Archiwum kategorii: Bez kategorii

Prawy PiS

Prawy PiS

Tradycja jest taka, że do władzy dochodzą przede wszystkim tzw. świętoszki, czyli tacy, którzy wprawdzie muszą się trochę uczyć rządzenia na początku, ale mają dobre serce.

Ono to właściwie ma decydować o klasie i osobowości rządzącego, dawać gwarancje najlepszych intencji, zapewniać skuteczność itp. Szczególnie wzruszające są takie okoliczności, gdy władza trafia w ręce przewodniej siły narodu – byłej PZPR w koszulce Prawa i Sprawiedliwości. Partii odnowy moralnej, Wówczas mówi się o realizacji historycznej i społecznej misji. O dekomunizacji. O solidarnym i tanim państwie.

Tak wzniośle i ślicznie jednak do końca być nie może, bo co rusz wychodzi na światło dzienne jakaś wpadka z udziałem nieskazitelnych. Aby za daleko w Polsce nie grzebać warto – znaki szczególne – przywołać senatora Tadeusza Lewandowskiego, który zanim uzyskał status pokrzywdzonego za dłubanie w styropianie, zdążył zaliczyć dziesięcioletni staż w PZPR. Nieraz można było śledzić niedolę jeleniogórskiego związkowca u boku komuchów w słynnej  „Fampie” oraz sp-ni „Simet” i sp-ce „Kontakt”, czy jako wiceprezydenta czerwonej doliny w samorządzie II kadencji. Rączki wydaje się mieć zgrabne – mierny, bierny, ale wierny – jeleniogórski radny PiS Krzysztof Mróz, który w biurze poselsko-senatorskim (podobnie jak onegdaj Lucky Luck – Andrzej Pawluszek) służy za „niszczarkę” cudzych podań. Sobie jednak mimo młodego wieku zdążył załatwić niezłe apanaże w kilku radach nadzorczych. Zainkasował w ciągu roku z pięciu źródeł blisko 60 tys. zł. Faktycznie rewolucja moralna. O kompetencjach, a raczej próżności lokalnego lidera PiS Ireneusza Łojka, który tylko dzięki szyldowi partyjnemu zdobył parę głosów jako kandydat na prezydenta miasta Jeleniej Góry i który z tej też tylko kalkulacji politycznej mierzy na zastępcę P.Obrębalskiego – nie warto rozmawiać. O innych „leszczach” (co wygryźli z pierwszego miejsca na liście wyborczej Wiesława Sufletę) nadających się jeszcze raczej do przedszkola już nie wspomnę. O solidaryzmie, aktywności społecznej i o płaceniu składek członkowskich przypomniał sobie tuż przed wyborami również czwarty radny PiS Józef Zabrzański. Radny powiatowy Eugeniusz Kleśta też chyba łyknął funkcję przewodniczącego rady nadzorczej „Wodnika” tylko po znajomości, dla synekurek i kamuflażu. Nie znany jest bowiem nadal protokół pokontrolny Urzędu Kontroli Skarbowej z Legnicy (z wiarygodnych źródeł wiemy, że na razie zapłacono ok. 250 tys. zł kar z tytułu zaległych opłat środowiskowych) i tuszowana jest sprawa pewnej maszyny kupionej przed laty do hydroforni za blisko sto tysięcy złotych, stojącej bezczynnie w dyspozytorni „Wodnika”.

Głośno się zrobiło o kilku prominentnych ministrach, bo mieli oni zbyt asertywne zdanie, aby niektóre ławy rządowe były dla nich najwłaściwszym miejscem. To, co się dzieje w różnych instytucjach ścigania przechodzi ludzkie pojęcie. Wendetta oraz ustawianie ludzi według klucza historycznego i służalczości nie wróży dobrze partiokracji na przyszłość.

Z takiego rozwoju sytuacji można wysnuć wniosek brzmiący: uczenie się rządzenia często „otłuszcza serce”… i psuje reputację pierwszych sekretarzy.

http://grzegorz-niedzwiecki.blog.onet.pl/

 

Już dla Arystotelesa (ur.384r p.n.e.) – jak w ogóle dla Greków – oczywiste było, że każda osoba jest także członkiem jakiejś grupy: rodziny, wspólnoty gminy, państwa. Nie istnieje człowiek, którego życie polegałoby tylko i wyłącznie na czystym myśleniu. O naszej osobowości decyduje w jakiejś części grupa – lub grupy – do której należymy. To dlatego pomyślność wspólnoty jest daleko ważniejsza od pomyślności któregokolwiek z jej członków. „I dla jednostki bowiem miłą jest rzeczą dopięcie celu, ale piękniejszą i bardziej boską – dla narodu i dla państwa”. Oto główna przyczyna, dla której Arystoteles zaleca studiowanie etyki politykom, ci bowiem zadbać mają o to, aby żyć szczęśliwie mogli wszyscy członkowie społeczności, nie zaś tylko niektórzy z nich.

Socjolog

 

Załącznik 1

 

Załącznik 2

Przejrzysta PO

Przejrzysta PO

 

„Ogół szlachecki nie poradził sobie z kwadraturą koła. Kwestię konstytucji źle rozstrzygnął. Ale to nie tak było, że naród swą władzę państwową zaprzepaścił. Ona sama siebie zmarnowała, z uporem działając poprzednio wbrew większości społeczeństwa”

Paweł Jasienica

 

Jest taki najzwyklejszy obyczaj pracowniczy, polegający na tym, że jeśli w firmie jest jakieś niedomaganie jej szefowie są w tym czasie przytomni na mostkach kapitańskich i starają się uporać z problemami, przeciwieństwami. Dodaje to otuchy innym pracownikom i jeśli nawet to trwanie nie przyniesie oczekiwanego efektu, moralnie sytuacja jest klarowna.

W mieście mamy problemy wynikające z rozgoryczenia, niezadowolenia i lęku o przyszłość wielu grup społecznych i zawodowych. Dla rządzących nie jest to okolicznością nową, bo z niektórymi z tych grup już mieli do czynienia, a prezydent – czołowy mediator najokrąglejszymi zdaniami zapewniał w kampanii wyborczej o wyjątkowej trosce, staraniach, zrozumieniu i koniecznościach, co – jak każde dyrdymały – jest już trudne do strawienia.

Problemy klubów sportowych, z własnością prywatną i zagospodarowaniem gruntów, z opłatami targowymi w wyznaczonych miejscach sprzedaży oraz wielu obywateli z mieszkaniami komunalnymi i socjalnymi spotęgowały społeczne niezadowolenie, które przejawia się nie tylko w sondażach niechęcią do rządzących, ale również pojedynczymi na razie protestami i zapowiedziami referendum gminnego w trzy miesiące PO zaprzysiężeniu nowej władzy w mieście. Te niedobre nastroje nie robią jednak na rządzących wrażenia. Nie powodują konieczności aktywnego czuwania „na posterunku”. Prezydent zwolnił kilku naczelników z pracy, bo jest taka tradycja, że rządzący korzystają z władczych uprawnień. Ale czy w wystarczającym stopniu i czy w kilku przynajmniej sytuacjach nie są to decyzje polityczne zamiast merytoryczne? Patrząc na zwolnienie kompetentnego naczelnika Wydziału Oświaty i Wychowania pana Ryszarda Wacha można odnieść takie właśnie wrażenie.

