Wszystkie wpisy, których autorem jest g.niedzwiecki

PRL-bis

 

Sygn. akt IC 1227/10

Sąd Okręgowy w Jeleniej Górze

Wydział I Cywilny

Zażalenie

na postanowienie odrzucające skargę o wznowienie postępowania w sprawie II K 467/07 z dnia 03.03.2011 r.

Pozwany nie zamierza szeroko dyskutować o sprawie I C 1062/08, o której nie ma zielonego pojęcia nie z własnej winy. Nawet nie zna do dzisiaj nazwiska sędziego, który ją prowadził. W demokratycznym państwie prawa w ogóle do takiego wyroku by nie doszło. Pozwany wnosił skargę do Sądu Rejonowego o wznowienie sprawy II K 467/07 na podstawia art. 540. §1.pkt 2) kpk, w oparciu o którą zapadł wyrok w Sądzie Okręgowym. W każdym bądź razie w pierwszej kolejności. Okoliczności przyznania się faktycznego sprawcy i na tej podstawie przeprowadzenie dowodów z przesłuchań świadków nie dałyby Wydziałowi Karnemu Odwoławczemu innej możliwości jak tylko uchylić wyrok przeciwko niesłusznie skazanemu. Dopiero wówczas należałoby wznowić postępowanie cywilne przed Sądem Okręgowym na podstawie art. 403. §1 pkt1) kpc. Skoro stało się inaczej i uznano moje pełnomocnictwo tylko w sprawie cywilnej, to przedstawię nasze stanowisko. Nie zmienia to faktu, że narusza się przyrodzoną godność człowieka. Jak można rujnować za niewiedzę?

Pozwany, do chwili wydania wyroku karnego II K 467/07, czyli do dnia 06.05.2008 r. był osobą bezrobotną. Od tamtej pory cały czas błąka się po świecie i opiekuje starszymi osobami niepełnosprawnymi, bo w Polsce nie ma dla niego pracy. Jeżeli na cokolwiek zasłużył, to na nagrodę Nobla. Zarówno wydziały karne jak i cywilne Sądu Rejonowego i Okręgowego w Jeleniej Górze mają dowody na niewinność niesłusznie skazanego, których nie chcą przyjąć. Znamy przypadki ekshumacji zwłok i weryfikacji po latach mylnych orzeczeń sądowych. W tej sprawie również orzekają ludzie nie wolni od błędów i subiektywnych opinii. Powiem więcej. Wydają wyroki polityczne, represyjne, za pieniądze, a nie oparte o fakty i dowody po wysłuchaniu stron.

Kiedyś długo nie mogliśmy mieć dzieci. Zaopiekowaliśmy się dziewięć lat, i zostaliśmy ostatnie dwa lata rodziną zastępczą córki kuzynki narkomanki. Ciotka wykradła pięcioletnią wnuczkę z Kinderhaus i przywiozła do Polski. Bóg w tym czasie wynagrodził nas dwójką własnych dzieci. Sąd Rodzinny i Nieletnich w Jeleniej Górze przywrócił później prawa rodzicielskie biologicznej matce, która córkę uprowadziła spod gimnazjum i wywiozła do Niemiec. Wygraliśmy sprawę w Hamm. W wyniku jednak niezawisłych wyroków polskich, nasza była córka siedzi obecnie w więzieniu za handel narkotykami, a jej nowo narodzony synek jest w Kinderhaus.

Nie jest obojętne, czy to pozwany jest faktycznym sprawcą banalnego wpisu, ale bardziej istotne, że został wydany najpierw wyrok karny, a potem cywilny nie tyle na niesłusznie skazanego, co kolejny antyrodzinny, drakoński wyrok ekonomiczny na nasze dzieci. Zamiast oczekiwać wpłaty hiper kosztów z pustego budżetu rodzinnego (niesłusznie skazany nie ma zdolności kredytowej) na CV skarbnika Rotary Club Jelenia Góra lepiej od razu zabrać nasze dwoje dzieci do Domu Dziecka „Dąbrówka”, bo Sąd robi wszystko, żebyśmy nie mieli możliwości ich wychować. Nie chciał nawet zamienić grzywien pozwanemu na areszt. Jestem gotowa przez rok czasu sprzątać posesję przed Firmą Motoryzacyjną „Ligęza” Sp. z o.o. w Jeleniej Górze. To byłby słuszniejszy wyrok i zadośćuczynienie z nawiązką za „znieważenie”, które zauważyli tylko chciwi prawnicy.

