Archiwum kategorii: Bez kategorii

Wiem, że się wam narażę…

   

Kombinujcie… by żyło się lepiej

Wracam z Niemiec, busem przewozem, przejeżdżam właśnie granicę i aż mnie zemdliło. Chyba dojechaliśmy do Rumunii – myślę. Przepraszam jednocześnie Rumunów w tym miejscu – podejrzewam, że oni mają teraz wyższy standard życia od Polaków. Nagle drogi wąskie, ciemne, zaśnieżone i wyboiste. Brakuje tylko nieoświetlonej furmanki z dyszlem. Wiatraki zastępują tu strachy na wróble. To nie do pomyślenia! I tu chcą organizować Euro 2012? Toż Polska się nie wypłaci za same odszkodowania dla Niemców za zniszczone podwozia. By żyło się lepiej…

Ochłonąłem, jestem w domu. W Jeleniej Górze też chyba zabrakło soli, piasku i pługów śnieżnych. Samochodów za to nie brakuje. A raczej rzęchów. Kto dał MPGK jakiś mandat za nieodśnieżone drogi? Mam przynajmniej internet i mogę zamówić sobie piwo, żarcie itp. Gorzej z pracą. Wchodzę na lokalny portal i co widzę w dziale „Dam pracę”? 649 ogłoszeń! Ale jakich?

Opiekunka do dziecka, Opieka – Niemcy, Agent ubezpieczeniowy, Open Finance, Prezenter handlowiec, Do kancelarii komornika, Pracownik ochrony, Przedstawiciel handlowy, Telemarketing w domu, Asystent managera, Kat. B – młodych, kelner/kelnerka, współpraca dla biur rachunkowych, do biur nieruchomości, Roznoszenie ulotek, Merchandiser (półkowy), Hostessę, obsługa e-mail, Zostań konsultantką/em Oriflame, Sprzedawca OFE, do banku, Tajemniczy Klient, Sekretarka, Pani do towarzystwa, Taniec na rurze.

Jednym słowem musisz być młody, a raczej młoda, piękna, zgrabna, znać języki, programy, Kamasutrę i mieć czym oddychać. I to wszystko za 7-8 zł na godzinę. Nic tylko brać. Albo łapać trzy etaty, brać fuchy, chałupnictwo, sadzić warzywka na działce i oszukiwać na podatkach. Gros pracy jest na umowę zlecenie lub na własny rozrachunek. Do czasu. By żyło się lepiej…

W oficjalnych, fałszystowskich mediach głoszą propagandę sukcesu, że bezrobocie w Polsce wynosi obecnie niewiele ponad 10%. Nie liczą oczywiście tych, co nie są zarejestrowani i siedzą na zasiłku zagranicą lub pracują na czarno. Nie liczą bezdomnych i zaginionych. Tych co się zapiszą do pośredniaka to szybko wysyłają do odległych obozów pracy i zaraz skreślają z listy jak nie dojedzie. „Wolny rynek”. Oj nie rozliczyli u nas nikogo jak Ceausescu. By żyło się lepiej…

Jest atrakcyjny program PO dla bezrobotnych! Dla tych, co nigdzie nie pracowali przez ostatnie dwa lata jest zniżka w opłatach składek na ZUS. Ubezpieczenie społeczne (bez składki chorobowej) –  107,43 zł i ubezpieczenie zdrowotne 233,32 zł. Razem – 340,75 zł. Przez dwa lata ma obowiązywać taki handicap. Ciekawe jaką emeryturę za to otrzymasz? By żyło się lepiej…

Pewna pani ma 800 zł emerytury. Może zdąży dostać odszkodowanie z UNIQA gdzie ubezpieczony jest MZK. Skromne życie kosztuje 1200 zł, więc w wannie zbiera wodę po myciu, potem jej używa do spłukiwania kibla. Płomyczek w junkersie pali tylko jak potrzebuje ciepłej wody. Lodówkę ma póki co na balkonie. W szafie, tej która jej jeszcze została, trzyma parę ciuchów i szyby myje samą wodą. Kiedyś miała jako jedna z pierwszych lokatorek bloku kolorowy telewizor radziecki. Dziś dzięki „pomarańczowej rewolucji” je bułkę na mleku i placki ziemniaczane. By żyło się lepiej…

Dwa lata temu, za 50 zł kupiłem w Tesco ekstra żarcia dla jednej osoby na cały tydzień. Dziś za ten sam asortyment muszę zapłacić 70-80 zł minimum. Zarobki realne poszły w dół licząc podwyżkę biletów i mediów. Nic, mogę zawsze ugotować wodziankę. By żyło się lepiej…

Włączam telewizor, na każdym niemal kanale są te same gęby. Postpezetpeerowski gruby Kalosz, i inne gady od wielu lat ćwiczą politycznego głupa. Aktorzy, pożal się Boże i w filmach i w reklamach dorabiają. To samo dziennikarze czy sportowcy. Minimalny ich zarobek 8000-12000 zł. Wyłączam telewizor, nie będę oglądał afer i wysoko płatnych komisji. Świńskiej chrypy. 60 % PKB jest marnowane i trwonione przez rządzących egocentryków. By żyło się lepiej…

Nie płacę też już na żadne akcje „charytatywne” jakimkolwiek fundacjom do obrabiania naiwnych ludzi. Nie ma frajerów. Tylko banki i kredyty lichwiarze stale reklamują i wpuszczają ludzi w pułapki. Mądry człowiek pójdzie po paczki lub zasiłek do MOPS. By żyło się lepiej…

Najtańszy nowy samochód średniej klasy kosztuje 50 tysięcy złotych, średni zarobek w polskich obozach pracy wynosi 800-1200 zł. Auto można kupić dziś za… około 4 lata pracy, pod warunkiem, że stołować i mieszkać się będzie na „Grzybku” u Św. Brata Alberta. By żyło się lepiej…

Dziś, w XXI wieku, umiera w Polsce kilkaset osób w zimie z wyziębienia, wielu się wiesza. Dziś, w dobie dobrobytu, gdzie nie ma trzęsień ziemi, w każdym mieście otwarte są masowe stołówki i schroniska dla bezdomnych. Zarządzają nimi głównie politycy lub członkowie rodzin polityków, którzy zamienili „komunizm” na faszyzm. Robią na tym jeszcze interes i kariery. By żyło się lepiej…

W Niemczech auta i żarcie są w podobnych cenach jak w Polsce – markety i salony te same. Zarobki za to są czterokrotnie wyższe dla Polaków. Ponoć gonimy ich, tylko nie wiem w czym. Na pewno jesteśmy już lepsi w piłkę ręczną. Oto IV RP. Czwarta Rozpierducha Polaków. By żyło się lepiej…

Śpieszmy się powoli. By nic nie umknęło naszej uwagi.