Dr Marek Obrębalski jest zbyt pasywny; nie ma żadnej wiedzy praktycznej co się dzieje w terenie i trzeźwego poczucia rzeczywistości. Jeśli rządzący nie czuli i nie czują społecznych nastrojów i atmosfery – powinni zakończyć swoją misję; jeśli zaś w ten sposób dają do zrozumienia, że przecież nic takiego się nie dzieje, a intencją jest pozorne działanie, dowodzą głębokiego lekceważenia ludzkich spraw i problemów. A to również dyskwalifikuje.

Grzegorz Niedźwiecki

 

Rolą opozycji parlamentarnej jest krytykować rząd. No dobra, ale samemu chyba trzeba być w porządku. Tymczasem politycy składający się głównie z wykształciuchów, nie za bardzo mają czyste ręce. Przemilczę tu rozchwianą emocjonalnie TI Julię Piterę. Radny Sejmiku Województwa Dolnośląskiego dr Jerzy Tutaj – kolega Donalda Tuska jak sam się chwalił na uczelni – wykorzystał bazę danych byłych i obecnych studentów Wałbrzyskiej Wyższej Szkoły Zarządzania i Przedsiębiorczości, aby wysłać na koszt szkoły gdzie był dziekanem i Poczty Polskiej zaproszenia do udziału w wyborach samorządowych pod przykrywką jakiejś imprezy. Ciekawe czy ujął ten sposób promocji swojej osoby w sprawozdaniu wyborczym i finansowym? Pan radny może się czuć usprawiedliwiony, bo okradanie poczty i parlamentu przez byłych posłów – zwłaszcza z kręgów narodowo-patriotycznych – jest powszechnie praktykowane. Nie raz otrzymałem firmową kopertę Sejmu RP bez pieczątki imiennej adresata (G.J.), ale za to z adnotacją, że opłatę za przesyłkę reguluje umowa…

socjolog

Folwark Obrębalskiego

Folwark Obrębalskiego

Prokuratura Rejonowa w Jeleniej Górze wydała dwa postanowienia w sprawie niedopełnienia obowiązków przez władze miasta Jeleniej Góry oraz w sprawie oszustwa budowlanego na nieruchomości przy ul. Skarżyńskiego 6 w Jeleniej Górze. Gazeta Powiatowa pisała na ten temat w artykule „Folwark Kusiaka cz. I” w nr 14 z lipca 2006 r.

Prokurator Małgorzata Kopczyńska po prawie półrocznym śledztwie postanowiła powołać biegłego sądowego z zakresu budownictwa w celu wydania opinii na temat wysokości ogólnego kosztu ocieplenia budynku przy ul. Skarżyńskiego nr 6 w Jeleniej Górze.

Ze względu na przewidziany odległy 4 miesięczny termin uzyskania takiej opinii postanowiono również dnia 28.12.2006 r. zawiesić śledztwo w powyższej sprawie.

Przypominam, że ZGL „Północ” w Jeleniej Górze miał obowiązek przeprowadzić przetarg lub konkurs ofert na te zadania, ponieważ inwestycja, gdzie większym udziałowcem jest gmina Jelenia Góra przekraczała wartość 6000 euro. Nie było też uchwały wspólnoty mieszkaniowej, ani zaproszenia mieszkańców remontowanego budynku do rokowań w sprawie wykonawcy i wysokości ceny inwestycji.

Ciekawe, czy jedną z pierwszych decyzji dyscyplinarnych prezydenta Marka Obrębalskiego (PO) będzie zwolnienie z funkcji dyrektora Zakładu Gospodarki Lokalowej „Północ” w Jeleniej Górze pani Lucyny Januszewskiej, w której to biurze również rachunki dla mieszkańców za wodę wylicza się na „chybił-trafił”? Jak nie, to po najbliższych wyborach skończy jak Józef Kusiak (SLD).

G.N.

Co się zmieniło?

 

KOPCIUSZKOLAND

„Kochajmy się jak bracia – dzielmy się jak Żydzi”

 

Mini-esej ten, piszę w wigilię Bożego Narodzenia 2000 roku. Za oknami zima, chociaż jeszcze bez śniegu. Wiele choinek i domów przystrojonych lampkami. W telewizji nastrój zadumy, refleksji i pełno filmowej „Ody do miłości”. Tylko krótka wzmianka we wszystkich wiadomościach, na piątym, szóstym miejscu, że pielęgniarki strajkują i wigilię spędzają na ulicach oraz w okupowanych gmachach. Chyba tak lubią? Prezydent z małżonką odwiedzają z kamerą domy pomocy społecznej, premier dzieli się opłatkiem z dyżurującymi ratownikami różnych służb publicznych, prymas wygłasza orędzie wigilijne i apel pasterski. Nikt nie przejmuje się pielęgniarkami. Przecież dzień wcześniej sejm uchwalił 203,- zł podwyżki od nowego roku dla tego środowiska. Jeszcze im mało?

Wkraczamy w XXI wiek. Wiek cudów techniki i dobrobytu… Zaraz, zaraz. Jakiego dobrobytu? Dla kogo? Kraj jest na dorobku – mówi prezydent, mówi premier wysiadając z rządowej limuzyny. Co rząd to nowy dorobek. Aferzystów i nowobogackich. Poza tym 2000 samotnych, bezdomnych i najuboższych wrocławian zasiada w parafiach do wieczerzy. 800 bezdomnych i samotnych krakowian zebrało się w krużgankach klasztoru ojców Franciszkanów. 12 pierwszych ofiar mrozów w Polsce – czytamy w telegazecie. Co stoi na przeszkodzie, aby jeszcze „parę” pielęgniarek do nich dołączyło. Przypomina mi to wigilię stanu wojennego 1981 roku – ale cicho sza. Cenzura. Grażyna Bukowska z telewizyjnych wiadomości, ze wzruszeniem życzy nam smacznego, opisując bogate potrawy wigilijne. A ja widziałem jak pewna starsza kobieta chciała kupić jedyną rybkę za 1,60 zł – bo przecież rybka musi być. Nic nie rozumiem? Gdzie ci Polacy z Kazachstanu się pchają? Kto im zapewni dorobek?