*

Idąc jednak tokiem koteryjnego postanowienia (próby przepchnięcia kolanem gangsterskich decyzji), to proponuję każdemu Polakowi założyć zaoczny proces cywilny i wymierzyć im kary z kosmosu. Demokratyczne państwo prawne zedrze ostatnią koszulę z niesłusznie skazanych, którym nie da szansy do obrony. I dla legalizacji jawnego terroru będzie wykonywać żałosne akrobacje. Internowani w stanie wojennym mieli luksus w stosunku do takich prześladowań. Nie chce mi się wierzyć, że wymiar sprawiedliwości, który kara wymuszających haracz stosuje ich metody działania. Nauka nie idzie w las? Tylko proszę pisać, że to na podstawie niepisanego kodeksu, a nie kalać kpc. To jest parodia sprawiedliwości i państwa prawa.

Po pierwsze, postanowienie oparte jest o nieprawdziwe zdarzenia, które nie były przedmiotem postępowania Sądu Rejonowego w Jeleniej Górze i nie miały prawa znajdować się w wyroku II K 467/07 z dnia 06.05.2008 r. Pozew dotyczył wpisu na wspólnym blogu rodzinnym i Ruchu. W sprawach innych serwisów internetowych należało skarżyć ich wydawców. To jest nadużycie, które miało na celu podniesienie wartości sprawy i danie alibi sędziemu do wydania radykalnego wyroku. Z tego też między innymi powodu należy unieważnić nepotyczny, zaoczny wyrok cywilny z dnia 03.09.2008 roku. Obawiam się jednak, że sędziowie nadal będą grać procedurami procesowymi (nie udało się z komornikiem) i na zwłokę. W końcu to oni mają pieczątki.

Po drugie, pozwany wniósł o wznowienie w pierwszej kolejności postępowania zakończonego prawomocnym wyrokiem karnym Sądu Rejonowego w Jeleniej Górze z dnia 06 maja 2008 r. w sprawie o sygn. akt II K 467/07, na którym to oparto postępowanie cywilne I C 1062/08 (było związane ustaleniami – vide: str. 3 postanowienia). W pismach Sąd Rejonowy pytał nas, które postępowanie zamierzamy wznowić, na co otrzymał odpowiedź, że oba i zamiast zawiesić postępowanie cywilne zawieszono karne i wmanipulowano nas w 1100 zł kosztów wpisowych, bo w postępowaniu cywilnym są one wyższe. Pytam, kto nam zwróci pieniądze za postępowanie nic nie wnoszące merytorycznie do spraw niesłusznie skazanego?

Po trzecie, pozwany nie wskazał żadnych przepisów prawa jako postawę wznowienia postępowania I C 1062/08, ale skoro sędziowie wydedukowali w uzasadnieniu, że chodzi o art. 401 pkt 2) kpc, to mają rację. Z tym, że dotyczącej na pewno pierwszej części tego artykułu, to znaczy, że strona nie miała zdolności sądowej i procesowej oraz nie była w ogóle reprezentowana przed sądem nie z własnej winy. Pozwany nie wnika, czy to Sąd nie dopełnił obowiązków, czy listonosz, czy rodzina miała powody, czy ktokolwiek. Ważne dla niego jest to, że on nie unikał odbioru ewentualnych wezwań, co stoi w aktach. Skargę o wznowienie postępowania składa się nie po to, aby przywrócić termin do odwołania, tylko zgodnie z ar
t. 399 § 1 kpc w wypadkach przewidzianych w dziale niniejszym (wznowienie postępowania – przyp. wł.) można żądać wznowienia postępowania, które zostało zakończone prawomocnym wyrokiem. Sąd bezpodstawnie rozszerza argumentację pozwanego i dokonuje nadinterpretacji jego słów. Ile lat będzie trwał ten cyrk?