Grzegorz Niedźwiecki

Ps.

Miejski Zakład Komunikacyjny w Jeleniej Górze ma przejść restrukturyzację. Będzie to wkrótce lepsza spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, czyli żadną. Jak nie wiadomo o co chodzi…

Była prezydent Z. Czernow najpierw załapała się na dyrektora oddziału Banku Zachodniego, teraz jest dyrektorem „Aniluxu”. Były wiceprezydent B. Gałka jest w radzie nadzorczej u byłej prezydent, ma udziały w Świeradowie i u Brata Alberta. Były radny, pewien gołębiarz z PSL, który zawiódł wielu niedoszłych lokatorów jego bloków jest teraz w radzie nadzorczej spółdzieln
i „Związkowiec” itd…

Mówią, że „jak się nie zeszmacisz, to się nie wzbogacisz”.

WOŚP – dobrodziejstwo czy hańba?

 

WOŚP – dobrodziejstwo czy hańba?

Za „komuny” mieliśmy czyny społeczne. I te obecnie są tematem do kpin dla „reformatorów” ustroju. Tamte wychowanie obywatelskie było ponoć przyczynkiem do wstydu dla socjalistów. Te dzisiejsze manipulacje szarą masą są szczytne i chlubne. Ciekawe dlaczego? Czym różnią się dzisiejsze akcje wolontariackie od dawnych „komunistycznych”? Ano przeanalizujmy to.

Dawniej nikt się na czynach społecznych nie dorabiał. Nie było praktycznie wysoko płatnych pośredników. Akcje tamte miały z pewnością charakter wychowawczy i aspekt moralny. Piękniały osiedla i miasta, rosła duma obywatelska.

Dziś do wyręczania państwa z jego konstytucyjnych obowiązków tworzy się wszelkiego rodzaju fundacje, w których prezesi opływają w dostatek po akcjach biedoty i dzieci. Czy to nie jest jawna kpina z obywateli? Czy to nie jest złodziejstwo w biały dzień?

Kiedyś nie było tylu bezdomnych, bezrobotnych i umierających z wyziębienia choć była bieda. Bieda była stosunkowo równa dla wszystkich, a w każdym bądź razie nie było kominowych płac dla prominentów (czytaj oszustów politycznych) i spekulantów gospodarczych. Szarlatanów.

Dziś mamy straszne rozwarstwienie społeczne – na pospólstwo i baronów, którzy manipulują hasłem „wolnego rynku”. Teki prezydent czy komisarz Unii Europejskiej zarabiają po 25000 euro na miesiąc żywej gotówki do łapy. Spanie i podróże, nie mówiąc o wyżerce mają za darmo, ale oni tak jak polski premier mogą ewentualnie ofiarować chorym dzieciom zużyte bombki choinkowe – wątpię czy prywatnego chowu.

Najbardziej czuli na biedę i ubóstwo są sami biedni i chorzy ludzie. I o taki stan rzeczy najlepiej troszczą się politycy. Im więcej biedy i bezrobocia, tym większe pole do popisu jest i grabieży. Parlamentarzyści (czytaj złodzieje), którzy dopuszczają się afer gospodarczych i spekulacji hazardowych robią kasę dodatkową na komisjach dla gawiedzie ogłupiałej. Kasę tą biorą z podatków ciężko pracujących obywateli.

Taki Szmajdziński nie zhańbi się zwykłą pracą, bo nie ma doświadczenia itd. więc czas na wejście na wyższy szczebel kariery politycznej (czytaj próżniaczej). Najciekawsze jest to, że ci którzy byli na świeczniku tamtej władzy są dziś również na świecznikach. Obalili ustrój mało osobowo deficytowy dla ustroju złodziejskiego mówiąc – mata coście chcieli.

Bandyci, bo jak nazwać tych, co dopuszczają do śmierci setek osób na ulicach, mają czelność jeszcze dalej manipulować motłochem i tworzyć grunt dla swojego obrastania w tłuszcz. Mają tzw. akty prawne, przyzwolenie społeczne (polikwidowali duże zakłady państwowe), telewizję i sondażownie.

Ja wiedząc, że dziś jest dzień Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, postanowiłem nie wychodzić z domu. Wyszła za to moja córka. Ba, wyszła na dodatek jako wolontariuszka z drużyny harcerskiej. Nie musiałem wychodzić, serduszek mam kilkadziesiąt, pooblepiane zabawki i szyby w drzwiach. Teściu jeszcze zabrał kilka dla sąsiada. Mam je za darmo, a córka załapała się jeszcze podczas akcji na jakieś „kutasiki” do jedzenia, czy coś takiego.

Córka uzbierała ponoć 3/4 puszki datków z partnerką, jaj koledzy odwiedzili ją wieczorem z ledwo dźwięczącą „puszką” – mówiąc, że mają same papierkowe banknoty. Załapali się w międzyczasie na pizzę i … Puszki nie są z metalu lecz z lichego papieru, który można łatwo rozkleić i zakleić.