Do wielu gazet, w przeddzień świąt, dołączono kompakty z kolędami. Natalii Kukulskiej, Wioletty Willas i inne dla dzieci. W michnikowskiej Gazecie Wyborczej załączono nawet sianko. „Kochajmy się jak bracia, dzielmy się jak Żydzi” – mówi słynne przysłowie. Czy to nie w myśl tego hasła powołano Balcerowicza na stanowisko prezesa Narodowego Banku Polskiego? Za garść srebrników z czartem cyrograf podpisali ci, którzy doszli do władzy na fundamentach kartek na mięso i ofiar walk o niepodległość. Aby do końca kadencji. Po nas choćby i potop. A może by tak politycy zacisnęli pasa na słynne jaruzelskie 90 dni? Abyśmy umieli tworzyć wspólnotę ludzi, którzy „umieją kochać się wzajemnie i sobie ustawicznie pomagać” – jak mówi prymas Józef Glemp. Starczyłoby nie tylko dla pielęgniarek. Oj nie ma w Polsce kary śmierci! Oj pogubicie Polacy jeszcze buty czekając dalej na księcia z bajki…

 

Grzegorz Niedźwiecki

 

Ad rem

Uznałem, że nie ma potrzeby pisać nowej rozprawy z okazji tegorocznych Świąt Bożego Narodzenia, bo nie wiele się zmieniło od 2000 roku. „Zmiany i postęp” widać gołym okiem. Najistotniejsza to taka, że Dziadek Mróz się trochę spóźnił i litując się nad bezdomnymi zaoszczędził na starcie tej zimy wstydu gospodarzom domu POLSKA. Ponadto pielęgniarki zmienili listonosze i kolejarze, Balcerowicza zamieni Jan S. lub inny profesor, no i Polacy z Kazachstanu już nie przyjeżdżają. Za to rodzimi krajanie spędzają święta masowo w Irlandii…

Szczęśliwego (bez złudzeń) Nowego roku 2007!

http://grzegorz-niedzwiecki.blog.onet.pl/

 

Będę dziennikarzem

Będę dziennikarzem

Polityczny magiel, jaki wytworzył się w mediach w związku z seks-aferą posłów Samoobrony nasunął mi parę refleksji dotyczących wyższości profesji dziennikarskiej nad funkcją polityka. Spójrzmy jak komentowały to wydarzenie różne strony.

To zemsta działaczy Samoobrony, którzy nie dostali się do koryt – sugerowała posłanka Renata Beger. Może trochę w tym i racji, sam doświadczyłem tego po wyborach samorządowych w 2002 roku. Nie zmienia to jednak faktu, że Lepper otoczył się ludźmi marnego autoramentu; co wartościowszych odrzucił od siebie, bo nie mógłby nimi manipulować.

Obrona przez atak – tak komentowało wielu dziennikarzy późniejsze wydarzenia tego skandalu w obliczu zmiany ustawy Prawo prasowe, po blamażu z ojcostwem posła Łyżwińskiego. Tą tezę również można by odwrócić, zwłaszcza, że pierwszy i ostatni głos należy właśnie do dziennikarzy. O ilości czasu antenowego poświęconego politykom w stosunku do różnej maści żurnalistów oraz ich „autorytetów” komentujących wszelkie wydarzenia polityczne już nie wspomnę.

Brudna koalicja, kampania nienawiści – to z kolei były słowa dzisiejszej opozycji, która to odwracała kota ogonem po wiadomym falstarcie. Niechętnie przeglądają się działacze PO, SLD i PSL w lustrach prawdy we własnej beczce śmiechu. Jak dotyczy to ich polityków, to wówczas na pewno jest to zamach stanu, nagonka, spisek i prowokacja. Nie tylko w Indiach widać są święte krowy.

Dziennikarz to ma klawe życie. Często na krzywy ryj zje ze stołu pańskiego, przy okazji popcyka zdjęcia co łapczywym pijusom na rautach politycznych. Dziennikarza nikt nie skojarzy tak jak polityka z najstarszym zawodem świata. Jego rodzina może spać spokojnie. On ma prawo do prywatności i anonimowości. Nikt mu nie wyrzuci jakiejś kochanki. Nie słyszałem, aby jakiegokolwiek dziennikarza spotkała śmierć zawodowa za „pomyłkę”. To kasta nietykalnych. W każdej grupie społecznej statystycznie jest tyle samo „czarnych owiec”. Dziennikarze jednak podlegają innym standardom i z definicji czwartej władzy mają moralne prawo oceniać innych. Wszelkie ich orgie są wybaczalne, a rozwody to norma. Prawem, a nawet obowiązkiem jest występowanie spikerek z dużym dekoltem, bez biustonosza.

Polityk to ma przerąbane. Musi być świętszy od proboszcza swojej parafii. Stale jest na lichtarzu. Świecić gałami musi za niego cała rodzina. Jako polityk, czy działacz społeczny nie mam powodów krytykować funkcjonariusza publicznego, bo mamy ponoć wolną Polskę i organizacje typu ROPCIO są już zbyteczne. Wyrok za znieważenie jest tutaj pewny. Jako dziennikarz, czy bezdomny wystarczy, że się uchleję i mogę nawtykać ile wlezie bez konsekwencji nawet prezydentowi RP, bo mamy już w tym przypadku niemal pomnik wolności słowa.

Po co być politykiem? Dziennikarz też może być sławny. A jaki mądry. Poczynając od dziennikarzy z wyższej półki: Olejnik, Lis, Gawryluk, Kolęda-Zaleska, tandem S/M, Rymanowski, Dur..ok., Pochanke, czy inna S…uka ujadają w TiVi bez pardonu. Ziemkiewicz, Zaremba i inni recenzenci z tabloidów typu Rzeczpospolita, Wyborcza, Dziennik, Wprost, Polityka, Newsweek itp. mogą się pastwić nad biednymi politykami i brylować stale w mediach. Czwarta władza wykłada kawę na ławę tydzień w tydzień i stawia prosto w oczy kropkę nad i. „Teraz My” dywagujemy w „Loży prasowej” „Co z tą Polską”. Stawiamy „Plusy dodatnie,…” i „Skanujemy polityków” w różnych „Tok2Szokach”. „Warto rozmawiać” też przez „Szkło kontaktowe” we wszelkich „Debatach”. Odnoszę wrażenie, że gdyby tak IV władzę zrobić I, to żylibyśmy w krainie wiecznej szczęśliwości. Cała plejada dziennikarzy, satyryków i dyspozycyjnych profesurów jest nieskazitelna i znacznie mądrzejsza od polityków. Ma panaceum na wszystko.

Będę dziennikarzem. Teraz ja będę ujawniał wygodne dla siebie fakty. Będę dzielił i rządził. Będę kreował rzeczywistość. I tak zacznę od rozliczenia przeszłości. Oczywiście nie swojej.

Jeden zazdrośnik, były działacz Samoobrony Mirosław M., który pomawiał mnie o nadużycia finansowe w 2002 roku i dokonał prowokacji „wielkanocnej” dziś sam siedzi w więzieniu za włamanie.

Inni moraliści, Tomasz R. i Jarosław T. z młodzieżówki LPR, wkopali się podczas ucieczki po zrywaniu plakatów wyborczych i teraz odpowiedzą przynajmniej za stłuczkę.

Pijak i złodziej Ireneusz Ch., który mnie okradł podczas badań socjologicznych prowadzonych metodą obserwacji uczestniczącej niedawno wpadł pod koła samochodu na feralnym przejściu dla pieszych, w sprawie którego wielokrotnie interpelowałem. Teraz po komie czeka go w najlepszym wypadku hospicjum.

Paparazzi Nowin Jeleniogórskich, również ojciec małych dzieci Grzegorz K., który nie uznaje prawa do sprostowań, też nie wyspowiadał się jeszcze przed opinią społeczną jak i za co wszedł w posiadanie lokalu komunalnego na Placu Ratuszowym w Jeleniej Górze.

Powiadają, że Bóg jest nierychliwy, ale sprawiedliwy.

Grzegorz Niedźwiecki

 

Dialog społeczny poprzez Kolegia?

Dialog społeczny poprzez Kolegia?