Po czwarte, nowe fakty mające wpływ na wyrok karny, nieznane Sądowi Rejonowemu w Jeleniej Górze w sprawie II K 467/07, ujawniły się w lipcu 2010 roku i należałoby je najpierw zbadać, a dopiero potem wznowić postępowanie cywilne. Co do winy i prawomocnych wyroków, to powtórzę pytanie, które wciąż pozostaje bez odpowiedzi. Czy gdyby istniała w Polsce kara śmierci, to powieszono by wielu niesłusznie skazanych tylko dlatego, że wyroki im się uprawomocniły? Nawet, gdyby w porę okazali się niewinnymi lub wykryto prawdziwych morderców? A co z tymi, co uprawomocnili te wyroki? Czy to nie reżim?

Po piąte, twierdzenie, iż wezwany /…/ odpowiedział, że o przedmiotowej sprawie i wydanym wyroku „formalnie” jeszcze się nie dowiedział – nie należy pisać w cudzysłowie. Świadczą o tym akta sprawy. Ewentualne mienie możliwości, a faktyczne powzięcie wiadomości o wyroku to dwie różne sprawy. O wyroku sugerował dopiero email radcy prawnego powoda z dnia 28.06.2010 r., a bliższe, szokujące szczegóły ujawniono w skarżonym postanowieniu. Stronnicze poszlaki, plotki i przypuszczenia nie są dowodami.

Po szóste, manipulacje na temat niedosłownego brania pod uwagę terminów zawartych w art. 407 kpc i kombinowanie odrzucenia pozwu na podstawie art. 410 kpc nie mają sensu. Dowiedzieć się o podstawie wznowienia i o wyroku, a mieć pretensje do Boga, że się pracowało na dzieci zagranicą zamiast zbierać puszki w kraju i czekać na kolędników, to to chyba nie dylemat w przyjęciu skargi (patrz: po piąte). Rozwijając tą myśl zapytam, czy niepełnosprawny umysłowo, ubezwłasnowolniony, ma mniejsze możliwości czuwania nad swoimi sprawami w kraju niż emigrant? Na pewno nie, bo zawsze może coś wybełkotać lub przybrać obrońcę. Idąc dalej, gdyby założono wszystkim Polakom zaoczne sprawy cywilne i zasądzono im horrendalne koszty nie do udźwignięcia, to zawsze znalazłby się jakiś procent nieświadomych katastrofy. Tylko dlatego, że się od tajemniczych wyroków nie odwołali to trzeba by dobić ich jeszcze grzywnami? Kłania się casus Blidy. Przy tak ekwilibrystycznym uzasadnieniu nikt w Polsce nie ma prawa do wznowienia.

Po siódme, vide: po trzecie. Pozwany nie wnika, czy to Sąd go oszukał, czy listonosz, czy rodzina, czy ktokolwiek. Ważne dla niego jest to, że on nie unikał odbioru ewentualnych wezwań, co stoi w aktach. Był przypadkiem pozbawiony możności działania i to jest fakt. Pozwany nie zarzuca Sądowi naruszeń przepisów procesowych, choć może są takie, ale i SSO Ewa Szymańska-Habzda nie ma żadnych podstaw przerzucać tej odpowiedzialności na pozwanego. Wszyscy są równi, pozwany nie miał aresztu domowego.