Żyjemy w XXI wieku w środku Europy w kraju między morzem a górami z niezliczoną ilością bogactw naturalnych i niewykorzystanej energii od Boga. Żyjemy kilkadziesiąt lat bez wojny i mamy wciąż kryzysy i coraz większą biedę. Jednocześnie obok nas żyją bonzowie jeżdżący w spektakularnych limuzynach i mieszkający w pałacach bez uczciwej pracy. Gdyby zabrać im 1/2 zarobków, z których żyją ponad stan – to nie byłoby biedy, bezdomnych i umierających na ulicach. Ale po co? Lepiej straszyć naród świńską grypą, nie dać na leczenie chorym na raka itp. Naród głupi, niech płaci. Zwłaszcza ten biedny…

socjolog

 

 

Ps.

 

Dlaczegoś biedny? Boś głupi! Dlaczego głupi? Boś biedny!

Jakby rzetelnie policzyć rzeczywiste koszty nakładów na organizację tej wieloletniej komedii, zużycia państwowych mediów, koszty służb mundurowych w godzinach pracy nie tam gdzie ich ustawowy obowiązek (ich zaniedbań), produkcji gadżetów, transportu, PR itd., to by się okazało, że jedynym zyskiem jest odroczenie egzekucji krwiopijców i propaganda sukcesu. Gdyby nie było tej szopki, to by się szybko znalazły pieniądze na szpitale. Wampiry winne tragedii milionów Polaków zamiast gnić w więzieniach spijają śmietankę z kolejnego wyrolowania narodu niczym chińscy decydenci. A ty i tak będziesz płacił za leczenie. Wrzucenie jakiegokolwiek grosza do puszki pośredników reżimu jest dodatkową nieformalną składką na ZUS, której nie można nawet odliczyć z podatków. Ta wymieniona studnia bez dna w nagrodę wyliczy wam przez dziesięć lat taki kapitał początkowy, z którego nijak nie da się później wyżyć. O ile dożyjecie w ogóle emerytury. Dodatkowo to otwarta furtka i lep na różne przekręty dla maluczkich. Nie przykrywajcie niedoróbek złodziei, bo w ten sposób ich rozgrzeszacie i budujecie im wille na polankach! Tylko zwykły oszust i hochsztapler może powiedzieć, że akcje WOŚP uratowały ileś tam istnień ludzkich. Myślicie, że rząd mógłby sobie na to pozwolić i do tego dopuścić? Świecić najgorszą statystyką w europie? Nie bierzcie winy za „kryzysy” na siebie! Co innego dać bezpośrednio jakiemuś potrzebującemu. Ale co ja będę tutaj pisał. Polak głupi przed i jeszcze głupszy po szkodzie. Osobiście znam inne przypadki głupoty. W Jeleniej Górze kobiety pracujące w niemieckich obozach pracy przynoszą do domu detale i dorabiają normę, żeby czasem ich nie zwolniono z pracy. O zaśnieżonych w styczniu ulicach już nie wspominam. W Skandynawii nie ma korupcji i problemu służby zdrowia, a u nas z takim ciemnym narodem następne 60 lat będziemy płakać i płacić. Niech żyje psychologia tłumu! Polskie żebractwo zwycięża! Trzeba to zgłosić do księgi re
kordów Guinnessa;-)

A tak szczerze reasumując, to sam sobie odpowiedziałem tą analizą na tytułowe pytanie. Buntujemy się wewnątrz jak widzimy gdy cyganka wystawia swoje dziecko na ulicy na żebry po kromkę chleba, ale nic nie robimy. Nie jesteśmy cywilizowanym krajem. Gros wykształconych Polaków siedzi na zasiłku w Irlandii lub korzysta ze stołówki Brata Alberta. Polska to gorsza jeśli chodzi o prawa człowieka niż Chiny czy Korea Północna. Ktoś powinien dostać dożywocie za wykorzystywanie dzieci do ciężkiej pracy w zimie oraz narażanie na ryzyko utraty zdrowia i życia abym ja mógł się leczyć, a VIP-y łajdaczyć!

Kobietę, która się kulom nie kłaniała…

 

Kobietę, która się kulom nie kłaniała…

…trafił autobus. Moją mamę, lat 78, zdrową na ciele i umyśle potrącił autobus linii nr 7 w poniedziałek 26–tego na skrzyżowaniu w Jeleniej Górze. Świadkowie i wywiad przeprowadzony przez moją żonę wskazują, że do wypadku doszło gdy na przejściu paliło się zielone światło. Mój brat przeprowadził eksperyment z kamerą i udowodnił, że nie może jednocześnie palić się na prostopadłych ulicach zielone światło, ale zacietrzewieni ludzie z goebbesowskim uporem starają się wytłumaczyć kierowcę wbrew prawu i logice. Wiadomo, w konfrontacji człowieka z „czołgiem” kto wyjdzie z tego cało. To nie człowiek ma być ostrożny na zielonym świetle. Po to wymyślono przepisy, żeby ich przestrzegać. To kierowcy nie mają prawa przejeżdżać przejścia dla pieszych, nawet jak wjechali na skrzyżowanie na… (wymyślcie sobie kolor światła), bo za to jest paragraf!

Jak już wspomniałem,, moja mama jest zdrowa – skłamałem. Kobieta cierpi na wadę słuchu. Jak słucha telewizora… to nie słyszy domofonu. To tłumaczy brak zagrożenia ze strony nadjeżdżającego głośnego auta, ale kogo to obwinia? Są skrzyżowania z sygnalizacją głosową dla niedowidzących. Głośniki informują pieszych o zapalonym świetle zielonym i nie mogą przewidzieć, że jedzie na przejście, sorry… wariat. Pieszy, który wejdzie na ciągłym zielonym świetle jest świętością, to kierowca ma obowiązek, nawet nieumyślnie nie spowodować wypadku, bo za to jest paragraf (vide najsłynniejsza polska pływaczka i syn komentatora F1). Ludzie próbujący wytłumaczyć pechowego kierowcę, są z pewnością z branży MZK, rodziną, przyjacielami niefortunnika lub wrogami syna poszkodowanej. Tego, co to teraz pisze. Padło niestety nazwisko…

