministrów, ale to już formalność, bo przecież rządzi Platforma Obywatelska. Ceną za te ustępstwa ze strony włodarzy Jeżowa Sudeckiego ma być funkcja prezesa Euroregionu Nysa dla wójta i łupem ma być również kilka rad nadzorczych dla jego przybocznych. Dziwiszów również ma być dzielnicą Jeleniej Góry, pozostałe sołectwa przejdą pod władanie Wlenia. Po połączeniu obu gmin, Jelenia Góra będzie liczyła przeszło 100 tys. mieszkańców. Trzeba będzie niestety przeprowadzić wybory uzupełniające do obsadzenia dwóch mandatów radnych zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym. Z sondaży wynika, że to Wspólne Miasto będzie miało większy klub radnych.

Lodowisko polimerowe nie jest już nam potrzebne. Katowicki holding i Aleksander Gudzowaty zaproponowali budowę zimowej hali i stworzenie ligi hokeja na lodzie w naszym mieście. To dopiero będzie jazda za dwa lata! Być może przylecą do nas nawet gwiazdy NHL, bo również lotnisko pasażerskie w Starej Kamienicy nie jest odległą perspektywą.

Okazuje się, że cicha woda brzegi rwie. Poczciwy chłop z tego naszego prezydenta, a tyle pomyj na niego wylewają w Internecie. Jeszcze do końca kadencji samorządu, Al. Wojska Polskiego będzie wyglądała niczym ul. Piotrkowska w Łodzi…

         Wstawaj łajzo, do roboty, bo ci wszystkie puszki konkurencja powybiera i z czego będziemy żyli – słyszę wyraźnie głos mojej Wandzi…

         O kur.. To znowu sen. A jaki straszny! Po największym kacu mnie tak głowa nie bolała…

Grzegorz N. herbu Ogończyk

Jak rozpętałem II wojnę światową

Jak rozpętałem II wojnę światową

W poprzednim felietonie opublikowanym na łamach Gazety Powiatowej, opisałem hipotetyczną sytuację obrazującą człowieczeństwo, dobroduszność i wolontariacką postawę naszych lokalnych samorządowców. Po tym artykule, zwłaszcza na forach internetowych, rozpętała się prawdziwa burza, tornado krytyki przetoczyło się przez ekipę jaśnie nam panującego dr Marka Obrębalskiego, ksywka „Tewje Mleczarz”, albo „Szwagierka”. Publikacją „Samorząd Jeleniej Góry Show” na stałe chyba ukułem następujące, ironiczne pseudonimy włodarzom i radnym jeleniogórskim bieżącej kadencji (kolejność według hierarchii stanowisk i danych na oficjalnej stronie internetowej miasta Jelenia Góra):

Tewje Mleczarz (zamiennie – Żydek), Jaś Fasola, Kojak, Papagej, E.T., Miecio Fogg, Józek z bagien, Ofiara Zbigniewa Ziobry, Zośka, Doda, Katolik, Płotka, Inspektor Clouseau, Don Kichot z ZGL, Filantrop, Dyrektor, Profesor Honoris Kasa, Strażnik Teksasu, Św. Mikołaj, Graśka Marionetka, Wyłup, Rambo, Żołnierz, Lenin, Rzecznik prasowy premiera Pawlaka i Quasimodo alias Cezariusz Klaudiusz. W sieci, na regionalnych portalach internetowych, zaczął krążyć już z przekąsem refren z musicalu Skrzypek na dachu – „Gdybym był bogaczem…”.

Po sesji budżetowej, na której spełniły się moje proroctwa co do rozkładu głosów, zgłosiło się do mnie siedmioro mieszkańców Jeleniej Góry z prośbą o pilotowanie i pomoc w zorganizowaniu referendum w sprawie odwołania Rady Miejskiej Jeleniej Góry. Prośbę swoją uzasadniali tym, iż żadna z opcji politycznych zasiadająca w lokalnym samorządzie nie chce rozwiązać ich problemów, głównie natury socjalnej, gospodarczej i własnościowej, a ja mam już doświadczenie z przeprowadzenia takiego plebiscytu w 2000 roku i mógłbym im pomóc. Ani radni PiS, ani radni Wspólnego Miasta, ani radni LiD, a tym bardziej radni PO nie wykazywali szczerej inicjatywy przez ponad rok czasu w kwestii rozwiązania ich sytuacji, choć ci zgłaszali się do nich osobiście. Jestem w o tyle niezręcznej sytuacji, że sam mam awersję do rządzących i mój stosunek do wszelkiej władzy nie jest obojętny, ale w sumie któż podejmuje się jakichkolwiek działań bezinteresownie? W końcu prawidłowo ocenili sytuację pokrzywdzeni, że skuteczny efekt najlepiej osiągnąć u ludzi silnie zmotywowanych.

W tym roku Jelenia Góra obchodzi jubileusz 900-lecia. Główne obchody zaplanowano na maj i kulminacją miałaby być promocja za pomocą referendum? To niebywała okazja zapisania się w historii! By oszczędzić ludzi przed ewentualnymi represjami mogę to zrobić w ramach niewyrejestrowanego jeszcze Ruchu Ochrony Praw Obywatelskich i Walki z Korupcją. Jeżeli tak, to już w kwietniu trzeba by było złożyć taki wniosek u komisarze wyborczego, albo przełożyć to na jesień, bo w wakacje zawsze jest niższa frekwencja. Zebranie przez dwa miesiące około 7,5 tys. podpisów przez sfrustrowanych mieszkańców nie będzie stanowić żadnego problemu, ale czy tym razem uda się „wygonić” do urn 30% uprawnionych do głosowania? Na kogo spadnie odpowiedzialność za wydanie publicznych pieniędzy w razie niepowodzenia tej akcji? Kto ewentualnie przyjdzie następny i ile razy jeszcze trzeba będzie powtarzać taki scenariusz? Oto pytania, na które należy najpierw udzielić sobie odpowiedzi zanim podejmie się odpowiedzialną decyzję o wywołaniu drugiej rewolucji w tym mieście. Akurat Lepper nawołuje do „Wiosny Ludów”, znowu mnie skojarzą z burakami. No, ale skoro nie ma innej możliwości na przemówienie władzy do rozumu?

Nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa, lecz jest wieczór walentynkowy i naszła mnie taka nostalgia. Marzy mi się Jelenia Góra przyjazna, kwitnąca i wielka. Marzy mi się aquapark, sztuczne lodowisko w hali, kręgielnia z prawdziwego zdarzenia, duże hale widowiskowe i konferencyjne, a nawet pole golfowe. Marzy mi się lotnisko pasażerskie, stadion ogromny, cykliczne zawody enduro i inne crossy. Marzą mi się wspólne festyny mieszkańców miasta, loty balonów, koncerty na świeżym powietrzu i kilka krytych basenów. Marzy mi się Jelenia Góra 100-tysięczna, bogata bogactwem swoich mieszkańców i dobra komunikacja. Marzą mi się galerie, multikina, Jelenia Góra czysta, ekologiczna, roztańczona i uśmiechnięta. Marzą mi się stadniny koni i coś niezwykłego. Myślę, że wiem jak to osiągnąć. To bardzo proste. Trzeba zmieniać władzę do skutku na taką, która będzie kochać ludzi.

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz

Z notatnika Jelenia

Z notatnika Jelenia

 

Rada Miejska Jeleniej Góry uzupełniła wakaty w składzie ławników do sądu pracy. Wśród nominowanych i późniejszych laureatów była matka przewodniczącego naszego samorządu, aplikanta sądowego wywodzącego się z PO – Julia Papaj. Wcześniej do składu ławników Sądu Okręgowego dostała się matka innego (za)radnego Krzysztofa Mroza z PiS, ale odrzucono wiele innych kandydatur z poparcia społecznego, m.in. bezrobotnego Krzysztofa Pawła Konopkę. Morale naszych guru i czyste powołanie do pełnienia funkcji publicznych pozostawiam ocenie wyborców i innych egzaminatorów…

*

Zgodnie z przewidywaniami, budżet miasta Jeleniej Góry na rok 2008 został uchwalony głosami PO-PiSu i delegata LiDu. Za przyjęciem uchwały głosowało – 13 radnych PO-PiS + Zbigniew Ładziński, ksywa „Filantrop”. Przeciw było pięciu radnych Wspólnego Miasta, a reszta lewicy (również w liczbie 5) – wstrzymała się od głosu. Jak widać bezwstydny, polityczny kontredans towarzysko-biznesowy trwa…

*

Ponad 1/3 z blisko 60 mln obywateli narodowości polskiej mieszka poza granicami naszego kraju, a prawie 5% krajan zameldowanych w Polsce na emigrację czasową (przynajmniej tak im się wydaje) udało się w ostatnich dwóch latach. Byli to w większości potencjalni wyborcy Platformy Obywatelskiej kuszeni obietnicą rychłego powrotu do kwitnącej Polski, ale obawiam się, że drużyna Donalda Tuska – bez względu na to jak się będzie w przyszłości nazywała – przegra w następnych wyborach z kretesem. Znacznie mniej tym razem zagłosuje na niego zarówno sfrustrowanych wyborców zamieszkałych w kraju, jak i rozczarowanych banitów. Badanie przeprowadziłem na reprezentatywnej grupie losowo wybranych 1021 Polaków zarejestrowanych w Naszej Klasie…

*

Grupa niezadowolonych mieszkańców Jeleniej Góry zgłosiła się do autora plebiscytu z 2000 roku z prośbą o ponowne przeprowadzenie referendum w sprawie odwołania Rady Miejskiej Jeleniej Góry. Bez pruderii ujawnię, iż publikujący tu radny lokalnego samorządu poprzedniej kadencji postanowił wycofać się z osobistego czynnego życia politycznego, ale obserwując szydercze uśmiechy bezdusznych rajców jeleniogórskich odpowiedział inicjatorom, że dla nich pomysł tren poważnie rozważy…

*

Nie tylko władze Jeleniej Góry, ale i Bóg się ostatnio od dzieci odwrócił. Przez dwa tygodnie większość dzieci musiała siedzieć w domach, bo ani specjalnych atrakcji w mieście nie urządzono, ani żadnych ferii wyjazdowych nie zorganizowano, ani natura nie była łaskawa dla naszych pociech…

*

Prezes Ruchu Ochrony Praw Obywatelskich i Walki z Korupcją opróżniając we wrześniu ubiegłego roku biuro przy ul Drzymały 25 w Jeleniej Górze zauważył duże zainteresowanie tym lokalem – zarówno ze strony okolicznych mieszkańców, jak i potencjalnych przedsiębiorców. Od tego czasu lokal ten stoi jednak pusty i nawet pozostawiona sofa prezesa nikomu się nie przydała. Tak wygląda cała gospodarka lokalowa i finansowa miasta Jeleniej Góry…

Jeleń

Samorząd Jeleniej Góry Show

Samorząd Jeleniej Góry Show

  Jest wtorek, 5 lutego 2008 roku. W sali konferencyjnej Ratusza trwają obrady sesji budżetowej Rady Miejskiej Jeleniej Góry. Na mównicy jest skarbnik Janina Nadolska i referuje akurat projekt budżetu oraz opinię Regionalnej Izby Obrachunkowej, gdy do auli wpada z hukiem jakiś umorusany żebrak w podartym płaszczu popelinowym. Twarz ma poobijaną, a spod kapelusza à la Rokita wystają mu naturalne dredy.

         Czy to schronisko św. Brata Alberta? – krzyczy niskim, ochrypłym głosem od progu. W powietrzu zaczyna się unosić specyficzny zapach markowego płynu do chłodnicy.

         Nie – odpowiada mu dziennikarz siedzący z przodu – to sesja budżetowa – mówi zatykając nos.

         Aaa!!! To tutaj pieniędzmi dzielą? – zagaja zaciekawiony menel. Przesunął się do przodu krokiem przypominającym taniec Zorby.

         Tak proszę pana, schronisko dla bezdomnych jest na ul. Grunwaldzkiej – odpowiada grzecznie zgrabna dziewczyna pisząca z boku coś w zeszycie. Biust jej się wylewa spod gorsetu, na rozpiętej bluzce wisi plakietka „Dana”.

         A pan to chyba grał w tym filmie Strażnik Teksasu – nawija łapserdak do radnego Piotra Miedzińskiego, któremu ledwo głowa zza stołu wystawała – tylko nie pamiętam w jakiej roli – dodaje.

Zatoczył się dalej.

         A pana też już gdzieś widziałem – zwraca się do radnego Wiesława Tomery – w tym mauzoleum na Placu Czerwonym. Człowiek wiecznie rozwojowo żywy – wyraźnie rozbawiony kontynuował osobnik w nieodgadnionym wieku.