 

Miałem wziąć urlop od polityki i życia społecznego, ale nie potrafię siedzieć spokojnie, gdy zagrożona jest być może sprawiedliwość społeczna i przejrzystość życia polityczno-gospodarczego w naszym mieście.

Przewodniczącym Rady Miejskiej Jeleniej Góry został nowo wybrany radny Platformy Obywatelskiej – Hubert Papaj. Jak dowiadujemy się z portali internetowych, pracuje on w Samorządowym Kolegium Odwoławczym w Jeleniej Górze (został powołany przez premiera RP) oraz w Przedsiębiorstwie Energetyki Cieplnej jako specjalista ds. organizacyjno-prawnych i kadr. Jest także społecznym asystentem posłanki Beaty Sawickiej.

Zgodnie z ustawą z dnia 12 października 1994 r. o samorządowych kolegiach odwoławczych – kolegia są organami właściwymi w szczególności do rozpatrywania odwołań od decyzji, zażaleń na postanowienia, żądań wznowienia postępowania lub do stwierdzania nieważności decyzji. Czyli pan Papaj miałby głównie recenzować decyzje partyjnego kolegi, prezydenta Jeleniej Góry Marka Obrębalskiego. Miałby, gdyby nie fakt, że członkostwa w kolegium nie można łączyć z mandatem radnego lub członkostwem w organie wykonawczym jednostki samorządu terytorialnego. Czekamy więc na urlopowanie się przewodniczącego Rady Miejskiej Jeleniej Góry z etatu członka SKO, bądź na przeniesienie go na inną placówkę. A swoją drogą to sprytną formułę pan „mecenas” Papaj wymyślił – „społeczny asystent posłanki…” Ciekawe na ile charytatywnie radny PO udziela się u p. Beaty Sawickiej? W myśl ustawy o samorządzie gminnym – radny nie może podejmować dodatkowych zajęć ani otrzymywać darowizn mogących podważyć zaufanie wyborców do wykonywania mandatu.

*

Moralista Jerzy Łużniak z Platformy Obywatelskiej, który zamienił ugory zalewowe na bardziej korzystne grunty pod budownictwo z Miastem, został zastępcą prezydenta Marka Obrębalskiego. Gratuluję mieszkańcom Jeleniej Góry trafnego etycznie wyboru swoich przedstawicieli. Ciekawie się zapowiada dialog społeczny. Czyżby poprzez samorządowe kolegia odwoławcze i oflankowanie nowego folwarku?

Obiektywizm, bezstronność i kompetencje członków Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Jeleniej Górze miałem okazję podważyć przed NSA już przy rozpracowywaniu folwarku Zofii Czernow.

Grzegorz Niedźwiecki

http://grzegorz-niedzwiecki.blog.onet.pl/

Ps.

Byłego radnego Jeleniej Góry Jacka Wojciechowskiego – kolegę kandydata na prezydenta Eugeniusza Piotrowskiego – widziałem w pomarańczowej kamizelce krzątającego się przy remoncie drogi ul. Podwale. Czyżby z rekomendacji radnej Zofii Czernow, koleżanki Eugeniusza Piotrowskiego, znalazł zatrudnieni u jej byłego wspólnika Andrzeja Grochali w Kółku Rolniczym w Siedlęcinie?

Abstrahując od powyższych sugestii, w Polsce mamy duże bezrobocie i znaczące ubóstwo, ale wielu przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego ma kilka etatów lub zarabia krocie. Praca jest towarem handlowym, spekulacyjnym i nie ma się co dziwić, że niektórzy wykorzystują ją w sposób kur…

 

Cudu na d Bobrem znowu nie było

Cudu nad Bobrem znowu nie było

 

Tego się obawiałem widząc, że to nie Józef Kusiak dostał się do drugiej tury. Prezydentem Jeleniej Góry został Marek Obrębalski. Kandydat Platformy Obywatelskiej wzmocnił prawie dwukrotnie swoją pozycję od czasu I tury, podczas gdy jego rywal ze Wspólnego Miasta – dotychczasowy lider Miłosz Sajnog – praktycznie stanął w miejscu. Oznacza to, że polityczny zamach na samorządność się powiódł. Tym razem to PiS zgotowało nam taki los. Ukręciło przy okazji bata na siebie. Po raz kolejny wygrał uprzywilejowany mafijny schemat, model partyjny nad dzikim „pospolitym ruszeniem”. Mam tylko taką satysfakcję, że w moim rewirze, w szkole podstawowej nr 8, gdzie chodzi moja córeczka, i w przedszkolu „Kacperek”, gdzie chodzi mój synek, wygrał czynnik ludzki. Lojalności i determinacji starczyło niektórym „Wspólnikom” tylko do czasu, gdy mieli nadzieją piąć się w górę. Wielu machnęło ręką jak nie zostało radnymi. Podejrzewam, że – tak jak autor tego przemyślenia cztery lata temu – inżynier tego zamieszania Robert Prystrom zostanie teraz sam z długami. Obawiam się, że przy braku kontroli klub radnych Wspólnego Miasta się rozpadnie, bo członków amatorów połkną rekiny polityczne.

Kłamstwem medialnym jest, że w większości dużych miast wygrali kandydaci niezależni. Niektórzy z nich nie kryli swoich konotacji politycznych. Jeżeli nie zmieni się prawo o samorządach na bardziej sprawiedliwe i demokratyczne (ordynacja wyborcza, dostęp do TV i mediów publicznych, kreowanie preferencji partyjnych w sondażach, sztuczne dzielenie na różne gangi), to za cztery lata do koryt wróci pseudo lewica.

No młodzi, pakujcie już manatki i wio do Irlandii, a starzy – wykupujcie pomału miejsca na cmentarzach. Nie mówię, że Miłosznicy byliby tu najlepszymi włodarzami, ale byliby z pewnością bardziej organicznymi. Byliby zakładnikami obywateli a nie bossów partyjnych. Ale teraz to już musztarda po obiedzie. Nie narzekajmy w każdym bądź razie na los, jeżeli o „To be or not to be…” decyduje zaledwie 25% odważnych. Jest takie przysłowie: „ Dlaczegoś biedny? Boś głupi. Dlaczegoś głupi? Boś biedny.”. To na przyszłość.

Socjolog

 

Samoobrona wczoraj i dziś

Samoobrona wczoraj i dziś

 

Dawno, dawno temu, Roku Pańskiego 2002, za siedmioma górami, za siedmioma lasami, kiedy szefem jeleniogórskich struktur partii Leppera był Grzegorz Niedźwiecki, autor niniejszej bajki, Samoobrona wystawiła komplet – 46 kandydatów na radnych miejskich.

Obecny „lider” SO Ryszard Gronowski wystawił zaledwie 26 kandydatów, przy czym tylko w swoim okręgu wpisał na listę o trzy osoby więcej niż przypadająca liczba mandatów. „Strateg” ten, najwyraźniej liczył na to, że w pierwszej kolejności on sam na plecach Leppera dostanie się do samorządu. Oczywiście się przeliczył, bo byli lepsi od niego nawet na jego liście.

W roku 2002, przed wyborami samorządowymi, notowania Samoobrony były na poziomie 3-4%, przed obecnymi wyborami dawano jej dwukrotnie wyższe.