Inni komentatorzy na forum miasta Jelenia Góra, którzy wymyślają (warunkowe) zielone strzałki, maruderów, ubliżają starszym ludziom, nie warci są w ogóle uwagi. Pewnie woleliby, aby nikt nie dożył późnego wieku. Pewnie zmieniliby zdanie, gdyby wypadek dotyczył członka ich rodziny. Obrońcy również poszkodowanego, kierowcy, burzą się, że piszący to młodszy syn poszkodowanej straszy już odszkodowaniem. TAK! Straszy nie dlatego, żeby się wzbogacić, tylko, żeby władze miasta, które zapełniają centrum marketami i (w planie) basenami termalnymi zaczęły myśleć przyszłościowo! To dzięki mnie nikt nie ginie już na przejściu dla pieszych koło Renault Dzięciołowski na Al. J.P. II, a było tam prawie na przestrzeni roku sześc trupów! Odszkodowanie ma być nauczką i rekompensatą za przymus siedzenia w domu dla starszej kobiety i lęk przed kupieniem jedzenia w Biedronce czy innym markecie dla swojego perskiego kota.

Niżej piszący przebywa daleko obecnie od domu i nie może natychmiast przyjechać odwiedzić chorą mamę w szpitalu, ale na szczęście ma rozsądnego brata niedaleko Jeleniej Góry, który wygrał już duże pieniądze od Niemiec w Strasburgu za oskubanie go na zasiłku rodzinnym dla jego dzieci jako obcokrajowca, oraz żonę, która wyżej ceni pomoc rodzinie i opiekę nad potrzebującymi od seksualnych fantazji. Wolałbym czytać, że moja mam zdobyła Oskara za swoje reportaże, które m.in. na wiodącym portalu się ukazywały lub wygrała główną nagrodę w Totolotka niż martwić się tragediami, niestety życie nie dla wszystkich układa się różowo. Po rozczarowaniu „przyjaciółmi” postanowiłem zaprzestać prostować ludziom ścieżek, ale walka o godność rodziny jest obowiązkiem przymusowym. Kłamstwem są bajeczki o rozwoju Jeleniej Góry.

Jak się słucha lub czyta aluzje i krytykę pod adresem jakichkolwiek ludzi poszkodowanych to ma się czasem żal, że się jest Polakiem. Nie prawdą jest, że Polacy bezwarunkowo, jak jeden mąż pomagali społecznie Żydom w czasie II WŚ. Dziś często słyszymy jak zabija jeden drugiego za krzywe spojrzenie lub syn ożeni nóż matce za parę groszy. Polska nigdy nie dojdzie do dobrobytu, jak nie zmieni się świadomości obywateli i da im szansę na współudział w kształcie swojej ojczyzny. Niestety zmiana świadomości Polaków nie jest możliwa przez najbliższe 50 lat. Na szczęście nie po darmo policja jeleniogórska tak długo „okupowała” felerne skrzyżowanie koło „Ronda” i z pewnością sporządziła podobne notatki jak mój brat. Wierzę, że nie ma tu takich fanatyków co wydają wyroki na podstawie erotycznych fantazji i zasadzie bliżej koszuli ciału jak nasz były minister sprawiedliwości. Dziękuję Policji za szybkie poinformowanie zony o tragedii. Dziękuję pracownikom Wojewódzkiego Szpitala za stosunkowo dobre wyposażenie i troskliwą opiekę nad chorymi. Współczuję bardzo pechowemu kierowcy i życzę wszystkiego dobrego.

Syn młodszy poszkodowanej

Ściąga dla Obrębalskiego

 

Ściąga dla Obrębalskiego

Wspomnienia z wakacji

Właśnie wróciłem z urlopu na Węgrzech. A dokładniej, z wczasów rodzinnych spędzonych w różnych kompleksach basenów termalnych. Zwiedziliśmy cztery: Mezokovesd,

Tiszaujvaros,

Hajduszoboszlo

i jaskiniowy – Miskolctapolca,

ale dla przejrzystości tego raportu i strawności czytelniczej ograniczę się do opisania głównie jednego. Po prostu nie wymagam i nie marzy mi się już taki kompleks Termalfurdo jak w Hajduszoboszlo (Jelenia Góra zasługuje na najlepszy w Europie),

ale chciałbym dożyć chwili, gdzie będę mógł moczyć tyłek w takich basenach przynajmniej jak w tym najmłodszym mieście Węgier.

Tiszaujvaros – tam spędziliśmy większość czasu i tam przeprowadziłem analizę SWOT.

Tiszaujvaros

Zacznę od miasta.

Urbanistykę jego dostosowuje się do kąpieliska, a nie kąpieliska do miasta. Centrum jest przestrzenne,

szerokie ulice z wydzielonym przynajmniej jednym pasem ruchu na chodniku dla rowerów, a na każdej niemal krzyżówce jest bezkolizyjne rondo. Całość miasta rozbudowuje się w jednym kierunku – na zachód od głównej atrakcji miasta i na północ od drogi „tranzytowej”. Na północ od „zgiełku” jest teren pod stałą rozbudowę prywatnych apartamentów i pensjonatów, a hipermarkety typu TESCO lokalizuje się (wszędzie) na obrzeżach miasta. W centrum wydzielono teren pod wielki park natury i odpoczynku dla mieszkańców.

Takie miasto ma przyszłość rozwoju i szanse powodzenia – wiedzą o tym burmistrzowie i starości Świętochłowic i Zawiercia, którzy zasadzili tam drzewka.

Niestety nasi prezydenci, czy to Marcin Zawiła, czy to Zofia Czernow, czy Józef Kusiak, czy też Marek Obrębalski bez wyjątku, nie umieją dobierać sobie miast partnerskich.

U nas nie ma szans ani na italiańską magię kwiatów, ani na meksykańskie tawerny. Już prędzej przyjęłyby się magyarskie wina, bo i naprawdę, węgierskiej śliwowicy domowego wyrobu mogliby pozazdrościć polscy bimbrownicy. Gościnność lokalnych mieszkańców również przypomina polską tradycję. Polak, Węgier, dwa bratanki…

Termalfurdo

Po pierwsze, woda jest czysta ja w źródle; kolor w basenach termalnych jest różny w zależności od składu „chemicznego”.