Publiczność parsknęła śmiechem. Na sali zrobiło się poruszenie, kamerzyści lokalnej telewizji DAMI pospiesznie uruchomili sprzęt. Fotoreporterzy, zaczęli pstrykać zdjęcia aparatami cyfrowymi.

         To pomyłka, proszę opuścić salę! – tłumaczy nieporęcznie przewodniczący Hubert Papaj. Poczuł, że dłonie lekko mu drżą i spróbował się opanować. Czuł, że za chwilę wydarzy się coś złego i przeszył go zimny dreszcz.

         Panią to bym przeleciał… znaczy się, przeleciałbym się z panią samolotem, do banku na Wyspy Dziewicze – rumieniec przebił się na spalonej twarzy włóczęgi patrzącego w kierunku radnej Zofii Czernow. Dama odruchowo tylko nową fryzurę (albo mocowanie peruki) poprawiła.

         Sypnij grosza dla żebraka – mówi do prezydenta Marka Obrębalskiego – wyglądasz na poczciwego człowieka – rzecze wyciągając z reklamówki Lidla pogiętą puszkę z obciętym wieczkiem po piwie Full jak w filmie z Kiepskim. Puszka nie zadzwoniła – ani chybił, grałeś pan główną rolę w musicalu Skrzypek na dachu, tylko pejsy i jarmułkę dorobić – splunął brudny gość na ziemię.

         „Autobusy zapłakane deszczem…” – zanucił biedny mańkut w kierunku radnego Cezarego Wiklika przybierając pozę Jimiego Hendrixa. W odpowiedzi usłyszał tylko zgrzyt niesportowo odsuwanego krzesła.

         A pani to mi tego zwierzaczka z kosmosu, E.T. przypomina – zwraca się następnie do wiceprzewodniczącej rady Anny Ragiel łobuz jeden i potrząsnął puszką nadaremno.

         Schronisko jest na Spółdzielczej, tfu… wrrróć! Dla ludzi jest na Grunwaldzkiej, mówiła już panu sekretarka.

Tylko Jerzy Łużniak, zastępca prezydenta miasta Jeleniej Góry zachował zimną krew i obserwował to całe widowisko z odwiecznym, znamiennym uśmiechem Jasia Fasoli.

         A pan to chyba ten filantrop – podchodzi do radnego z brodą Zbigniewa Ładzińskiego – co jedną ręką daje, a drugą wyciąga – bełkocze.

         Pan zaś to mi na nieświatową płotkę w tym towarzystwie wyglądasz, to szkoda mojego zachodu – machnął ręką kloszard do młodzieńca z kozią bródką, siedzącego w kręgu radnych PiS. Ten odpłacił mu brakiem wychowania, teatralnie się odwracając.

         Pan za to z charakteru, przy odpowiedniej charakteryzacji na św. Mikołaja pasuje – rzekł beznamiętnie do kolegi w okularach obok. Bez echa.

         O Doda, Doda! – podbiega do radnej Ewy Duziak – to prawdziwe? – wyciąga ręce ku jej piersiom – mogę dotknąć? – pochyla się nad oburzoną radną. Wypieki wystąpiły na jej policzkach i dopiero radny Janusz Lindner przyszedł z pomocą, odpychając lumpa na środek sali.

         A pani to mi na rzecznika prasowego premiera Pawlaka wygląda! – krzyczy w kierunku blondynki siedzącej w gronie radnych Wspólnego Miasta – mogąca z powodzeniem startować w konkursie miss ZGM Jeżowa Sudeckiego… – też nie zadzwoniła puszka.

         A ty mi człowieku wyglądasz na ofiarę Zbigniewa Ziobry – mówi bezdomny do radnego Krzysztofa Czerkasowa – od ciebie nie będę brał, bo mnie jeszcze zamkną – i chowa puszkę za siebie.

         A ty mi Kojaka przypominasz, ale on już chyba nie żyje – powiedział do Zbigniewa Szereniuka, zastępcy prezydenta z powątpiewaniem.

         A pan to mi tego, tego… Miecia Fogga przypomina. Pan nie jest z Warszawy? – pyta nieproszony gość wiceprzewodniczącego rady Józefa Sarzyńskiego. Sztuczna szczęka narobiła hałasu wypadając seniorowi z ust na stół.

Wtem otwiera torebkę radna Grażyna Malczuk. Dziad podbiega podniecony, buzia mu się otworzyła szeroko, aż zajady mu pękły. Radna wyciągnęła chusteczkę i przetarła okulary. Zamknęła torebkę.

         Pani to jaka profesor chyba, ale honoris kasa zero.

          Pan to mi na pewno na prawego społecznika wyglądasz i grosza nie pożałujesz – zwrócił się do radnego Jerzego Pleskota, któremu tylko głupawy uśmiech pojawił się na twarzy i oczy mało z orbit nie wyskoczyły.

          Pan jesteś bogaty jak ten Piotr Misztal – podbiegł z kolei do radnego Ireneusza Łojka – tylko nie uciekaj pan za granicę, wyglądasz mi pan na nie byle dyrektora – zażartował w przypływie dobrego humoru pener. Radny faktycznie w dobrze skrojonym garniturze strząsnął tylko kurz z rękawów. – cóż za sknery i próżniaki te Van Pury – skonstatował biedak.

          Może wy żołnierzu poratujecie biednego weterana?! – zasalutował do radnego Zbigniewa Sawickiego. Bezskutecznie.

Rewizytor wzrokowy odchrząknął.

          Sam mam kłopoty – pochylił głowę radny bezradny.

          Może pan da co łaska na tacę, wyglądasz pan na praktykującego katolika – zwraca się człowiek w łachmanach do Józefa Kusiaka. Ten, aż się przeżegnał ze strachu i chwycił za komórkę. Po chwili Straż Miejska się zjawiła i wyprowadziła żebraka z sali obrad.

I nagle się obudziłem zlany zimnym potem, trafiając po omacku włącznik światła. Ach, jestem w swoim apartamencie na Działkowicza dzięki Bogu, odetchnąłem z ulgą. Za dużo programów Szymona Majewskiego się chyba naoglądałem, pomyślałem.

Za parę dni, z prasy dowiedziałem się, że budżet miasta Jeleniej Góry na 2008 rok faktycznie przeszedł, niemal jednogłośnie. No to dobrze. Schronisko Brata Alberta przynajmniej nie zbankrutuje.