Wówczas na KW Samoobronę oddano 2523 ważne głosy, co stanowiło 11,5% ogólnej liczby biorących udział w głosowaniu. To pozwoliło wprowadzić niżej podpisanemu trzech radnych do lokalnego samorządu. Rada Miejska Jeleniej Góry liczy sobie 23 radnych. Tylko z winy obecnych posłów Samoobrony, liderów struktur dolnośląskich partii, nie było klubu radnych Samoobrony RP w Radzie Miejskiej Jeleniej Góry. Bossowie najwyraźniej bali się silnej wewnętrznej konkurencji i mianowali na rezydenta partii w Jeleniej Górze „eunucha” Ryszarda G.

W tych wyborach samorządowych Samoobrona uzyskała wynik na poziomie 1,26% (357 głosów). Ryszard Gronowski nie wprowadził ani jednego radnego. Nie dość tego, „polityk” ten podpisał umowę blokującą listy wyborcze ze słabeuszami (w tym ze Stronnictwem Demokratycznym, które zarejestrowało tylko 6 kandydatów w jednym okręgu wyborczym) podnosząc sobie próg wyborczy do 10%. Razem we trójkę z LPR otrzymali 2,93% poparcia.

Grzegorz Niedźwiecki w wyborach na prezydenta miasta Jeleniej Góry otrzymał cztery lata temu 2578 głosów i był bliski pokonania byłej prezydent miasta Zofii Czernow.

Ryszard Gronowski dostał dzisiaj 323 głosy (1,1%), tj. siódmy wynik wśród ośmiu kandydatów. Na radnego G.N. otrzymał 283 ujawnione głosy, R.G. dostał aż 28 głosów i nie był wcale jak już wspomniałem asem na swojej liście.

O ile powszechnie znane już są przyczyny spadku popularności Samoobrony w kraju (zejście z kursu blokad, populizmu, wyrzucanie aktywnych działaczy, rozbicia wewnętrzne partii, wodzowskie dyktaty, przestawienie się liderów na salonowy styl rządzenia, zauważalna choroba stanowisk), o tyle dwukrotnie niższy wynik wyborów w gminie Jelenia Góra w stosunku do średniej krajowej (3,57%) ma dodatkowe podłoże. W 2002 roku ówczesny lider Samoobrony osobiście jeździł do Wałbrzycha i za Oleśnicę po kilkadziesiąt tysięcy gazet Samoobrony, plakaty i ulotki wyborcze. Cały sztab wyborczy zaangażowany był w ich kolportaż i rozklejanie. Prowadzone były szkolenia członków komisji obwodowych i oceniane były programy wyborcze kandydatów. W tym roku nie było w mieście widać ani jednego plakatu z logo Samoobrony, po prostu zero kampanii wyborczej.

Zestawienie to podałem ku rozwadze wszystkich liderów partii, aby się zastanowili jakich odpowiedzialnych i zaangażowanych ideologicznie ludzi (czytaj: egoistów) namaszczają w terenach. Wnioski nasuwają się same dlaczego również PiS ma coraz słabsze wyniki. Nie wie wierchuszka co robi podnóżka. Ślizga się maluszka na grzbiecie wierchuszki.

Podobnie LPR i inne partie mieniące się obywatelskimi, które jawnie kontestowały  osobę Niedźwieckiego, ale wystawiały na pierwszych miejscach do samorządu ludzi, którzy zaistnieli dzięki Niedźwieckiemu. Których Niedźwiecki bezpośrednio, lub członków ich rodzin, zrobił ławnikami sądowymi i którzy na dorobku Niedźwieckiego chcą dalej robić kariery. Którzy nie płacili składek członkowskich w Ruchu Ochrony Praw Obywatelskich, nie pełnili dyżurów w jego stowarzyszeniu i którzy robili łaskę, że podpiszą sprawozdanie finansowe z działalności w pełni finansowanej przez Niedźwieckiego (pytając: a co ja z tego będę miał?), ale ochoczo teraz przypisują sobie zasługi i dorobek w nie swoim pomaganiu pokrzywdzonym i potrzebującym mieszkańcom.

I jeszcze jedno. Widząc co się dzieje z, Samoobrony organizator referendum gminnego z 2000 roku, w którym „zagonił” do urn przeszło 9 tys. mieszkańców (około 13% ogólnej liczby uprawnionych do głosowania), odszedł jak partia była na szczycie. Gardzi zawsze takimi ludźmi, którzy zachowują się często jak szczury uciekające, czy to przez lewą czy to przez prawą burtę, z tonącego okrętu. Na miejscu każdego kapitana zwycięskiej jednostki nie rzuciłby takim szczurom koła ratunkowego.

Morał z tej bajki jest prosty: Moralistów było wielu…

Grzegorz Niedźwiecki

Cała prawda o Kusiaku

Cała prawda o Kusiaku

 

Drogą pomyłek i błędu przychodzi człowiek

do odkrycia prawdy.

/ks. Hugo Kołłątaj/

Szanowni Państwo

Minęło 25 lat, gdy ostro przeciwstawiłem się ówczesnemu Zastępcy Komendanta WOSR ds. Politycznych bo postępował w sposób niegodny oficera Wojska Polskiego, a na spotkaniu aktywu młodzieżowego ZSMP w Klubie Relaks w Jeleniej Górze ujawniłem, że członkowie władz tej organizacji, za wyjątkiem nielicznych, korzystają ze stanowisk wyłącznie dla czerpania korzyści osobistych, np. pozyskiwania mieszkań i talonów na reglamentowane artykuły kosztem pozostałych członków. Byłem przeciwnikiem wyjazdów „aktywu” w teren, gdzie szukano wyłącznie okazji do bankietowania i rozrywek (na koszt „oddolnych instancji” jak to wówczas mówiono).

Z wojska nie zostałem usunięty dzięki zdecydowanej postawie gen. Paździora (wcześniej miał odwagę powiedzieć tow. Cioskowi – NIE – i wystąpić z władz wojewódzkich PZPR) i innych oficerów, którzy mnie uchronili. Najbardziej wobec mojego postępowania ucierpiała w tamtych czasach żona i dzieci, bo latami rozłąki.

W 1990 roku wróciłem do Jeleniej Góry. Okazało się, że część tych działaczy młodzieżowych, którym kiedyś zarzucałem „nadużywanie władzy” uczciwie pracuje i postępuje godnie, jak większość obywateli naszego miasta. Każdy człowiek zawsze ma szansę na poprawę swojego postępowania i naprawiania krzywd uczynionych innym.

Tak jak większość jeleniogórzan także ufałem i wybierałem na swoich przedstawicieli do władz miasta tych, którzy przez kilkanaście ostatnich lat sprawowali tę władzę, z Józefem Kusiakiem na czele – jednym z tych działaczy, którzy mieli szansę na poprawę.

W 1997 r. zostałem członkiem SdRP. Miałem nadzieję, że będę wśród ludzi o przekonaniach nawiązujących do tradycji tej lewicy, która spowodowała wydanie w 1918 r. pierwszych na świecie dekretów o ośmiogodzinnym dniu pracy i o Państwowej Inspekcji Pracy; do tej lewicy, która nawiązuje do ideałów zawartych w słowach jednego z nestorów tego ruchu: „Żeby ludzie mieli ze mnie pożytek”.