Po ósme, kłamstwem jest, iż Sąd ustalił na podstawie sprawozdania kuratora, że pozwany w okresie od sierpnia 2008 r. do końca listopada 2008 r. przebywał na terenie swojego miejsca zamieszkania. To jest przekroczenie uprawnień, albo poświadczenie nieprawdy. Sędzia prowadząca to postępowanie sama powiedziała niżej podpisanej, że napisać można wszystko. Szkoda, że sędzia prowadzący postępowanie II K 467/07 nie potraktował odręcznie napisanego artykułu przez powoda na zasadzie – „papier wszystko przyjmie”. Pozwany od września do listopada 2008 roku był w holenderskim Nijmegen w pracy na czarno. W postępowaniu, które zaskarżam w imieniu pozwanego, sędzia prowadząca w ogóle praktycznie nie dopuściła mnie do głosu i nie dała szansy załączyć jakichkolwiek pism i wniosków. Postanowienie było już praktycznie wydane zanim zażądano kosztów wpisowych i dlatego szukano na siłę chorych argumentów. Co najmniej nietaktem jest również mówienie do niżej podpisanej przez sędziego, że mąż go wykorzystuje. Lub płakanie, że informuje się o fuszerkach jeleniogórskiej palestry organa wyższej instancji. O wybiórczej polemice z uznanym pełnomocnikiem i ponownie cichym odrzuceniu wznowienia karnego już nie wspomnę.

Po dziewiąte, pozwanemu nie znana jest żadna Ewa Śmiglak i taka nie zamieszkuje wraz z nim. Grzegorz Niedźwiecki nie miał możliwości odebrania korespondencji z Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze w sprawie o sygn. akt IC 1062/08 w postaci wezwania na rozprawę dnia 03.09.2008 r. Był bowiem zagranicą we Vlotho i na wczasach, a potem w Holandii. Ponadto zasadniczo skargę o wznowienie wnosi się w terminie trzymiesięcznym. Termin ten liczy się od dnia, w którym strona dowiedziała się o podstawie wznowienia, a gdy podstawą jest pozbawienie możności działania lub brak należytej reprezentacji – od dnia, w którym o wyroku dowiedziała się strona, jej organ lub jej przedstawiciel ustawowy. Została więc spełniona przesłanka wznowieniowa przejawiająca się pozbawieniem możliwości działania w sprawie. Cuda się zdarzają.

Po dziesiąte, aberracją logiczną, lub grą słów jest twierdzenie najpierw, że sprawy II K 467/07 i IC 1062/08 nie miały tożsamego przedmiotu wyrokowania, po czym na str. 3 postanowienia przyznanie, że wyrok zaoczny IC 1062/08 został wydany w zgodzie i częściowo na podstawie wyroku Sądu Rejonowego II K 467/07 /…/ związany ustaleniami. Potwierdza to właśnie reguła zawarta w art. 11 kpc i zastanawia nad kolejnością rozpatrzenia skarg o wznowienie postępowań. To „częściowo” to nadużycie (patrz: po pierwsze).

Reasumując, żadna ze wskazanych przez SSO Ewę Szymańską-Habzda przesłanek nie stanowi podstawy do odrzucenia skargi o wznowienie postępowania nawet IC 1062/08. Są nieprawdopodobne.

Prawo do obrony, to jedna z głównych zasad wymiaru sprawiedliwości umożliwiająca oskarżonemu prawo osobistego uczestniczenia w rozprawie, wykazania swej niewinności i wskazania podczas procesu sądowego wszelkich okoliczności przemawiających na korzyść (tzw. inicjatywa dowodowa), a także prawo korzystania z pomocy obrońcy (adwokata) reprezentującego jego interesy. Prawo to zabezpiecza art. 14 Międzynarodowego Paktu Praw Osobistych i Politycznych, w którym wymienia się minimalne gwarancje prawa do ochrony. Zamiast ludzkiego traktowania, Sąd jeleniogórski ignoruje wnioski i zapytania.

Polskie prawo zapewnia oskarżonemu prawo do obrony. Zagwarantowane jest to konstytucyjnie i zapisane w przepisach kodeksu postępowania karnego. Na ich mocy, oskarżony, przeciw któremu prowadzone jest postępowanie sądowe, ma prawo m.in.: do przedstawienia mu zarzutów, aktu oskarżenia i wyroku wraz z tłumaczeniem (jeżeli nie zna języka polskiego), aktywnie uczestniczyć w procesie poprzez składanie korzystnych dla siebie wyjaśnień… Gdyby pozwany miał świadomość sprawy cywilnej I C 1062/08 i totalitarnego wyroku z dnia 03.09.2008 r., to na pewno nie prowadziłby beztroskiego życia.