Grzegorz Niedźwiecki herbu Ogończyk

List otwarty do Premiera

List otwarty do Prezesa Rady Ministrów

 

Szanowny Panie Premierze Donaldzie Tusk!

Jestem osobą bezrobotną z wyższym wykształceniem. Moje IQ jest takie jak Dody, choć kształty – zwłaszcza w okolicach talii – są już bardziej rubensowskie. Mam 47 lat, dwójkę małych dzieci na utrzymaniu i starego golfa II do remontu. W życiu miałem różne wzloty i upadki, dołki jakie i Pan ponoć przechodził, ale te są już także poza mną. Jestem zdrowy jak rydz, mogę pracować nawet fizycznie, ale proszę zapewnić mi życie na normalnym poziomie. Wysłałem pocztą tradycyjną i elektroniczną oraz dostarczyłem osobiście setki aplikacji w sprawie pracy – niestety bez żadnego odzewu. Nie wiem co to Account Manager, bo nie znam języka angielskiego i nie zrobię na szybko kursu projektowania w programie AutoCAD. Nie wszyscy mają też uprawnienia bankiera, ekonomisty. Nie mogę być również – choćby z powodów przedstawionych na wstępie – dobrze opłacaną hostessą. Jak mam zrealizować swoje ludzkie marzenia? Chciałbym kupić sobie jakieś auto średniej klasy i pojechać choć raz w roku z dziećmi na wczasy nad Morze Śródziemne lub w Alpy szwajcarskie. Z racji wieku nie mogę czekać ze 20 lat na kolejne reformy państwa. Kiedy stare narty będę mógł zamienić na nowe carvingowe? Proszę mi powiedzieć, czym ja się różnię od posła Palikota? Też chciałbym mieć przynajmniej telewizor plazmowy 42’’. Jeszcze za żywota go spłacić. Mogę robić nawet na kominach, ale gdzie i za jakie pieniądze? Zrobię wszystko, by moje dzieci miały szczęśliwe dzieciństwo i lepsze perspektywy. Każdy ma prawo do godnego życia, nie chcę wiecznie kupować jedzenia w promocji i towarów z przeceny w TESCO. Wiem, że inni mają jeszcze gorzej. Jedynym kryterium awansu społecznego, winna być chęć ciężkiej pracy. Ja taką wolę mam.

Szanowny Panie Premierze. Zapisałem się osobiście już 24 stycznia 2001 roku w hali Olivia w Gdańsku do Platformy Obywatelskiej jako partii oddolnej, demokratycznej. Wierzyłem, że to będzie ten wielki ruch społeczny, dostałem nawet od Pana autograf. Niestety nikt nigdy nie wzywał mnie potem na żadne zebrania. Proszę załatwić mi teraz fuchę w jakiejś radzie nadzorczej – nie koniecznie w PKN Orlen – gdzie mógłbym za „friko” kasować niezłe pieniądze. Mam uprawnienia do zasiadania w radach nadzorczych spółek Skarbu Państwa, ale nie należę jak widać do żadnej partii. Od wielu lat działam za to na polu społecznym. Spotykałem się w przeszłości i uczestniczyłem z samą Julią Piterą w różnych konferencjach antykorupcyjnych. Obawiam się jednak, że Pana koleżanka partyjna najbardziej polubiła z nich szwedzki stół. Dziś kariery robią tylko lokalne cwaniaki z PO. Były asystent posłanki Sawickiej, Hubert Papaj, którego mamusi załatwiłem będąc radnym (z autentycznego społecznego wyboru) funkcję ławnika sądowego, jest przewodniczącym Rady Miejskiej Jeleniej Góry, ale o mnie nie pamięta. Kazałem nawet swoim ludziom przeforsować ją do rady ławniczej, za co otrzymała na koniec kadencji podziękowania i książki. Pracować społecznie była nauczycielka w moim stowarzyszeniu (OPP) do walki z korupcją nie miała zdrowia, ale kasiorę brać za pierdzenie w stołek to ją zęby nie bolały.

Oglądałem spot wyborczy Platformy Obywatelskiej, w którym obiecał Pan, że Polacy będą wracać z Irlandii, a pielęgniarkom i wszystkim innym będzie się żyło lepiej. Pytam, kiedy to nastąpi? Ale konkretnie w latach, już nie w miesiącach. Od czego to Pan dzisiaj uzależnia? W Polsce nie było dawno żadnych wojen i kataklizmów, dlaczego Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy musi wyręczać państwo z konstytucyjnych obowiązków? Czy nie jest Panu najzwyczajniej wstyd, że mamy tylu bezrobotnych, bezdomnych, sierot, uzależnionych od różnych używek, ulicznych prostytutek i skazanych za pospolite przestępstwa? Czy to jest powód do dumy, że jedni jeżdżą mercedesami, a drudzy żebrzą na ulicy? Czemu mają służyć te wszystkie akcje charytatywne – niesieniu pomocy potrzebującym, czy promowaniu nazwisk i tupetu bogatych? Czy to nie wstyd? Że w XXI wieku mamy pieniądze na zbrojenia i bezsensowne wojny, a nie mamy pieniędzy na fabryki „chleba”? Na autostrady i mieszkania socjalne? Mamy na kominowe płace różnych prezesów i członków rad nadzorczych, a nie mamy na zasiłki dla bezrobotnych? Czy tak wygląda solidarne państwo? Czy temu ma znowu służyć przekształcanie szpitali w spółki prawa handlowego, by mogli obłowić się kolejni pańscy koledzy, a inni ludzie musieli umierać pod płotem? Proszę nie porównywać nas do całego świata, gdzie utrzymuje się świadomie podziały.