Codziennie na fajrant spuszczana jest ze wszystkich basenów i przeprowadzana jest przez personel ośrodka gruntowna dezynfekcja obiektu. Basenów rekreacyjnych jest pięć: pływacki,

ze sztuczną falą co pełną godzinę,

z wirem co pełne pół godziny

i szeroką ślizgawką

oraz okresowymi biczami wodnymi

i mega jakuzzi, brodzik dla dzieci z zamkiem,

niecka dla pół rury i zjeżdżalni dla odważnych

oraz inne atrakcje dla dzieci.

Basenów typowo termalnych jest cztery podzielone ze względu na różnicę temperatury wody.

Z najniższą (32-34st.) z bąbelkami i biczami wodnymi pływalnia bieg swój zaczyna na zewnątrz, a kończy już w hali.

W środku są jeszcze trzy o temperaturze wody 34-36 st. (zapewniam, że skórne niedomagania leczą),

36-38 z oddolnymi masażami lepszymi ponoć od wibratora;-)

i najgorętsza „beka” z temperaturą wody 38-40 st. Celsjusza.

Bywa, że dochodzi do 41 st., ale co rusz młodzi „ratownicy” mierzą temperaturę w basenach leczniczych i regulują dyszami w zależności od wymagań technologicznych. < /font>

Osobno są wewnątrz różne pomieszczenia terapeutyczne i baseny sanatoryjne, SPA. W zimie mają błyskawicznie wybudować na terenie kompleksu jeszcze dodatkowo dwa baseny.

Ekonomia

Ceny pensjonatów są stosunkowo drogie w stosunku do całości wyprawy, ale i tak niższe niż nad bałtyckim morzem. Za pokój można zapłacić 7 euro osobo/dzień.

Wejście całodniowe na basen kosztuje rodzinę (2+2) – 5500 forint, czyli ok. 90 zł. W Hajduszoboszlo taniej (4200 forint), ale za zjeżdżalnię lub wejście do wydzielonego aquaparku kosztuje ekstra dubeltowo. Mezokovesd to już skansen siarkowy i ceny są pośrednie. Kąpielisko w grotach Miskolctapolcy jest dla szejków arabskich i kosztuje jak dla szejków arabskich, a mianowicie 7000 forint dla czteroosobowej rodziny na trzy godziny.

Paliwo opłaca się tankować full przed granicą w Polsce, broń Boże w Słowacji – płaczą tam i płacą ludzie po wprowadzeniu Euro. Niech nikt nie ośmieli się oszukiwać Narodu Polskiego!

Jedzenie też tańsze w polskim TESCO, może owoce i nabiał ciut tańsze i świeższe. Generalnie opłaca się płacić za kwatery w euro i/lub wymieniać w kantorze euro. Złotówki mają niższy kurs, ale oczywiście czasy cinkciarzy zniknęły już bezpowrotnie.

Całość 10 dniowego urlopu można spędzić z rodziną w węgierskich termach nawet za 20 tys. zł (bez jedzenia i używek oraz dojazdu), ale w klasie ekonomicznej. Niestety podróż powrotna psuje przeżyte doznania cielesne i zmysłowe. To hańba dla naszych polityków.

Szkoda, że muszę reklamować obce klimaty i tłuc na stare lata po siedemset kilometrów w jedną stronę z całą rodziną, żeby wygrzać kości w obcych źródłach. Szkoda, że setki tysiące Polaków zostawia walutę w magyarskich miastach zamiast w Polsce. Przecież to Jelenia Góra mogłaby przejąc tych turystów ze Słowacji, Czech, Ukrainy, a nawet Niemiec. Przecież to tu mogliby ludzie zarabiać na naszych langosach i palacsintach. Przecież to miejscowi inwestorzy mogliby budować Panzio (pensjonaty) i rozwijać agroturystykę. Przecież to Miasto już dawno mogłoby zarabiać na różnych koncesjach i parkingach. Przecież to nasze rafinerie mogłyby mieć lepszy dochód, a nie żeby polscy turyści zasilali drogie stacje benzynowe na południu Europy. Mówi się, że Polska dogoni Niemcy za 65 lat. Polska tak jak i Węgry, miała podobną drogę ustrojową po wojnie, a jednak nie ma u nas masowych kąpielisk termalnych i torów do formuły 1 choć mamy i złoża i talenty lepsze. Polska to większy kraj, ale pływaków u nas co raz mniej – chyba, że w polityce. Och, czy ja dożyję…

Grzegorz Niedźwiecki

http://www.ropoiwzk.com/gorace%20tematy/termal/termalfurdo.html

Groucho, Chico i Harpo, czyli rządy braci PO w Jeleniej Górze

  Groucho, Chico i Harpo, czyli rządy braci PO w Jeleniej Górze

J. Łużniak, M. Obrębalski, J. Lenard, Z. Szereniuk

 

Od 17 sierpnia władzę w Jeleniej Górze sprawować będzie trzech ludzi Platformy Obywatelskiej w nowym składzie. Prezydent Marek Obrębalski przybrał sobie do pomocy Jerzego Lenarda, który zastąpi innego Jurka – Łuzniaka – obecnie wicemarszałka województwa dolnośląskiego. Drugim zastępcą nadal pozostaje Zbigniew Szereniuk, implantowany wcześniej członek PO (również bez castingu) ze Świeradowa. Jeszcze przed oficjalnym objęciem funkcji wiceszefa miasta przez radnego bez większego doświadczenia, ukazał się m.in. skład przyszłego zarządu już na nowej stronie internetowej miasta Jeleniej Góry. Częściowo tylko wysłuchały władze stolicy Karkonoszy krytyki niżej podpisanego w zakresie kulejącego PR, bo nadal nie ma tam zdjęcia radnej Ewy Duziak.