Żądam wznowienia postępowania I C 1062/08 na podstawie art. 401 pkt 2) kpc i unieważnienia wyroku z dnia 03.09.2008 r., bo pozwany nie spodziewał się procesu i wyroku oraz zasądzenia od powoda zwrotu kosztów postępowania na moją rzecz. Ja wzięłam pożyczkę na to niespodziewane wznowienie. Ponadto póki co, wnoszę na podstawie art. 414 kpc w imieniu pozwanego i własnym, a szczególnie w imieniu skazanych dzieci, o wstrzymanie wykonania wyroku ponieważ całej rodzinie grozi niepowetowana szkoda.

Metody stalkingu całej rodziny, „kapturowe wyroki śmierci”, spuszczenie ich do kata i spychanie restytucji za walkę o prawa człowieka, to przystoi być może standardom Alkaidy. Brat bliźniak pozwanego wygrał już sprawę w Strasburgu przeciwko Niemcom o naruszenie praw rodziny. Jak będzie trzeba to i my się podszkolimy. Radca prawny powoda zeznał w dniu ogłoszenia wyroku karnego, że nie ma żadnych roszczeń, a pozwany jest „częściowo” człowiekiem wolnym.

Bożena Niedźwiecka

Blado ta sprawa wypada w świetle rzekomej transformacji ustrojowej w Polsce, nobilitacji byłych dysydentów PRL, promocji Dalajlamy, Andżeliki Borys i krytyki Korei Północnej czy Białorusi.

http://030267.salon24.pl/288342,stalking-polityczny

https://picasaweb.google.com/niedzwiecki.grzegorz/DropBox?authkey=Gv1sRgCOeL7eib683_dg#

Dzień kobiet

  

Dzień Kobiet  

Wraca do łask. Nie z powodu jakichś Manif lesbijek i nimfomanek. Z powodu coraz większego szacunku do płci pięknej zepsutych mężczyzn. Szacunek jeszcze trochę pozorowany. Teoretyczny. W realu szykuje się kobietom podniesienie wieku emerytalnego. W zasadzie same chcą równouprawnienia. Żyją dłużej, choć nierzadko pracują ciężej i zarabiają mniej. Ja kocham kobiety bez argumentów i wzajemności. Szczególnie dwie swoje. Życzę im uśmiechu, radości na co dzień, swobodnego oddechu. Wiary, nadziei i miłości. Pewności jutra. Wszystkim kobietom tego życzę, a szczególnie zrzeszonym w Rotary Club. Przejrzenia na oczy i lewicowości realnej.

Grześ

Żałosny kabotyn

 

Żałosny kabotyn

Pewien żałosny kabotyn nachodził wczoraj moją żonę w domu i siał zamęt oraz pomawiał to piszącego. Żądał jakiegoś wyroku w sprawie „Ligęzy” i kłamał, że współautor tego bloga jest recydywistą i że go wrzucił kiedyś do jego stawu. Kazałem żonie nagrać go jeśli przyjdzie jeszcze raz, to zobaczymy kto komu zrobi sprawę za pomówienia. Facet ma chyba pretensje za „Sprawę dla reportera” Elżbiety Jaworowicz sprzed przeszło 3 lat. Może marzy mu się jakieś odszkodowanie i liczy na dokończenie swoich dziwnych inwestycji?

Swoją drogą sądy jeleniogórski kilka lat klepią fałszywe wyroki przeciwko nieświadomemu dysydentowi i od pół roku nie mogą wyciągnąć z archiwum komornika dowodów niewinności „skazanego”. Magnaci dziennikarscy dostają tylko śladowe wyroki, a niewinni ludzie mają póki co zablokowane konta i mozliwość normalnego wychowywania dzieci. Już dawno minął czas na merytoryczne rozstrzygnięcie chybionych postępowań i uchylenie kapturowych wyroków. A mówią, że komuna i reżim już minęły?