Panie Premierze. Co trzecie małżeństwo w Polsce się rozwodzi, a emigracyjne rodziny rozpadają się jeszcze częściej. Jak Pan myśli – z jakiego powodu? Mam dopiero siedemnaście lat pracy zarejestrowane, gdzie mam wypracować sobie dobrą emeryturę? Szanowny Donaldzie Tusk, ja też mogę iść do Brata Alberta i podzielić się z Panem opłatkiem, ale jakie będą miały poczucie wartości moje dzieci? Na kogo ja je wychowam jadąc na stare lata do Holandii czy Włoch? Jak mam zmuszać się do uśmiechu, by nie przenosić na dzieci negatywnych uczuć? Co mam zrobić, żeby żona moja nie spała w osobnym łóżku, bo musi sama utrzymywać całą rodzinę z pensji kasjerki w hipermarkecie? Po co mi były studia i różne kursy skoro nie ma dla mnie miejsca w lokalnych firmach? Górnicy, nauczyciele i pielęgniarki mają związki zawodowe, a jak ja mam skutecznie zaprotestować w walce o byt? Czy te komisje sejmowe i roszady w telewizji publicznej rozwiążą moje problemy? Kiedy? Szanowny Panie Premierze, błagam o pomoc, czuję się jak ryba bez wody, jak ptak bez powietrza, jak cierpiący na klaustrofobię zamknięty w ciasnym pomieszczeniu. Chcę żyć pełnią życia! Czy to dużo? Ja rozumiem, że PiS był be, że komuna była be, że to wymaga czasu. Ale ile, konkretnie? Rok, dwa, trzy, cztery, pięć lat? Poczekam, ale co roku będę to Panu przypominał. List ten na pewno dotrze do Pana świadomości, już ja się postaram. Wysłałem go mailem i bezpośrednio do Pańskiej kancelarii. Wierzę też w moc sprawczą mediów i Internetu – dlatego jest on otwarty. Odpowiedź publiczna na powyższe problemy należy się wszystkim Polakom. Życie jest tylko jedno.

Nazwisko moje nie ma znaczenia, ale będąc
socjologiem wiem, że mogę podpisać się jako –
Statystyczny Polak

Nasza klasa

Nasza klasa

Szczyty popularności bije ostatnio w Polsce portal internetowy www.nasza-klasa.pl. Niezła okazja do autopromocji. Zapisujesz się do jakiejś klasy – najlepiej do najbardziej znaczącej lub podstawówki – publikujesz odpowiednią galerię zdjęć i uśmiechasz się do wpływowych ludzi. Zapraszasz do listy znajomych znanych polityków, biznesmenów, sportowców, modelki i aktorów. Patrzysz też na wykształcenie – to ważne przy ocenie twojego cv. Nie zaprasza się z reguły wrogów i ludzi, którzy cię kiedyś w życiu zranili, ale jak zaprosi ciebie jakiś „cieć”, to nie należy wypierać się tej znajomości. Nikt nie wie do końca, czy to ty go zaprosiłeś, czy on ciebie zaprosił a ty wykazałeś się humanitarnym credo chrześcijańskim. I tak oto ja podchodzę do tej zabawy, zapraszam rodzinę, profesorów, urzędników, samorządowców, działaczy społecznych i ludzi powszechnie lubianych. Nie zapraszam natomiast komorników, ludzi kontrowersyjnych, niepoprawnych politycznie i „spalonych”. Ze znanych osobistości nie zaprosiłem na przykład przewodniczącego Rady Miejskiej Jeleniej Góry Huberta Papaja. Znam go osobiście, (choć on się do naszej znajomości nie przyznaje), ale podejrzewam, że będę musiał go nie raz obsmarować jako pismak. Nie odpowiada mi jego sposób uprawiania polityki i brak szczerości, otwartości. Może mu kiedyś zmięknie rura, nabierze pokory i zniży się do mojego poziomu. Może otworzy serce i sam zaprosi mnie do swoich znajomych. Oczywiście przyjmę zaproszenie, bo wyznaję zasadę słynnej desideraty: „tak dalece jak to możliwe, nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych stosunkach z innymi ludźmi”. Szkoda, że nie ma na Naszej Klasie Józefa Kusiaka?

Warto zaprosić do listy znajomych – dziennikarzy. Lepiej mieć wśród nich przyjaciół – nigdy nic nie wiadomo. Na zaproszenie do listy znajomych nie odpowiedział mi jeszcze lider klubu radnych Wspólnego Miasta Miłosz Sajnog, mimo iż ostro zaangażowałem się w jego kampanię samorządową. Niektórzy się do mnie nie przyznają, choć nie pożyczałem od nich na wódkę. Badają grunt, albo udają, że mają ograniczony dostęp do Internetu. To dla mnie niezły papierek lakmusowy sprawdzania przyjaciół. Warto też zaprosić dużo pięknych kobiet, wówczas wychodzi się na duszę towarzystwa. Tylko broń Boże nie pokazywać później tej strony żonie, bo będzie szukać twoich byłych narzeczonych lub obecnych kochanek i wyjdzie z tego niezła awantura. Każdy zresztą ryzykuje.

Najbardziej szczere przyjaźnie są wśród znajomych z podwórka, z okresu dzieciństwa. Przy okazji odświeża się pamięć, wymienia zdjęcia i zapomina ewentualne różne niesnaski. Aż dziw bierze jak ludzie się zmieniają (lub nie), jak rozwijają (lub nie), jak awansują w hierarchii społecznej (lub nie). Profil każdego użytkownika zawiera w sobie magię tajemnic i ciekawą historię życia człowieka. Można tu odnowić kontakty, wymienić poglądy i podyskutować na forum klasy. Od znajomych możemy się dowiedzieć jak wielu ludzi z naszego otoczenia odeszło już do krainy wiecznych łowów.

Po Gadu-Gadu, Nasza Klasa to najlepsza cyber-frajda. Niektórzy wzięli sobie poważnie to do serca; nie uświadczysz ich na innych forach dyskusyjnych, a tu wpadli w nałóg i bija rekordy popularności. Ja nazbieram tylko na razie około dwustu „pewnych” znajomych z Jeleniej Góry i wygram wybory samorządowe, albo kilka tysięcy znajomych w Polsce i wygram wybory parlamentarne. Gorzej jak wszyscy moi znajomi będą chcieli startować. No i oczywiście Donald Tusk musi zmienić najpierw ordynację wyborczą. Na przykład uchwalić punkty za pochodzenie i obecność w Naszej Klasie.

Ciekawe, czy teraz stracę, czy zyskam paru przyjaciół?

Grzegorz Niedźwiecki

http://nasza-klasa.pl/profile/279206

 

HITY i KITY roku 2007

HITY i KITY roku 2007

 

Jeden z jeleniogórskich portali zamieścił na swojej stronie internetowej wątek jak w temacie. Dobry pomysł podsumować działania władz i osób nas reprezentujących. Wziąłem się więc do roboty i głównie w oparciu o archiwum tegoż portalu stworzyłem katalog porażek i sukcesów związanych z działalnością publiczną jeleniogórskich samorządowców, działaczy społecznych, urzędników (funkcjonariuszy) państwowych i polityków.