W sieci, na lokalnych portalach społecznościowych, przelewają się peany zachwytu nad mądrością decyzji „głuchoniemego” na losy mieszkańców prezydenta Jeleniej Góry i nad niebywałym talentem świeżo upieczonego zastępcy w okularach z czarnym wąsem. Ja dotarłem do stenogramu z pierwszego, nieoficjalnego posiedzenia zarządu w nowym składzie i postanawiam zdradzić jak wyglądają obrady i jaki będzie efekt rządów braci PO.

13 sierpnia 2009 – Ratusz, Jelenia Góra

– No tośmy zrobili woltę w Ratuszu – cieszy się Zbigniew Szereniuk. – Oto toast za nasze żony i kochanki: oby się nigdy nie spotkały!

– Zwykle nie zapominam twarzy, w pańskim przypadku zrobię jednak wyjątek – karci go naczelny.

– Takie są moje zasady. A jak się panu nie podobają, to mam też inne – odgryzł się łysy zastępca.

– Jesteśmy w jednym klubie, musimy mówić jednym głosem – próbuje uspokajać atmosferę Jerzy Łużniak.

– Nie chciałbym być członkiem klubu, który miałby kogoś takiego jak ja za członka – wcina się Jerzy Lenard.

– Panie i Panowie, na jelonce.com opozycja nie zostawia na nas suchej nitki, bierzmy się do roboty! – ponawia prezydent.

– Jelonka jest bardzo pouczająca. Jak tylko ktoś włącza komputer, wychodzę do sąsiedniego pokoju i czytam książkę – odpowiada były już wiceprezydent.

– Co proponujesz Jurek? – zagaja szef.

Wtem wchodzi sekretarka i próbuje rozłożyć herbatę na wąskim barku.

– Proszę przynieść większy pokój… – rzecze do niej ?właściciel? Ratusza.

– Panowie! Ten człowiek mówi jak idiota i zachowuje się jak idiota.
Ale nie dajcie się zwieść: on naprawdę jest idiotą! – mówi wskazując palcem na prezydenta Jerzy Lenard.

– Z bycia nikim doszedłem do stanu skrajnej nędzy.- odpowiada z dumą Obrębalski.

– Chłopaki, działkowcy domagają się kontenerów na śmieci, może coś w ramach wystawek… – zagaja znienacka Szereniuk.

– Przyjechał właśnie wóz ze śmieciami. Powiedz im, że niczego dzisiaj nie potrzebujemy – odparł świeżo upieczony zastępca.

– Ależ widziałam na własne oczy… mieszkańcy stoją za drzwiami.

– Komu wierzysz, mnie czy własnym oczom? – upiera się wiceprezydent z wąsami.

Nagle Zbigniew Szereniuk stracił przytomność z nerwów.

– Albo ten człowiek nie żyje, albo mój zegarek stanął! – mierzy mu puls Obrębalski.

– Ma pani żabie udka, czy po prostu chodzi pani w ten sposób? – zwraca się Jerzy Lenard do Agaty Żmijewskiej.

– Ubezpieczyłam swoje nogi na milion dolarów… – odpowiada pani sekretarz miasta.

– Tak? I co zrobiła pani z wypłaconym odszkodowaniem? – nie pozostaje dłużny były przewodniczący komisji komunalnej.

– Panowie, musimy się pochylić jeszcze raz nad budżetem – przerywa Janina Nadolska.

– Od momentu, kiedy otworzyłem tą książkę, aż do momentu zamknięcia jej, wyłem ze śmiechu. Mam nadzieję, że ją kiedyś przeczytam. – śmieje się Marek Obrębalskii.

– Ona ma twarz po tatusiu. Jest chirurgiem plastycznym – bredzi coś Lenard.

– Zbliżam się do czterdziestki… – zwęziła usta pani skarbnik .

Lenard: Z której strony?

– Pamiętacie „Zemstę” – jaką odstawiliśmy w teatrze? – przypomniał sobie prezydent Obrębalski.

– Przedstawienie mi się nie podobało. Ale oglądałem je podczas niesprzyjających okoliczności: kurtyna była w górze – odpowiada nowo pozyskany człowiek od brudnej roboty.

– Dlaczego z nią siedziałem? Bo bardzo mi cię przypominała. Prawdę mówiąc o
na przypomina mi cię bardziej niż ty sama – zwraca się prezydent miasta do pani sekretarz Żmijewskiej.

– Panowie, słyszałem, że w Jeleniej jest dużo kochających inaczej – wtrąca nieśmiało Szereniuk. – Może ogramy w jakiś sposób lewicę?

– Małżeństwo jest wspaniałą instytucją. Ale kto chce mieszkać w instytucji? – mimo woli odpowiada Lenard.

– Żony to osoby, które uważają, że za mało tańczą – kontynuuje Szereniuk.

– Małżeństwa są przyczyną wszystkich rozwodów – popiera go szef miasta. – Chciałbym się pożegnać z pańską żoną.

Lenard: ja też!

– Moje panie, mamy do załatwienia dzisiaj jeszcze przedstawiciela Castoramy – zwraca się Marek Obrębalski w stroną Agaty Żmijewskiej.

– Pisz: Drogi francuzie, załączam czek na 500 dolarów.

– Będę musiał dołączyć czek… – wtrąca się Lenard.

– Zrób to, a od razu Cię zwolnię!

– Przepraszam, przepraszam… Czy zdążę jeszcze zejść na dół, żeby zapłacić rachunek za rajstopy? – pyta pani sekretarz.

– Niestety, Madam, już odpływamy… Bardzo mi przykro.

– A mnie nie! – trzaska drzwiami Żmijewska.

Przekazał: Grzegorz Niedźwiecki herbu Ogończyk

Zdjęcia: Jelonka.com, Wikipedia

http://www.ropoiwzk.com/gorace%20tematy/marx/marx.html

Głupa rżnięcie, też zajęcie

Tusk oczekuje szczegółowego raportu ws. śmierci żołnierza. No tak, przecież nie miał zginąć. Pojechał na wczasy do Afganistanu, a dosięgły go kule złych ludzi. Myślę, że trzeba powołać komisję śledczą do zbadania tej sprawy. I znaleźć winnych nieudanej wycieczki. Które to biuro podróży go wysłało na te wakacje? Zabrać koncesję, a dyrektora do pierdla… Oj pójdziesz Donek do piekła, pójdziesz, jak nic!