Kurski 10 tys. zł, niewinny bloger już blisko 30 tys. zł

     

Kurski 10 tys. zł, niewinny bloger już blisko 30 tys. zł

Już prawie cztery lata ciągnie się prześladowanie to piszącego za niewinność. Prześladowanie – za rzekomą obronę interesu społecznego – przez dealera samochodowego i jednocześnie skarbnika Rotary Club Jelenia Góra. Sądy Okręgowy i Rejonowy w Jeleniej Górze mnożą wyroki (na rzecz Rotary Club Jelenia Góra) i grzywny zaocznie nie mając żadnych dowodów winy przeciwko oskarżonemu/skazanemu. Sąd Rejonowy wystąpił swego czasu do portalu Onet.pl o wyciąg z archiwum i nie otrzymał potwierdzenia jakiegoś naruszenia dóbr osobistych, a mimo to orzekł i orzekają nadal radykalniej niż za czasów najgorszej „komuny”. W demokratycznym państwie prawa urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej nie można wydawać wyroków nepotycznych, na podstawie opinii, na chybił trafił, za pieniądze, tylko na podstawie przepisów prawa i niezbitych dowodów. Postępowania nie powinny trwać w nieskończoność, a oskarżony/skazany musi mieć fizyczną możliwość uczestniczenia w nich. Istotne dowody, które wyjdą na jaw też muszą być brane pod uwagę bez względu na przedział czasowy. Prokurator Generalny (PG-IV-KSK-1097/10) i Rzecznik Praw Obywatelskich uchylają się od zajęcia merytorycznego stanowiska w sprawie sugerując, że nie zostały przez sąd naruszone przepisy prawa o takim znaczeniu dla prawidłowego rozpoznania sprawy… Uchylają się, mimo iż zostały naruszone liczne przepisy i prawo do obrony. Uchylają się nie zapoznając się w ogóle z wszystkimi aktami sprawy. Przysyłają skazanemu masło maślane na zasadzie bliższa koszula ciału. Niewinny człowiek nie może być „powieszony” tylko dlatego, że coś się uprawomocniło, skazany nie studiował kpk i kpc lub nie stać go na adwokata. No cóż. Pomodlę się do Matki Boskiej, którą otrzymał mój synek dzisiaj w kościele na roratach przedkomunijnych za jeden z najładniejszych lampionów. Jutro odniesiemy Matkę Boską i zapalimy świeczkę w intencji zakończenia nowego stanu wojennego w Polsce.

Grzegorz Niedźwiecki

Walka o ogień zawieszona

 

Walka o ogień zawieszona

Wybory samorządowe za nami. Wybory oczywiście to nazwa abstrakcyjna. To coraz bardziej widoczny pęd do władzy, czy koryta jak kto woli. Po niezłe pieniądze i perspektywy. Zwłaszcza, że „wolny rynek” to też abstrakcja, a dobra pracy są wciąż reglamentowane. Wszelkie apanaże typu rady nadzorcze, fundusze europejskie, przetargi, ławnicy, członkowie różnych komisji, zlecenia dla zarządców nieruchomości – przypadają głównie klienteli władzy. I tak, tą „służbę społeczną” ciekawie można było zaobserwować na przykładzie pluralistycznych kandydatów. Na przykład „wybranego” prezydenta miasta Marcina Zawiły. Jeszcze tak emocjonalnie zaangażowanego w „politykę”, w kampanię wyborczą go nie widziałem.

Zacznijmy jednak od reguł fair play kampanii. Frekwencja na goebbelsizm nie miałaby wpływu. Od czystości i przejrzystości finansowej komitetów wyborczych. Obecny prezydent miasta wisiał (i jeszcze wisi) na każdej prawie latarni. I tuż przy wejściu do lokalu wyborczego. Nie w realu oczywiście, jak zakładano uczynić to z członkami PZPR, tylko plakaty z podobizną Marcina Zawiły. Czy sztab wyborczy, Platforma Obywatelska, zapłaciły miastu, energetyce, za te „słupy ogłoszeniowe”? Podobnie były prezydent miasta Marek Obrębalski. Wisiał na płotach wzdłuż Al. Jana Pawła II. To może przyjemne miejsce, ale czy opłacone i legalne? Nawet jeśli do samorządu dostał się się jakiś sprawiedliwy, to w pojedynkę nic nie uczyni lub zboczy.