Zacznę według kolejności publikacji wstecz, od KITÓW:

  1. Latarnia przewróciła się na autobus – nie pierwsza i nie ostatnia, problem oświetlenia i zepsutych latarń pasuje jak ulał do ciemnogrodu. Nocne – i dzienne – zaciemnienie panuje nie tylko na Placu Ratuszowym…
  2. Trzech rannych w wypadku koło ZUS–u – nie pierwszych i nie ostatnich, to efekt stanu technicznego i architektonicznego jeleniogórskich dróg; setki rannych i kilkadziesiąt ofiar śmiertelnych zahamować potrafią nasze władze chyba tylko poprzez likwidację przejść dla pieszych i budowę wielkich płotów…
  3. Strzeż się kamienicznych tyłów – stan techniczny i estetyczny gminnych podwórek i kamienic jest opłakany; zaplecze ul. Złotniczej i Wincentego Pola nie jest jedyną czarną stroną miasta. To są ZGL-owskie studnie bez dna…
  4. Teatr pod obstrzałem – „Klątwa” jakaś chyba wisi nad naszym pięknym teatrem…
  5. Niewypał na początek współpracy – po Bautzen, Cervii, Erftstadt, Randers i Tequili… czas na Jablonec. To najbliżej do Jeleniej Góry i piwo najtańsze…
  6. Ostra jazda na sztucznym lodzie – Prezydent Obrębalski się wysilił i zafundował mieszkańcom lodowisko w Parku Zdrojowym. Panuje powszechna opinia, że bubel ten jest zdominowany przez bród, smród i „góralską muzykę”…
  7. Spokój dla studentów za ponad 6 milionów złotych – studenci Kolegium Karkonoskiego mogą spać spokojnie… jak rodziców będzie stać na droższy czynsz w wykupionym przez KK akademiku?…
  8. Rada powiedziała „nie”, ale woda i tak podrożeje – woda i ścieki w mieście drożeją, a smród z oczyszczalni przy ul. Lwóweckiej jest coraz większy. Ciekawe na ile droższa kranówa wydrenuje nasze portfele?…
  9. Rusza parking Stare Miasto – ponownie uruchomiono parking wielopoziomowy (3zł/h) na ul. Pijarskiej. Zapewne do następnej plajty; radni z niego nie korzystają, a okoliczni mieszkańcy narzekają na przepustowość krzyżówki z ul. Mostową…
  10. Remonty dróg do korekty – nie po raz pierwszy i nie po raz ostatni publiczne pieniądze poszły w błoto, a raczej w smołę. Te pół miliona złotych pożyczki na przebudowę ulic, radni powinni zwrócić z własnych kieszeni. Fuszerka nie tylko na Lubańskiej; asfalt do zerwania był nie na wiadukcie, lecz na gałce ocznej prezydenta…

11.  Polityczna czystka w agencji – PO czyści stołki w KARR dla swoich, ale Ryszard Ryk ma się dobrze. Łojek w KRUS-ie też ma się dobrze. Widać swoje chłopy…

  1. Wyrosną sklepy jak marzenie – odwieczne marzenia o galeriach… ściętych głów jeleniogórskich prezydentów…
  2. Chwycił mróz: ślizgawka na drogach – jak zwykle zima zaskoczyła prezesa MPGK Michała Kasztelana…
  3. Dziesięć grzechów prezydenta – do tego należałoby dopisać przynajmniej dwa zera…
  4. Więcej za wywóz śmieci – nie pierwsza podwyżka i nie ostatnia, patrz pkt 8…
  5. Politycy i przedsiębiorcy dla dobra miasta i biznesu – koń by się uśmiał; nosił Wilk razy kilka, poniosą i Wilka…
  6. Alkomaty na stacjach benzynowych – proponuję wykrywacze kłamstw w magistracie…
  7. Napad przy ulicy Sobieskiego – nie pierwszy i nie ostatni, pieniądze na Straż Miejską i monitoring lepiej przeznaczyć na darmowe jadłodajnie…
  8. Jeleniogórzanie niszczyli, palili i kradli – nie po raz pierwszy i nie po raz ostatni, tak wygląda od lat lokalna kultura i rynek pracy w Jeleniej Górze…
  9. Gołębie i szpak
    i plagą Jeleniej Góry
    – na razie mamy brudne parapety, czekamy teraz na ptasią grypę…
  10. Prystrom dąży do stołka – afera podatkowa, afera biletowa, afera łapówkowa, afera stołkowa; może i pan Robert jest podatny na luksusy jak posłanka Sawicka, ale nadal zastanawiające jest, dlaczego biznesmen A Bustowski i red. J. Cwen tak późno zdecydowali się na zerwanie przyjaźni z byłym radnym?…
  11. Spadł z balkonu i zginął – nie pierwszy i nie ostatni wypadek przy pracy, ale czy naprawdę musi do nich dochodzić tak często?…
  12. Dowodowy zawrót głowy – kolejki w Urzędzie Miejskim jak widać nie tylko w Wydziale Komunikacji, a tu jeszcze czasem p.o. Prezydent potrafi skrócić w niektórych pokojach godziny urzędowania dla petentów…
  13. Pustynia grozy czeka na gospodarza – mówią, że na bezrybiu i rak ryba, ale jak się stawów nie zarybi to i nie ma potem czego łowić. Taki stan marazmu gospodarczego mamy nie tylko na placu przy Os. Robotniczym i byłym targowisku Kiliński…
  14. Pod górkę z Focus Parkiem – j/w i w pkt 12…
  15. Ratuszowa informacja za 90 tysięcy złotych – ten temat PR za pomocą broszurki (biuletynu informacyjnego) rozszerzę poniżej…
  16. Beata Sawicka łowiła działaczy PO – ładniejsza strona postawy charakterologicznej Roberta Prystroma, czy ofiara CBA? Dziś zapłaciła kaucję i jest na wolności, a po komisji śledczej jeszcze będą musieli ją przepraszać…
  17. Grozi powódź – wieści aktualizowane – czekam, aż wybudują Castoramę koło Bobru, a potem chętnie pójdę „ratować” prywatne mienie…
  18. Na Szymanowskiego toną w śmieciach – biedna moja mama nie doczekała się wsypu. Tylko – Nie palcie śmieci! – krzyczały już nie raz dzieci. Ale uspokajam mamusię i mieszkańców Szymanowskiego – będzie czyściej na Zabobrzu i w Maciejowej. Miliony euro pójdą w kanał, bowiem zaczną od budowy kanalizacji sanitarnej. 100 lat ci życzę mamusiu…
  19. Propaganda sukcesu prezydenta – czyli, etyka teoretyczna. Ach cóż to był za rok. Była już rewitalizacja Al. Wojska Polskiego, był zakup certyfikatu „Teraz Polska”, był konkurs na logo i plany szybkiej kolejki miejskiej na 900-lecie Jeleniej Góry, były nagrody dla laureatów w filharmonii. I ja tam byłem, i wino i wódkę z nimi piłem…
  20. Gdzie te ścieżki rowerowe – czekaj tatka latka, a garb ci sam wyrośnie…