Przepraszam Afgańczyków w imieniu Narodu Polskiego za nasz parlament i rząd. Jak będziecie mieli ochotę puścić jakąś bombkę, to zważcie na moje słowa i omijajcie ul. Działkowicza w Jeleniej Górze z daleka. Sejm jest na Wiejskiej w Warszawie.

G.N.

Profesor do kostek habitowany

 

Gra słów

Mój ulubiony portal internetowy, który dociera do milionów czytelników, internautów, wyborców, bierze udział w kreowaniu rzeczywistości. Niby nie stawia się po żadnej stronie politycznej, ale proszę. Weźmy taki przykład z dzisiejszej manipulacji. Onet pisze: „Ideolog Radia Maryja…” i dalej Jerzy Robert Nowak. W całym wątku ani razu nie pojawia się słowo „profesor”.

W tym samym dniu, a nawet momencie, dużą zajadką cieszy oko czytelników tytuł: „Mini dekolty pani profesor” – mowa o posłance Joannie Senyszyn. Słowo „Ideolog” – w stosunku do aliansu profesora z pastorem ma w założeniu implikować skojarzenia pejoratywne, a pani Senyszyn jest bardziej posłanką niż profesorem. Jeżeli do tego dopiszemy dekolt czy różowe majtki, to kto cieszył się będzie większym uznaniem?

Niby nic, ale manipulacja…

I żeby było jasne. Nie jestem moherem, ba, jestem nawet bardziej socjalistą;-)

socjolog z licencjatu

Biskup apeluje do jeleniogórskich samorządowców

 

Drugi list otwarty do członka PO

Zaraz, Jurek, to gdzie ty kuźwa w końcu jesteś, w Jeleniej, we Wrocławiu, a może już w Brukseli? Czytam, że już jesteś wicemarszałkiem (lepiej płacą?), teraz czytam, że już nie jesteś prezydentem, a na oficjalnej stronie internetowej miasta Jeleniej Góry w zakładce SAMORZĄD nadal twoja facjata jako wicka jest publikowana. Koniec kadencji się zbliża a Ewa Duziak też nie przedstawiła się jeszcze z wyglądu mieszkańcom. Szukacie może dobrego administratora stronki, grafika komputerowego, mówisz i masz. Rzucam wnet szwabskie żarcie i przybywam ci z pomocą. Rzeknij tylko słówko. A może macie problem z obsadą pierwszego wicka w Ratuszu, ten facio ze Świeradowa nie ma więcej kolesi? Mówisz i masz, chętnie przyjmę posadę zastępcy Obrębalskiego. Czego się nie robi w imię starej przyjaźni i pomocy bliźniemu. A Robertem się nie przejmuj, nie słucha on słów biskupa Życińskiego, aby „nie szukać wyimaginowanych wrogów, ukrytych spisków”. A może do ciebie się to odnosi – już mi się wszystko pomieszało. To kto kogo oskarża i za co? I co to za sąd, że kampanii wyborczej nie pozwala prowadzić? Ja ci zrobię reklamę, mam fachowca z Karpacza… ale to będzie kosztować, coś za coś. Czyli tak jak mówiłem, pomoc w formie bonifikaty do kredytu dla ofiary kryzysu gospodarczego, zaproszenie na obchody porozumień sierpniowych obok Donka i tego drugiego z Disneylandu, wycieczka do Tequili i szczepionkę przeciw świńskiej grypie mi załatw u Ewy Kopacz. No, to tyle na razie, jak będziesz chciał mieć klakę na następnej rozprawie to wiesz, na meila info i po ptokach. Załatwimy Robertowi następną blokadę tuż przed wyborami, na okres próby…

Ps. Mam układy z nadzianymi Niemcami, są chętni zainwestować w wiatraki. Rozkręcimy Jelonkę, az Prystromowi gały wyjdą. Jednemu i drugiemu;-) Narazicho!

Grześ

List otwarty do członka PO

 

List otwarty do wicemarszałka województwa dolnośląskiego Jerzego Łużniaka

Nóż się sam otwiera w kieszeni…

Jurek, to ty już wicemarszałkiem województwa dolnośląskiego zostałeś? I ja nic o tym nie wiedziałem, dopiero dzięki Jelonce.com oczy mi się otworzyły. Przecież wiesz, że złożył bym ci gratulacje. Tym bardziej, że powołano cię w dniu moich urodzin – tak wyczytałem na stronach Urzędu Marszałkowskiego. To nie przypadek, mógłbyś mi się odwzajemnić po starej znajomości. Pamiętasz jak razem w Radzie poprzedniej kadencji się lubiliśmy. Szepnij słówko wojewodzie, wciśnij mnie do jakiejś rady nadzorczej, trochę grosza by się przydało. Mówiliście, że odpolitycznicie urzędy, że państwo obywatelskie zbudujecie, a tu PO i PSL awansują tylko. Jak chcesz to złożę wniosek na członka. A swoją drogą to jak ty pogodzisz teraz te obowiązki prezia miasta i cztery godziny pociągiem do Wrocka? Czy to nie jest dublowanie stanowisk, czy to nie koliduje z funkcją prezydenta miasta? W każdym bądź razie wszystkiego najlepszego, życzę ci z całego serca, zawsze wiedziałem, że jesteś chłopak z przyszłością. I kto by pomyślał, że z takiego Czarnego na takie salony można wejść? Brawo, Jurek, brawo, i jeszcze raz brawo! A powiedz ty mi chłopie, co tam dla tego Papaja szykujecie? On z Wiejskiej ulicy, to też ma ładne cv. Czy to prawda, że Obrębała do odstrzelenia jest, że się nie sprawdził na stołku prezia? Jakbyście mieli problemy z inwestycjami, to ja mam tu chętnych na budowę pola golfowego w Jeleniej Górze. Piśnij tylko słówko na meila, dam znać mojemu Niemcowi. No i w razie potrzeby jakiego dolmetschera, to wiesz, jestem do dyspozycji. Kostenlos. Ale mi się podoba jak kręcicie tym głupim narodem. Wy to umiecie zamącić i tematy zastepcze na tapetrę wrzucic. Jak nie ocieplenie klimatu, to świńską grypą motłoch przestraszycie i głowy maja zaprzątnięte. Jeszcze czyn społeczny dla ratowania ojczyzny idioci jaki wykonają. Tak trzymajcie;-)

Pozdro, trzymaj się i dawaj rade, siemanko dla Józka i chłopaków z Rady…

Grzesiek

Ps.