Dość szybko przekonałem się, że partia w Jeleniej Górze jest opanowana przez ludzi pazernych na władzę i wartości materialne, a jeszcze bardziej zostało to ugruntowane wraz z utworzeniem SLD.

Od 2000 r. jestem w opozycji do władz SLD, bo nie mogłem pogodzić się z niedemokratycznymi zasadami życia wewnątrzpartyjnego, wodzowskim stylem kierowania partią i pomiataniem członkami z „dołów partyjnych” (tak „liderzy” partyjni nazywają szeregowych członków).

Duża część najuczciwszych członków z partii odeszła, pozostał prawie sam trzon trzymający władzę. Ich spajają zasady podobne do obowiązujących w mafiach. Dziś dla tych najuczciwszych, prawdziwych ludzi lewicy, w jeleniogórskiej SLD miejsca już nie ma. Alternatywą jest bycie poza partią lub szukanie nowej, bowiem demokracja opiera się na systemie partyjnym. Do tej pory nikt nic mądrzejszego nie wynalazł.

Demokracja żyje dzięki kompromisom. Jednak takich być nie może wobec wszelkiego zła i dlatego należy je ujawniać i jemu się przeciwstawiać.

Dziś przed wyborami uwaga społeczna jest ukierunkowana na kandydatów do władz, dlatego korzystam z tego i głośno mówię NIE dla jeleniogórskiej SLD i dla kandydatów z SLD, chociaż jestem świadomy krzywdy, którą wyrządzam innym kandydatom z listy „lewica i demokraci”. Z góry Was przepraszam. Mam nadzieję, że nie zdawaliście sobie sprawy z manipulowania Wami, po to, aby ratować kilku działaczy SLD. Wy macie niby na siebie zbierać jak najwięcej głosów wyborców, ale zwycięzcami mają zostać: Kusiak, Pleskot, Sarzyński, Malczuk i inni, którzy tę listę ustawili najkorzystniej dla siebie.

Jeleniogórska SLD została ukształtowana i działa zgodnie z wolą Józefa Kusiaka pod patronatem Jerzego Szmajdzińskiego i dlatego Kotlina Jeleniogórska jest obecnie jedną z ostatnich enklaw w kraju, gdzie jeszcze „rządzi” – „partyjny baron” – Józef Kusiak.

 

W pierwszej kolejności przedstawię zarzuty wobec Józefa Kusiaka jako „lidera” SLD, w drugiej do niego jako prezydenta Jeleniej Góry (proszę mieć także na uwadze osoby z jego otoczenia, bo bez ich ochrony i poparcia, byłby tylko zwykłym obywatelem miasta zatroskanym o swój i rodziny byt. Być może jako bezrobotny, choć ma naukowy tytuł doktora – bo i tak już było). Józef Kusiak i pozostali członkowie obecnych władz partyjnych są
odpowiedzialni za to, że:

1)      Józef Kusiak w sposób nieuprawniony powołany został na funkcję
przewodniczącego Rady Powiatowej SLD za przyczyną wyłonienia delegatów na IV
Zjazd Powiatowy SLD niezgodnie ze statutem. Tym „Delegatom” osobiście przed
rozpoczęciem obrad 6 listopada 2004 r. wręczyłem listy ostrzegając, że Zjazd
jest nieprawny. Bez odzewu pozostały pisma w tej sprawie skierowane do
przewodniczącego Rady Krajowej SLD i do Krajowego Sądu Party
jnego;

2)      Józef Kusiak nie dopuścił do utworzenia Jeleniogórskiej (miejskiej)
Organizacji SLD. Jest to niezgodne ze statutem. Sytuacja ta powoduje, że Józef
Kusiak i jego poplecznicy pozostają poza jakąkolwiek kontrolą i oceną swojej
działalności przez partię, także na funkcjach samorządowych;

3)      Józef Kusiak stając się głównym decydentem politycznym w Kotlinie
Jeleniogórskiej spowodował zapaść aktywności w gminach i miastach powiatu
ziemskiego. Jest odpowiedzialny za ta, że Jelenia Góra zamiast integrować
społeczność Regionu Karkonoskiego, doprowadziła do osłabienia gmin sąsiednich;

4)      Zjazdy i Konwencje Powiatowe SLD oraz inne gremia partyjne w Jeleniej Górze
były manipulowane. W tej sprawie ostrzegałem „delegatów”. Józef Kusiak ani na
moment, od ponad 10 lat, nawet symbolicznie nie stał się „jednym z równych
wszystkim pozostałym delegatom”. Zawsze będąc w Prezydium sterował przebiegiem
obrad oraz decyzjami przewodniczących zjazdów i konwencji, czasem w sposób
nadzwyczaj nachalny i jawny naruszając podstawowe zasady obrad. Jeśli nie
wierzycie – można to wszystko wyczytać w protokołach i innych dokumentach
partyjnych;

5)      Józef Kusiak i jego poplecznicy spowodowali odejście z jeleniogórskiego SLD
prawie wszystkich ideowych i szlachetnych członków. Tutaj wspomnę Wiesława
Rodaka, który jako przewodniczący koła SLD oddał legitymację partyjną bo nie
chciał wykonać polecenia Józefa Kusiaka i Andrzeja Gorzałczyńskiego usunięcia
mnie z partii;

6)      Józef Kusiak ani razu nie stanął w obronie praw pracowniczych. Przykładem
najbardziej skandalicznym jest brak reakcji na wołanie o pomoc pracowników
„Dywanówki” w Kowarach. Podczas narady aktywu partyjnego w Borowicach 22
czerwca 2002 r. Elżbieta Moszczańska błagała o taką pomoc. Odpowiedzi nie
było. Pani Elżbieta z SLD wystąpiła, a w sprawie „Dywanówki” toczy się
postępowanie prokuratorskie i sądowe;

7)      Jedną z gier pozorujących niby troskę władz partyjnych w Jeleniej Górze o
demokratyzację SLD była poświęcona temu tematowi konferencja. Uczestniczący
w niej Mieczysław Rakowski zarzucił „liderom” partyjnym lenistwo intelektualne
i niechęć do pogłębiania wiedzy. Na tę konferencję zaproszono wyłącznie grono
zaufanych popleczników Józefa Kusiaka, niezdolnych do powiedzenia prawdy.
Prowadzący konferencję Mieczysław Gromek posługiwał się moim opracowaniem
dotyczącym sytuacji w partii, które wcześniej wysłałem do Rady Krajowej;

8)      Od 7 stycznia 2006 r. czekam na postępowanie przed Wojewódzkim Sądem
Partyjnym we Wrocławiu. O tym, że będę sądzony władze partyjne powiedziały
publicznie. Pragnę tej rozprawy chcąc powiedzieć prawdę o jeleniogórskiej SLD.

            Przedstawiłem tylko kilka faktów dla odświeżenia pamięci byłych i obecnych członków jeleniogórskiej SLD, a dla społeczeństwa Miasta chcąc przekazać informację o tym, że Józef Kusiak jest „partyjnym baronem”, w całym negatywnym sensie tego określenia.


Józef Kusiak jako prezydent Jeleniej Góry.