32.  Powiercą za dziesięć milionów – planowane są dalsze odwierty w poszukiwaniu wód termalnych w Jeleniej Górze. To pewnie te pieniądze, co zabrali o. Rydzykowi…

  1. Haracze w szkolnej szatni – już nie tylko dilerzy narkotyków grasują w szkołach, ale nawet na wynajęciu szafek w szatni zarabiają młodociani przestępcy…
  2. Ostrożnie na światłach przy alei Wojska Polskiego – nie chodzi tylko o względy bezpieczeństwa w ruchu drogowym, ale trzeba też patrzeć do góry, aby przypadkiem nie spadła na nas jakaś sygnalizacja świetlna lub ruchome kominy. I to nie tylko przy silnym wietrze…

35.  Lodowaty prysznic na basenie: będzie drożej – choć do lata jeszcze daleko, to już dziś warto odkładać na wakacje, albo nadal ryzykować kąpiel na gliniankach. Nie dość, że tylko jeden czynny basen otwarty, to jeszcze coraz droższy. A może właśnie o to chodzi, w końcu Jelenia Góra się wyludnia…

  1. Coś w śródmieściu śmierdzi – nie chodzi o korupcję – vide pkt 8. A ja myślałem, że Celwiskozę już zlikwidowali…
  2. Remonty na dachach zabytków – no tak, marketing na wysokości głowy, a tym czasem zrujnowana pamięć – stare grobowce w rozsypce. Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal…
  3. Podatnicy zapłacą za czystkę – to samo co w pkt 11, prezydent przegrał w sądzie pracy z małym strategiem i ogłasza nowe konkursy na stanowiska w magistracie. Już nawet przylgnęła do niego ksywka „Szwagierka”. Tylko w okolicach Biura Rady jakoś nie rusza ludzi z poprzedniego rozdania…
  4. Złodzieje samochodu złapani po pościgu – to nie jest już największą plaga w naszym mieście. Na pierwsze miejsce wysuwają się kolizje z udziałem policjantów…
  5. Zakorkowane centrum Jeleniej Góry – trwają wykopki archeologiczne w śródmieściu, panuje parkingowy tłok, a za wjazd po godzinie 11 na trakt grozi właścicielom sklepów kara…
  6. Przeklęty bruk w śródmieściu – stare, połamane kafle na deptaku do dworca PKP, a na nowym bruku na 1 Maja i Pl. Piastowskim też można wybić zęby…
  7. Wandalizm na Wzgórzu Kościuszki – i nie tylko, ale co się dziwić – przykład idzie z góry. Do dziś wiszą i straszą gdzie niegdzie plakaty wyborcze kandydatów na reprezentantów narodu…
  8. Przychodnia zamknięta na bankowo – w zdrowym ciele, zdrowy duch. Lekarz, sam się wyleczy, a władza się sama wyżywi. Najnowszym przejawem anomii społecznej jest wzrost samobójstw wśród nastolatków…
  9. Cenny zabytek na sprzedaż – nie jeden w naszym mieście. Miała być wieża widokowa na Baszcie przy Bramie Wojanowskiej, miała być na „Grzybku”, czyli Wieży Krzywoustego, miała być na „Zeromie” i nic. Obiecanki cacanki, a głupiemu radość…
  10. Radni podwyższyli podatki od nieruchomości – nie po raz pierwszy i nie po raz ostatni, to nie jedyna antyspołeczna uchwała naszych rajców, ale spokojnie. Właśnie przewodniczący Hubert Papaj uruchomił stronę internetową Rady Miejskiej i będziemy mogli się z niej dowiedzieć, m.in. kto jak głosuje..
  11. Skandal przy przyznawaniu honorowych tytułów – nie pierwszy i nie ostatni, kruk krukowi oka nie wykole…
  12. 60 nowych lokali socjalnych dla miasta – Miasto wykupiło jeden zrujnowany budynek od Akademii Ekonomicznej – zakładu pracy obecnego prezydenta miasta – na cele socjalne, a bezdomni jak mieszkali pod mostem, tak mieszkają…
  13. To była lipa – nie pierwsza i nie ostatnia wycięta wbrew opinii dendrologów. Podobnie było przy Balatonie, ale tak to jest jak naczelną „ekologiczką” miasta jest nieruszalna żona radnego PO…
  14. Wstyd panowie urzędnicy po raz trzeci – mieszkanka osiedla Czarne od lat protestuje w sprawie bezprawnego zaboru jej gruntów przez Miasto, a jej sąsiad –zastępca prezydenta miasta Jerzy Łużniak – nie musi tłumaczyć się z korzystnej zamiany mokradeł na grunty inwestycyjne z Miastem…
  15. Trwa akcja „Masz głos, masz wybór” – możesz wyjechać do Irlandii.

 

Doszedłem tylko do listopada, ale na tym poprzestanę, bo obawiam się, że nikt mi takiego elaboratu nie opublikuje. W każdym bądź razie, skoro na przestrzeni niespełna dwóch miesięcy, KITÓW zebrało się – 50, to w okresie roku było ich – 365. Wygląda na to, że codziennie żenili nam jakiś KIT. Codziennie teoria działania naszych guru rozmijała się z filozofią praktyczną. Pytanie na ile ta etyka stosowana – była świadomą filozofią praktyczną?

 

A t
eraz HITY:

To samo od 1-50 (a w rozwinięciu do 365), tylko z ironicznym uśmiechem;-)

socjolog

Abonament dla frajerów

Abonament dla „frajerów”

 

Za co ja płacę abonament telewizji satelitarnej, który program nie włączę to serwują tylko polityków i brutalny świat. Czy chcę czy nie, cały rok na siłę indoktrynują mnie polityką.