I jeszcze jedno, Robertem się nie przejmuj, w razie czego weź mnie na świadka do sądu, pomogę;-)

Ale w zamian załatw mi tą pomoc dla ofiar kryzysu. Ja przecież też straciłem pracę, a właściwie w ogóle jej nie miałem dawno w Polsce, jakoś się to ustawi na 1 stycznia. No pa!

Nieludzkość zgodna z prawem

Partiokracja

Nieludzkość zgodna z prawem

Polska to demokratyczny już kraj. Polska to państwo sprawiedliwości społecznej. Ponoć od 20 lat ludzie są wolni – słyszymy wszem i wobec. Tak, wolni jak pingpongi – należałoby dodać. Co rusz jesteśmy świadkami odbijania się od ściany państwowego betonu różnych grup zawodowych. Na przykład, weźmy taką pacyfikację Kupieckich Domów Towarowych. Dwa tysiące osób nie chciało się wynieść ze swoich miejsc pracy mimo, iż ciążył na nich prawomocny wyrok sądowy. Ponoć hala ta szpeci Warszawę i w jej miejsce bardziej efektowne w stolicy będzie jakieś muzeum. Znaczy się, ludzie wychodzący na ulicę i bijący dziś komornika to przestępcy łamiący prawo. Może za 20 lat ktoś uzna ich za dysydentów; kilkadziesiąt lat temu strajkujący robotnicy też łamali ówczesne prawo. Później „rewolucjoniści” dorwali się do władzy i sami się zrehabilitowali. Złudne nadzieje na powtórkę z historii. I nie dlatego, że ktoś powie, iż dziś to pojedyncze przypadki protestów życiowych nieudaczników. Jeżeli weźmiemy pod uwagę ilość umierających obecnie z głodu Polaków, zamarzających w zimie na śmierć bezdomnych, ofiar samobójstw z desperacji, zabójstw z chęci zysku, emigrantów, bezrobotnych i pensjonariuszy schronisk Brata Alberta – to wyjdzie nam większa skala patologii społecznych niż za przysłowiowej komuny, ale…

Ale dziś Zachód się nie wstawi za protestującymi „pojedynczo” Polakami, bo Zachód osiągnął swoje cele (lub osiąga). Dziś nie ma popytu na jakąś wolną tubę propagandową, bo dysydenci jeżdżą już maybachami. Dziś nie potrzeba żadnej solidarności, bo „mądrzy” związkowcy cieszą się z dysproporcji społecznych. Dziś mamy inną Polskę, dobrze wkomponowującą się w realia globalizacji. W razie potrzeby na czas Euro 2012 usunie się narkomanów z Dworca Centralnego. Dziś rządzący czują się bezpieczni, bo mają pięćdziesiąt procent poparcia w sondażach. Chociaż warto dodać w tym miejscu, że na Białorusi i w Iranie władze rządowe cieszą się 99% poparciem, ale tam oczywiście są dyktatury. Dziś gdzie indziej potrzeba rewolucji, u nas panują obecnie trendy pluralistyczne. Dziś nie ma miejsca dla trybunów ludowych, dziś jest moda na „eunuchów” typu Buzek w nagrodę za rozwalenie czterech reform. Dziś mamy tzw. demokrację. Gówno prawda! Dziś mamy dupokrację – jak mawia Korwin Mikke. Ja ukułem już przed laty właściwy termin panującego obecnie ustroju w Polsce, a mianowicie brzmi on – partiokracja. Najgorszy ustrój na świecie. Może wejdzie on kiedyś do oficjalnego słownika nie tylko na Wikipedii. Co to za prawo, co krzywdzi ludzi? Co to za prawo, co nie uwzględnia interesu społecznego?

Właściwie nie ma co się nakręcać z oczywistej oczywistości. Wprawdzie dziś nie internują nikogo za takie pisanie, ale jakby istniało realne zagrożenie rozwalenia grup trzymających władzę, to by się pewnie trafiło do jakiegoś Guantanamo. Kreowany różnymi gangsterskimi trikami prawnymi duopol partyjny nie ma nic wspólnego z demokracją i żaden PiS, SLD, czy inny hasłowy demobil nie ma legitymacji na występowanie w obronie protestujących grup społecznych. Dla mnie taki rzecznik policji polskiej mówiący o legalności przywracania porządku przez „zomowców” na ulicach blokowanych przez zdesperowanych kupców to zwykły łobuz. Dla mnie panujący od 20 lat premierzy, to zwykłe rzezimieszki. Dla mnie, co pomniejsi baroni partyjni to drobni gangsterzy różnych grup mafijnych. Ludzie są bezsilni dziś wobec wypracowanej latami i doszlifowanej przez gangsterów pierestrojki. Jakbym miał moc sprawczą, to bym tych wszystkich bossmanów platformy obywatelskiej, lewicy i demokratów, prawa i sprawiedliwości na 25 lat wysłał do pierdla. Dla przykładu wystarczyłoby z tysiąc osób. Reszta by się może zreflektowała i wróciła na właściwą drogę człowieczeństwa, a nie zasłaniała się prawem w realiach bezprawia. Oj nie ma w Polsce kary śmierci. Oj pogubicie Polacy jeszcze buty czekając dalej na księcia z bajki…

Grzegorz Niedźwiecki