1)      Nie uczynił nic w obronie garnizonu jeleniogórskiego w przeciwieństwie do
prezydenta Koszalina, a jego urzędnik w debacie telewizyjnej na temat
znaczenia garnizonów dla Jeleniej Góry i Koszalina obraził środowisko kadry
zawodowej w Jeleniej Górze;

2)      Nie wywiązał się z umowy z Agencją Mienia Wojskowego i dlatego miasto
musiało zapłacić agencji zadośćuczynienie w wysokości 1 miliona złotych;

3)      Pomimo poniesienia przez Miasto znacznych kosztów na opracowanie „Strategii
Rozwoju Turystyki w Mieście Jelenia Góra i Powiecie Jeleniogórskim” od 2003 r.
nie skierował jej do rozpatrzenia przez Radę Miasta;

4)      Nie zrealizował wielu zobowiązań ze swoich poprzednich Programów Wyborczych,
do tych, które już społeczeństwo Miasta zna, dokładam informację o
niedokonaniu przebudowy lotniska.

5)      Przygotowana oferta strefy ekonomicznej przy ul. Grunwaldzkiej jest
nietrafna, ponieważ jest to teren w znacznej części po głębokim wyrobisku
zasypany odpadkami;

6)      Hamował rozwój Regionu Karkonoskiego poprzez blokowanie uczestnictwa
Jeleniej Góry w Związku Gmin Karkonoskich;

7)      Doprowadził do rozbicia Koalicję Jeleniogórskich Organizacji Pozarządowych
skupiającą ponad 30 różnych organizacji, bo nie chciała się jemu politycznie
podporządkować;

8)      Pomimo kilkumiesięcznej pracy nad Jeleniogórską Kartą Współpracy Miasta i
Organizacji Pozarządowych z udziałem przedstawicieli Prezydenta i stwierdzeniu
zgodności jej z prawem (bez uzasadnienia decyzji) odrzucił ten projekt i
dopuścił się matactwa przedstawiając Radzie Miasta inny dokument;

9)      Wobec przedstawicieli organizacji pozarządowych chcących wspierać Miasto
oświadczył, że z niektórymi organizacjami współpracował nie będzie (a jest do
współpracy z organizacjami zobowiązany prawem);

10)  Jako przewodniczący Komitetu Wspierającego Rozwój Kolegium Karkonoskiego
sprzeniewierzył się tej funkcji doprowadzając do utworzenia w Sobieszowie
prywatnej szkoły wyższej;

11)  Wykazał brak dbałości o zachowanie dziedzictwa narodowego poprzez:
   zezwolenie na zgruzowanie Pomnika Ofiar Hitlerowskiego Obozu Gross Rosen,
      który znajdował się w pobliżu bramy byłej Celwiskozy;

         niezabezpieczenie archiwum po Wojewódzkim Komitecie Ochrony Pomników Walki i Męczeństwa, które zostało spalone;

         usunięcie z Placu Ratuszowego Pomnika Pionierów Jeleniej Góry, na którym
jest wyryty napis: „Nie rzucim ziemi skąd nasz ród”;

         dopuszczenie do likwidacji w szkołach Izb Pamięci Narodowej (ostatnia
została zlikwidowana w 2004 r. w Liceum im. Żeromskiego, którego dyrektorem
jest partyjny kolega J. Kusiaka – Paweł Domagała;

         utrącenie inicjatywy Muzeum Karkonoskiego (bez uzasadnienia decyzji)
związanej z przejęciem na cele muzealne terenu i obiektów po byłej szkole przy
ul. Warszawskiej, gdzie planowano m.in. zbudowanie drugiej pod względem
znaczenia w Europie ekspozycji szkła artystycznego i użytkowego;

         pomimo podpisania porozumienia z Agencją Mienia Wojskowego nie przejął (bez
uzasadnienia decyzji) do zasobów Miasta terenu Skansenu Uzbrojenia WP przy ul.
Sudeckiej (w tej ekspozycji przed laty na koszt Miasta zniwelowano teren,
zbudowano kamienne mury oporowe i ogrodzenie);

         od listopada 2003 r. organizacje pozarządowe, m. in. RADAR, nie otrzymały
odpowiedzi na wniosek nadania nazw ulicom miejskim na terenie byłych koszar CSR.

12)  Na zakończenie pokażę jakim człowiekiem jest nasz „Ojciec Grodu”. Stowarzyszenie RADAR, które przejęło na siebie organizację uroczystości godnie kończącej funkcjonowanie CSR, bezskutecznie dobijało się do władz o podjęcie stosownej uchwały Rady Miasta podsumowującej prawie sześćdziesięcioletni udział Wojska Polskiego w życiu Miasta. Po uroczystości pożegnania sztandaru CSR odbyło się odsłonięcie na bramie koszarowej tablic. Niestety w tym momencie już Józefa Kusiaka nie było, po prostu uciekł, bo fundatorem jednej z tych tablic było Wspólne Miasto. Zgodnie ze starym kodeksem honorowym, człowiek który tak postąpił przestaje być człowiekiem honoru.

Jeszcze jedno spostrzeżenie dotyczące wrażliwości na sprawy narodowe wśród osób związanych z SLD. Zniszczono na portalach budynku przyjętego w byłych koszarach CSR przez Starostwo orły, podobne do tych, jakie są obecnie w herbach województw Mazowieckiego i Wielkopolskiego. Jan Politaj (wicestarosta) uzasadnił tę decyzję jednym zdaniem: „…bo mi się one nie podobały”.

Na podsumowanie: Józef Kusiak skutecznie blokował informacje niekorzystne dla siebie i jeleniogórskiej SLD, wprowadzał tym samym w błąd społeczeństwo. Jest nieuprawniony do pełnienia obecnych funkcji partyjnych, a tym samym do kandydowania na urząd prezydenta. W wywiadzie dla Słowa Polskiego z 13 września 2002 r. powiedział: że „nie ma zapędów dyktatorskich”. Fakty jednak temu przeczą – jest jednym z ostatnich partyjnych baronów.

Zbyt długo czekałem na normalność w jeleniogórskim SLD i dziś wiem, że tej normalności nie będzie. Józef Kusiak i Andrzej Gorzałczyński wypchnęli mnie poza partię. Mówiłem i pisałem, nie byłem bierny. Dziś niech Jeleniogórzanie więcej wiedzą, że jeleniogórska SLD nie ma nic wspólnego z lewicą i demokracją, a sojusz? Jest… ale tylko dla nielicznych.

Jedni, którzy z partii odeszli milczą – wstydząc się przyznać, że z własnej woli utytłali się w błocie; inni milczą, bo jeszcze liczą na korzyści z bycia spolegliwym wobec „wodza”.

 

Prawie od początku działalności Wspólnego Miasta widziałem je jako organizację skupiającą wartościowych członków i sympatyków dla spraw Miasta, otwartych na sprawy ludzkie. Widziałem olbrzymią kilkuletnią pracę w przygotowaniu kandydatów do pełnienia funkcji samorządowych.

Panie Miłoszu Sajnog i pozostali kandydaci Wspólnego Miasta do władz samorządowych Jeleniej Góry – popieram Was z całego serca, jako jeden ze zwykłych obywateli Naszego Wspólnego Miasta Jeleniej Góry.