Włączam „publiczną” jedynkę – „Kawa czy herbata?” – konflikt Sikorski-Prezydent. W tle jakiś Komorowski, albo Dorn. To samo w „Wiadomościach”. Podkreślam, że publiczną jest ona tylko z racji odstawiania publicznych szopek przednoworocznych.

Włączam „publiczną” dwójkę – „Panorama” – polscy żołnierze w Afganistanie strzelali do dzieci. W tle jakiś Olejniczak, albo Bugaj. Vide program 1 TVP.

Włączam lokalną trójkę – „Fakty” – prezydent Jeleniej Góry Marek Obrębalski otworzył lodowisko. Zamknął natomiast część obwodnicy.

Włączam Polsat – „Wydarzenia” – ptasia grypa w Polsce – drób na święta podrożeje pewnie. W tle jakaś Rokita i Niesiołowski.

Włączam TV4 – „Big Brother…” – małpy w klatce pokazują. W tle jakiś Schetyna.

Włączam Tele5 – cofnąłem się chyba do ery kamienia łupanego. W tle jakieś kaczki.

Włączam TVN – „Dzień dobry TVN” – te same znane mordy polityczne.

Włączam TVN Siedem – „Wyścig po kasę”. W tle jakiś Palikot.

Włączam TVN 24 – afera generalska, afera w służbie zdrowia, kontrowersyjne nominacje, afera futbolowa, c.d. afery starachowickiej, afera byłej posłanki Sawickiej.

Do tego, co pięć minut konferencje prasowe i spory kompetencyjne.

Włączam TV TRWAM – Adam i Ewa, znaczy się Lipiński i Malik. W tle jakieś żebro, znaczy się Ziobro i Cymański. Na deser miss Sobecka.

Włączam AXN – mordobicie, mordobicie i jeszcze raz mordobicie.

Włączam Polsat2 – powtórka z rozrywki, czyli odgrzewane kotlety z Polsatu.

Włączam Polsat Sport – Polacy dostali w dupę w siatkówkę, Małysz nie doskoczył.

Włączam EUROSPORT – trzeci raz to samo od tygodnia. Mam tego dosyć!

Włączam TV POLONIA – jakieś stare filmy z angielskimi napisami, których nie rozumiem.

Włączam Polonia 1 – gołe cycki na ekranie i onanistów na telefon naciąganie.

Włączam Zone Club – gotowanie na ekranie, jeden lepszy od drugiego, nie wspominając o książce kucharskiej. Albo Chuck Norris w fitnes studio na Total Gym.

Włączam TVP Kultura – czarno-białe filmy komunistyczne.

Włączam Europe! – Hollywood dla snobów.

Włączam Superstację – UFO spaliło samochód Julii Pitery. Manewry nad pojednyczą trumną – inni samobójcy sami sobie winni. Czerwień w oczy bije.

Włączam Wedding TV – sport dla bogatych.

Włączam TV Biznes – wzrosły stopy procentowe.

Włączam Cartoon Network – kurcze, przecież nie mam małych dzieci.

Przerzucam na jedynkę – „Szkoda gadać” – Piasecki i Rewiński drą łacha z minister Kopacz.

W niedzielę na TVN – jakiś Wojewódzki pali głupa i karmi ludzi chamstwem.

Klikam na TVN24 – te same mordy polityczne, znowu same skandale:

  • Śląsk: wicemarszałek zatrzymany
  • Aresztowano pielęgniarkę testującą szczepionkę na ludziach
  • Były komendant główny policji skazany
  • Pawlak chce pozwać serwis internetowy
  • Krauze może wracać do kraju – pierwszy efekt programu Tuska
  • Spada liczba uczniów próbujących używek
  • Wichura w Beskidach – 2 tys. domów bez prądu
  • „Tusk bawi się w Boga”
  • Fałszywy ksiądz roznoszący opłatki zatrzymany
  • Jedna osoba zmarła przy kiszeniu kapusty

W poniedziałek na TVN w „Teraz my!” – Sekielski i Morozowski rozbierają jakąś Senyszyn.

Wkurzyłem się i wyrzuciłem telewizor przez okno. Nie będę płacił abonamentu na dziadów.

socjolog

O wyższości picia alkoholu nad paleniem papierosów

O wyższości picia alkoholu nad paleniem papierosów

 

Tak sobie siedzę i myślę. Lubię piwo, choć rosnę w szerz, ale nie palę papierosów, bo uwielbiam się całować. Lubię się całować, ale nigdy z „popielniczką”. Uważam, że kobiety to anioły i powinny być czyste, pachnące, smaczne. Facet, to inna sprawa, czasem musi się spocić, może się nie ogolić, bo to taki wół do roboty. Może się nawet od czasu do czasu upić na umór, byleby nie pchał się kobiecie do łóżka. Wówczas może zapomnieć o całowaniu. Ale gdy wytrzeźwieje, to powinien użyć wody, Giorgio Armani Acqua i potem do kobiety. Oczywiście czystej, nie po umyciu zębów, ale na co dzień. Nie palącej. Palenie, to taki prymitywizm, próżność połączona z brakiem higieny. To dobre dla starych Indian i szamanów. Najbardziej mnie śmieszą kobiety, które ubierają się w modne ciuchy, wystawiają opalony pępek, chodzą do fryzjera i stosują kosmetyki na twarz, a zaraz po wyjściu z fitnes studio jarają jointa na ulicy. Błe! Szkoda mojego języka na taką laskę, nie wspomnę już o coraz bardziej wiotczejących piersiach kobiety i nie daj Boże raku sutka.

Tak więc (może to naiwne) nie ma dwóch zdań, z obu nałogów wolę już picie alkoholu. Oczywiście też nie na co dzień, z umiarem, bez ciągów i delirek… Alkohol przynajmniej zaszumi w głowie, pozwoli na chwilę realnie odlecieć z tego świata; piją go ludzie z wysokim IQ. W niektórych formach i odpowiednich dawkach bywa nawet leczniczy. Papierosy natomiast palą moim zdaniem ludzie prości. Wpuszczać świadomie smołę do organizmu, fetor na ciuchy, firanki, meble i całe otoczenie, dla szpanu (na początku), to trzeba naprawdę nie mieć rozumu. Alkohol dodaje odwagi, ośmiela, zobojętnia, ale fajki zatruwają wszystkich dookoła i co najważniejsze – zabijają smak kobiecego języka…

socjolog