Danuta Wójcik, w każdym bądź razie jej ulotki z reklamą na drugiej stronie Marka Obrębalskiego, przyklejone były na gablotach informacyjnych w blokach mieszkalnych na Zabobrzu. Czy miała na to zgodę ZGL-i lub zarządców nieruchomości? Na nieruchomości należącej do Renault Dzięciołowski Sp. z o.o. przyklejone były plakaty Marcina Zawiły nawołujące do głosowania na niego w drugiej turze wyborów prezydenckich. Nikt z rodziny pana Ryszarda nie był jednak oddać głos na kandydata PO. W pierwszej turze owszem, cała czteroosobowa rodzina głosowała, podejrzewam na Roberta Prystroma. Czyżby po to, aby ukarać Bożenę Wachowicz-Makiełę za to, iż zdradziła Wspólne Miasto, z którego została radną w poprzedniej kadencji dzięki poplecznictwu JFS? I żeby potępić Razem dla Jeleniej Góry? Obywatel jest terrorystą.

Wróćmy jednak do statystyk. Marcin Zawiła został prezydentem miasta z poparciem 9363 jeleniogórzan. Przekładając to na procenty, poparło go 13,5 % głosujących przy frekwencji 24,8 %. Jednym słowem nie jest prezydentem z woli większości mieszkańców tylko członków, sympatyków i przybocznych PO. Czy można być z tego dumnym? Zobaczymy za cztery lata. Dziś jednak pobojowisko jest w opłakanym stanie. Żeby zaparkować samochód za 1 zł na pół godziny to trzeba mieć pług śnieżny zamontowany do zderzaka samochodu. Żeby przejść po chodnikach, to trzeba mieć raki na butach zamontowane. Gdzie są miejskie pługi śnieżne i odśnieżarki? Czemu straż miejska nie wlepia mandatów MPGK i ZGL-om? Co my obaliliśmy poza bełtami?

Wyniki „wyborów” pokryły się w 99% z moimi przewidywaniami, lecz bez mojego udziału. Bo to wszystko nie miało nic wspólnego z demokracją. Wiem to z autopsji. To wszystko to najlepsza droga do nepotyzmu i do korupcji. Do ustawienia siebie i członków swojej rodziny. Do górowania nad biedotą, do której się doprowadza. Do rujnowania gospodarki i budżetów za pieniądze podatników. U władzy są znowu ci sami członkowie AWS, UW i PZPR. Gdyby samorządy i parlament były społeczne, to nie widzielibyśmy tych nazwisk w komitetach wyborczych. Dopóki samorządowcy będą sowicie „wynagradzani”, to nie będzie miało nic wspólnego ze służbą społeczną i demokracją. Na te igrzyska i wynagrodzenia marnowane są nieprawdopodobne pieniądze podatników. Aberracją jest ganienie POprzednika i nobilitowanie PO.

Prominentni politycy PSL tłumaczyli niedawno publicznie, że nie powinno się zawieszać dotacji partii politycznych z budżetu państwa, czyli pieniędzy wszystkich podatników. Argumentowali takie stanowisko zagrożeniem korupcją. Znaczy się przyznali, że koryto to magnes mamony. Dziś u władzy są w większości pseudo filantropi, którzy ciemiężą ludzi pracy. Gdyby było odwrotnie, to człowiek człowiekowi pachniałby z daleka. Przy obecnej demokracji, wkrótce wyjdą na jaw wszystkie ukryte długi „Polaków”. Które zaciągnęli politycy, a spłacać będą podatnicy. Niestety. Walka o ogień jeszcze długo się nie skończy…

Grzegorz Niedźwiecki