Jan Ginowicz – emeryt wojskowy

Folwark Kusiaka cz. V

Folwark Kusiaka cz. V

Kończy się czwarta kadencja samorządu. Zdążyłem jeszcze na jednej z ostatnich sesji Rady Miejskiej Jeleniej Góry złożyć kilka interpelacji. Pan Prezydent Józef Kusiak zdążył zaś nawet szybko na nie odpowiedzieć, a jakże. Szkoda tylko, że nie na temat.

Panu Michałowi Stokłosie Prezydent Kusiak przyznał mieszkanie socjalne, o które się od lat ubiegał. Przyznał wraz z żywym inwentarzem – obcym lokatorem. Jako współnajemcę w akcie najmu władze miasta Jeleniej Góry wpisały byłą żonę pana Michała, której już dawno wygasło prawo najmu do tego lokalu i która zalega grube tys. zł za niepłacony czynsz gminie Jelenia Góra. Mało tego, pan Kusiak wie, że nielegalna lokatorka ma wyrok karny za znęcanie się nad dzieckiem, do którego wyłączne prawa rodzicielskie ma obecnie tylko pan Michał. Nie wiem jak sobie wyobraża nasz guru wspólne zamieszkiwanie ojca z dzieckiem wraz z patologiczną przestępczynią (druga sprawa sądowa o katowanie dziecka jest w toku). Głośne ostatnio były w telewizji przypadki maltretowania włącznie z zabójstwami dzieci przez wyrodnych rodziców. Czy pan Prezydent przyjmie współodpowiedzialność za ewentualną tragedię jaka się może wydarzyć na ul. Panieńskiej? Przesłanki wszystko na to wskazują, albowiem dzika lokatorka nie zamierza w ogóle wpuścić do mieszkania głównego najemcy. Elżbieta D. Nadal urządza tam libacje alkoholowe, ciągnie prąd, zużywa wodę, gaz, a za czynsz ma płacić pan Michał? Ciekawe podejście Miasta do tej sprawy i scedowanie wszystkich obowiązków na głowę pana Michała. Znam osobiście przykłady wyroków o eksmisję z lokali gminnych na bruk po sprawach, jakie władze Jeleniej Góry wytoczyły mieszkańcom za zaleganie kilku miesięcy z płaceniem czynszów. Zastanawiające jest, dlaczego pani Elżbieta podlega szczególnej ochronie, a dziecko pana Michała narażane jest na różne okrucieństwa. Mała Wiktoria nie chce wracać do przeszłości; na samą myśl, że zamieszka na powrót z bestialską matką zanosi się płaczem…

Sprawa druga.

Pan Jan Zaborski, członek wspólnoty mieszkaniowej przy ul. Złotniczej 8 w Jeleniej Górze podnosił zarzuty o nielegalności prowadzenia Biura Porad Obywatelskich w tej kamienicy przez panią Danutę Rybicką-Jakubiec. Wadze Jeleniej Góry przyznały tej organizacji, a właściwie Stowarzyszeniu Ośrodek Edukacji Makrobiotycznej z siedzibą w Jeleniej Górze przy ul. Strumykowej 2 kilka tysięcy złotych na realizację bezpłatnego poradnictwa prawnego obywatelom. Ile stowarzyszeń zostało powiadomionych o rzekomym konkursie na te zadania Bóg jeden wie. Wiemy za to, że Prezydent Miasta Jeleniej Góry Józef Kusiak na ofertę przekazania w ramach darowizny zamortyzowanego komputera Ruchowi Ochrony Praw Obywatelskich i Walki z Korupcją nie raczył nawet odpowiedzieć. Zdezelowane komputery stały w biurze Rady przez wiele miesięcy i nie wiemy gdzie poszły. Wiemy również, że Biuro Porad Obywatelskich przy ul. Złotniczej 8 nie wywiązuje się należycie ze swoich zobowiązań, bo ludzie przychodzą ze skargami na BPO i prośbami o interwencję właśnie do ROPOiWzK na ul. Drzymały 25 i tam otrzymują dopiero merytoryczną pomoc. Pan Jan Zaborski sugeruje, że pani Danuta Jakubiec wykorzystuje swoje znajomości jako przewodnicząca Rady Ławniczej w Sądzie Okręgowym Jeleniej Góry i „nagania” tylko klientów różnym prawnikom. Faktem natomiast jest, że pod przykrywką organizacji non-profit prowadzona jest ukryta działalność gospodarcza w BPO pt.: „Pokazy zdrowej żywności” – coś na zasadzie sprzedaży bezpośredniej jak garnki Zepter. Są na to dowody i zdjęcia. I pomyśleć, że kiedyś sam broniłem panią Jakubiec, kiedy byłe władze Jeleniej Góry likwidowały jej sklep ze zdrową żywnością „Natura” przy ul. 1-go Maja.

Idźmy dalej. ZGL „Północ” pod dyrekcją Lucyny Januszewskiej napisał w piśmie z dnia 26.09.2006 r. do SOEM, że powieszenie kasetonu i szyldów na ścianie budynku bez uchwały wspólnoty mieszkaniowej (i opłat za reklamę) jest nielegalne i nakazało pani Jakubiec zdjęcie reklam w terminie do dnia 09.10.2006 r. Zagrożono, że w przeciwnym wypadku tablice zostaną usunięte przez pracowników ZGL na koszt stowarzyszenia. Niestety szyldy wiszą nadal; ani pani Jakubiec, ani ZGL nie kwapi się do przywrócenia porządku prawnego. Odrębną sprawą jest samowolne pomalowanie elewacji na czerwono przez ekipę pani Jakubiec i wykonanie podjazdu dla sprawnych inaczej. Najbardziej żałosne w tej sprawie jest to, że taka pani ławnik i „działaczka społeczna” ubiega się o mandat radnego z pierwszego miejsca na liście wyborczej komitetu wyborczego Eugeniusza Piotrowskiego. Jak zamierza reprezentować mieszkańców za nic mając prawo pozostawiam ocenie wyborców i sumieniu kandydata na prezydenta miasta Jeleniej Góry. Jednym słowem należy podejrzewać, że BPO jest fikcyjną działalnością społeczną, katalizatorem fuszerek Folwarku Kusiaka i furtką do tego, aby płacić niższy czynsz za lokal Barku „Natura”. Sprawozdania można napisać różne, papier wszystko przyjmie.

Niezależnie od powyższego, w sprawie postawy etycznej pani Jakubiec zostanie skierowana skarga do Prezesa Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze.

Podsumowanie.

Archaiczny i antyspołeczny Folwark Kusiaka trzeba zburzyć. PO i PiS nie oferuje nic lepszego, świadczy o tym fakt cichych roszad i brak kadr – niekompletne listy wyborcze „papagejów”. LPR i Samoobrona – szkoda słów. Zbieranina obłudników, faryzeuszy już rolujących środki unijne, „żebraków” i ludzi z przypadku oraz ich szwagrów. Piotrowski i Czernow – koniunkturaliści, karierowicze, próżniacy i zdrajcy ideałów. Nadzieję daje tylko Miłosz Sajnog i niektórzy kandydaci płci męskiej na radnych z KWW Wspólnego Miasta. Nie wolno się obrażać na demokrację i siedzieć w domach…

Grzegorz Niedźwiecki